Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk
988
BLOG

Minister, który nazywa rolników frajerami, powinien ...

Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk Polityka Obserwuj notkę 25

Minister, który nazywa rolników frajerami, powinien zostać natychmiast zdymisjonowany

 

1. Ministrowi rolnictwa Markowi Sawickiemu w związku z coraz poważniejszymi skutkami rosyjskiego embarga na produkty rolno-spożywcze, zaczął się palić grunt pod nogami, oczywiście nie dlatego, że nowa premier Ewa Kopacz żąda od niego skutecznych działań w tej sprawie ale dlatego, że blokujący w ostatni piątek drogę nr 50 pod Grójcem tamtejsi sadownicy pogonili jego wysłanników, posłów PSL-u, którzy przyjechali po raz kolejny do nich aby obiecywać „złote góry” odszkodowań.

Ponieważ to obiecywanie trwa już ponad 2 miesiące, a rezultatów nie widać sadownicy nie chcą już słuchać kolejnych deklaracji przedstawicieli środowiska, które od 7 lat „uszczęśliwia” polską wieś i rolnictwo w rządzącej koalicji Platformy i PSL-u.

Minister Sawicki rozzłoszczony nieprzejednaną postawą protestujących sadowników, którzy nie chcieli nawet wysłuchać jego wysłanników, udzielił właśnie w ostatni piątek wywiadu serwisowi „mpolska24.pl” w którym nazwał polskich rolników frajerami i dodał „że on szanuje biznesmenów nie frajerów”.

To wyjątkowo arogancka i skrajnie niesprawiedliwa ocena polskich rolników przez ministra rządu najpierw Donalda Tuska, a teraz Ewy Kopacz, nawet jak na standardy koalicji Platformy i PSL-u, zwłaszcza że to właśnie minister Sawicki swoimi działaniami, a przede wszystkim zaniechaniami, doprowadził do sytuacji, że do polskich rolników do tej pory nie dopłynęło ani euro unijnych odszkodowań.

2. Przypomnijmy tylko, że prominentni politycy PSL-u szczególnie po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polską wieprzowinę (w wyniku pojawienia się w naszym kraju wirusa afrykańskiego pomoru świń), jeszcze zimą tego roku zaczęli na spotkaniach z rolnikami, tłumaczyć im, że blokada naszego eksportu jest wynikiem pojawiania się polskich polityków "na Majdanie" w tym w szczególności prezesa Jarosława Kaczyńskiego i osławionego "machania szabelką".

Tego rodzaju tłumaczenia, a w zasadzie wręcz napaści na Prawo i Sprawiedliwość, nasiliły się pod koniec lipca, wtedy kiedy Rosja zapowiedziała embargo na polskie warzywa i owoce od 1 sierpnia.

Cały ten „misterny plan” PSL-u, zwalenia odpowiedzialności za rosyjskie embargo na Kaczyńskiego i PiS, runął jednak w momencie kiedy Rosja wprowadziła 7 sierpnia embargo na eksport rolno - spożywczy ze wszystkich 28 krajów UE, a więc także tych, które w sprawie nałożenia sankcji na Rosję, wręcz bardzo się opierały.

Wtedy minister Sawicki zmienił front i "rzucił się w wir" załatwiania polskim rolnikom rekompensat z tytułu rosyjskiego embarga.

Obiecywał przy tym rekompensaty nie tylko tym rolnikom, którzy eksportowali wcześniej do Rosji, a teraz na skutek embarga nie mogą tego robić ale wręcz wszystkim rolnikom, którzy ponieśli straty w związku ze spadkami cen skupu (o 30-40%) w zasadzie wszystkich produktów rolnych.

3. Niestety prędko okazało się, że Unia jest gotowa wypłacić rekompensaty ale tylko niektórym rolnikom.

Otóż Komisja Europejska ogłosiła w połowie sierpnia w swym komunikacie, że unijne rekompensaty w kwocie 125 mln euro dla rolników ze wszystkich państw członkowskich, będą przeznaczone tylko na przeprowadzenie działań polegających na wycofaniu z rynku części zbiorów owoców i warzyw łatwo psujących się gatunków.

Wycofanie tych owoców albo warzyw z rynku, miało polegać bądź na ich bezpłatnej dystrybucji do organizacji humanitarnych i pomocowych oraz do innych organizacji społecznych, bądź też na ich niezbieraniu albo na tzw. zielonych zbiorach czyli biodegradacji ( po prostu niszczeniu upraw).

Obydwa sposoby nie cieszyły się w Polsce specjalnym zainteresowaniem, a już niszczenie zbiorów wręcz nie mieści się w polskiej tradycji.

Już więc po ogłoszeniu tego komunikatu przez KE było jasne, że taki sposób podziału środków oznacza, że trafią one do pojedynczych rolników w sytuacji kiedy poszkodowanych w Polsce będą setki tysięcy.

Mimo tego komunikatu KE minister Sawicki, zapewniał w dalszym ciągu rolników, że będą im choćby częściowo wyrównywane straty związane z gwałtownym spadkiem cen skupu na wiele owoców i warzyw spowodowanym rosyjskim embargiem.

Na początku września Sawicki uczestniczył w Brukseli w posiedzeniu Rady ministrów rolnictwa 28 państw członkowskich UE i wtedy pochwalił się, że polscy producenci warzyw i owoców złożyli w Agencji Rynku Rolnego wnioski o rekompensaty aż na 160 mln euro.

Ponieważ KE przeznaczyła na rekompensaty dla producentów owoców i warzyw ze wszystkich 28 państw członkowskich 125 mln euro w tym 82 mln euro dla producentów jabłek i gruszek, a zaledwie 43 mln dla producentów pozostałych owoców i warzyw, zrobił się skandal i wnioski z naszego kraju poszły do weryfikacji (weryfikuje je do tej pory ARR w Polsce).

4. Niestety Sawicki „zapomniał" poinformować polskich rolników, że wcześniej zgodził się Brukseli na rozwiązanie tegorocznej rezerwy kryzysowej w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) tworzonej właśnie na takie nadzwyczajne sytuacje) w kwocie 422 mln euro i przekazanie jej do budżetów poszczególnych krajów członkowskich w takich proporcjach w jakich te kraje uczestniczyły w jej tworzeniu.

Do polskiego budżetu z tego tytułu wróci więc kwota zaledwie 22,4 mln euro, podczas gdyby to tej tegorocznej rezerwy, KE użyła do finansowania wyrównania strat rolników z tytułu embarga do rolników w naszym kraju trafiłoby ich znacznie więcej, bo to polscy rolnicy zostali poszkodowani najbardziej w związku z rosyjskim embargiem.

5. Po przeprowadzeniu debaty zarządzonej na wniosek grupy ECR (grupa zgłosiła ten wniosek z inspiracji europosłów Prawa i Sprawiedliwości) na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w sprawie skutków rosyjskiego embarga, KE zapowiedziała uruchomienie dodatkowych 165 mln euro na rekompensaty tyle tylko, że dla Polski w ramach tej puli przypadną środki na niecałe 19 tys. ton jabłek i gruszek, a więc jakaś śladowa część tej kwoty.

Okazuje się, że nasz kraj został potraktowany po macoszemu w tym rozdziale środków, ponieważ podczas nieformalnego posiedzenia rady ministrów rolnictwa krajów UE w Mediolanie, zabrakło ministra Sawickiego jak bowiem napisały zagraniczne media „był zajęty kampanią PSL-u do wyborów samorządowych w Polsce”.

Ponadto na złą opinię o Polsce zapracowały dokumenty przesłane przez naszą ARR w ramach pierwszej transzy pomocy unijnej, które do tej pory są weryfikowane w Polsce (KE sugerowała ich swoiste „napompowanie”).

Zarządzone kontrole powodują teraz masowe wycofywanie się rolników z wcześniej złożonych deklaracji co do darowania części zbiorów na rzecz organizacji charytatywnych, bądź też ich niszczenia (według samego Sawickiego ponad 50% złożonych wcześniej wniosków, zostało wycofanych przez samych rolników).

Niestety wszystko wskazuje na to, że mimo iż UE uruchomiła środki na rekompensaty w 2 transzach razem wysokości blisko 300 mln euro, tylko znikoma ich część trafi do polskich rolników i będzie w tym ogromna "zasługa" ministra Sawickiego.

6. Jeżeli po tym popisie swojej nieudolności w sprawie odszkodowań dla polskich rolników z tytułu rosyjskiego embarga, minister Sawicki potrafi ich nazwać „frajerami” to potwierdza tylko swoją skrajną arogancję i wręcz głupotę.

Jeżeli po tym wszystkim, premier Kopacz nie odwoła ministra Sawickiego to weźmie na siebie pełną odpowiedzialność za jego „słowa i czyny”, a tak naprawdę za jego ogromną bezczynność w sprawach wsi i rolnictwa.

Dr nauk ekonomicznych, Poseł na Sejm RP obecnej kadencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka