52 obserwujących
1146 notek
803k odsłony
1478 odsłon

Wojna z mężczyznami - Kim jest mężczyzna?

Wykop Skomentuj40

Mój znajomy twierdzi, że ma miejsce wojna z mężczyznami. Pozwólmy sobie zatem, na chwilę, pójść za jego stwierdzeniem i przyjrzeć się tej tezie, powtarzanej przecież wielokrotnie, choć pokątnie, po zakamarkach wymiany zdań między ludźmi. Czy faktycznie ma miejsce? Czy istnieje "wojna z mężczyznami"? Czy to tylko "humbug", "nothing hamburger", wymysł frustratów i słabych na umyśle ludzi?

Kto prowadzi tę wojnę? W jakim ostatecznie celu? Czy da się zaobserwować jej faktyczne przejawy i skutki? Oddziały prowadzące działania? Ofiary w okopach, w szpitalach polowych, w transzejach i na cmentarzach. I w końcu, bo od tego trzeba by w ogóle zacząć - Co to znaczy - być mężczyzną? Kto nim jest? Bo jeśli z kimś, z czymś, mamy opisywać wojnę, to od tego właśnie wypada rozpoczynać.

Pytanie "Kim jest mężczyzna?", czy w innych wersjach: "Co to znaczy, być mężczyzną?" albo "Na czym polega męskość?" wcale trywialne nie jest. Nie jest wtedy, gdy próbuje się na nie odpowiedzieć. Niby to się wie, samo przez się, ale świat nam się zwirował, zemglił, a ponadto słowami wyrazić jest często trudno to, co wiemy bez słów.

To jest w ogóle - ta werbalizacja - to dość ciekawy albo nawet niezwykły proces. Okazuje się bowiem, że ludzie posiadają wiedzę bezsłowną albo przedsłowną. Że ją posiadają na na jakimś poziomie, na którym słów wcale jeszcze nie ma, tylko tam jest, jest coś takiego, co wiemy "przez skórę", "przez krew", wiemy, nie umiejąc wypowiedzieć, ale wiemy to bardzo dobrze. I werbalizacja, ubranie tej wiedzy - która zresztą w wyniku tej werbalizacji trochę się "przeciera", ujawnia, precyzuje - jest procesem zajmującym czas i wymagającym wysiłku, owszem, intelektualnego.

Taka werbalizacja, to rozwój systemów religijnych lub filozoficznych z choćby słynną tezą Platona/Sokratesa, że wiedza jest w nas, a my - ucząc się - po prostu ją rozpoznajemy. Więc nawet proces uczenia się byłby procesem werbalizacji, to jest wynoszenia do świata pełnej świadomości tego, co wcześniej też było, ale pod jej powierzchnią. Więc ludzie wcześniej wiedzieli, że kraść, mordować jest źle. Wiedzieli to i nie potrzeba było tego opisywać, aby to wiedzieli. Ale, gdy tę wiedzę zaczęli wyrażać w postaci kodeksów i przykazań, wtedy ona - ta wiedza - jakoś bardziej się materializowała, jakby wyłaniała z mgły, można się było nią wygodniej posłużyć i na niej oprzeć.

A więc co to znaczy, być mężczyzną? Kto jest mężczyzną?

Na pewno to musi być mężczyzna w sensie biologicznym, ktoś kto posiada adekwatny zbiór chromosomów, wzór życia, który skutkuje pewną formą i treścią. To na początek. No ale czy może być niemęski mężczyzna? - No przecież - odpowie każdy i zaraz na myśli przychodzą nam obrazy mężczyzn "zniewieściałych", na widok których, wyginają nam się usta, żołądek lekko się kurczy, jakby szykując się do zwrócenia zawartości, czujemy niesmak i pragnienie usunięcia sprzed oczu niechcianego widoku.

Czy mężczyzna to brutal, silnie zbudowany, groźny, nieopanowany? Czy mężczyzna to ktoś słaby, delikatny, niezdecydowany i zalękniony? Czy jest mężczyzną bydlak, który włazi rodzinie butami na koc na imprezie masowej, bo chce lepiej widzieć, co tam za barierką?

Może łatwiej na przykładach. Czy szczyt wrażliwości tego świata - Fryderyk Chopin - był, można tak powiedzieć, mężczyzną? Czy był męski? Czy też był kobiecy, bo skala emocji i wrażliwości zawarta w muzyce przez niego pisanej, przekraczała wszystko, co było do jego czasów, a może i to, co potem?

Pierwsze wrażenie, które zazwyczaj jest trafne, podpowiada nam, że - tak. Chopin był mężczyzną i był męski. Że to oczywiste i naoczne jakość. Że męskość się w nim w całej rozciągłości wyraża, więc to nie "brak wrażliwości" jest warunkiem tworzącym męskość - to pomyłka.

Czy mężczyzną będzie ów wyżej wymieniony bydlak o tępym karku, walący w ryj słabszych od siebie, żrący, pijący, rabujący innych? Wrażliwości w nim za grosz. Jest owa "niewrażliwość" i siła. A jednak i na jego widok, człowiek-mężczyzna czuje jak mu robi się niedobrze, jakby patrzył na jakiś wykwit na zdrowej skórze, na jakąś dewiację natury, błąd, który powinien być skorygowany.

Takich przykładów można by wiele, Janusz Korczak - skrajnie męski, Jan Zumbach - pilot, bohater bitwy o Anglię, Zbigniew Herbert i Albert Einstein, Vasco da Gama, Cortez ale i Byron i Starzyński. Męskie postaci pokazuje i kreuje w swych filmach Clint Eastwood. Męskie typy spotykamy w życiu codziennym, jakby szarym, normalnym, gdy siada się przy stole i mężczyźni rozmawiają. I nie plotą byle czego. Nie obmawiają choć przecież nic szczególnego nie mówią i jakoś tak - normalniej, jaśniej, bezpieczniej.

Być mężczyzną, to może, tęsknić. Tęsknić do czegoś "poza". Bo mężczyznom nie wystarcza to, co jest. Bo zawsze są zwróceni, a czasem szaleńczo dążą, do czegoś "poza". Do czego? Do prawdy przez wielkie P, do piękna znów przez wielkie P, do rzeczywistości przez wielkie R. Mężczyźni podświadomie wiedzą, że istnieje coś więcej, coś większego, coś wartego zwrócenia ku temu wzroku. Bo mężczyzna, to był od zawsze, od setek tysięcy lat (Australopiteki 850 tys. lat itd.), który wychodził z domu. Wychodząc, starał się poznać i zrozumieć świat, bo musiał w nim przetrwać. A to poznawanie i rozumienie prowadziło go, do przeczucia, że jest coś "więcej", więc szukanie tego "więcej", jest pierwszą cechą mężczyzn.

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo