81 obserwujących
1310 notek
993k odsłony
683 odsłony

Komentarz na gorąco do dymisji ministra Szumowskiego

Wykop Skomentuj43

Tak nikt nie robi.

Maszynista nie wysiada w połowie biegu pociągu. Dowódca w połowie kampanii. Kapitan w połowie rejsu. Nikt tego nie robi. Tego się po prostu nie robi. To jest absurd i nonsens. Zdarzenie dla którego zaistnienia musiałyby zaistnieć jakieś zupełnie niezwykłe powody. Minister zdrowia NIE ODCHODZI W TRAKCIE - jak sam oświadcza - walki z pandemią.

Skala, waga i pilność zadań prowadzonych przez ministra zdrowia począwszy od początku wandemii Covid-19, przekracza wszystkich innych ministrów razem wziętych. Działania inicjowane przez ministra zmieniają państwo i społeczeństwo. Zmagamy się - wg zapewnień ministerstwa - z niespotykanie w historii groźną pandemią. I co? I minister, ni z tego, ni z owego ODCHODZI w trakcie? Przecież to jest ucieczka z kapitańskiego mostku, w czasie sztormu! To niemożliwe. Dlaczego?

Powody odejścia

Powody podawane przez zwolenników ministra można śmiało między bajki włożyć, a są nimi ponoć, ataki na ministra. To jest tak samo sensowne jak cała wandemia. Przypomnijmy, minister miał wysokie notowania poparcia społecznego, wysokie notowania w partii rządzącej i poparcie - tak poparcie - WSZYSTKICH mediów i sił politycznych. Ani TVN (nie oglądam ale bym słyszał) ani opozycja (zwana przez obóz rządowy "totalną") nie kwestionowały działań ministra na froncie walki z wandemią, co więcej, było z tej strony milczące wsparcie.

Nie było więc presji ani politycznej ani medialnej. Przeciwnie, z tej strony, minister posiadał pełne wsparcie i zaplecze. Wziąwszy to, w zestawieniu z samym charakterem decyzji - wysiadki w trakcie zarządzania najważniejszym historycznie procesem przynajmniej od 1989 roku, wprawia w jeszcze większe zdziwienie.

Wydaje się, że realne i możliwe powody odejścia ministra są trzy:

  1. Obawa przed konsekwencjami działań już przed ministra podjętych.
  2. Obawa przed konsekwencjami działań, które minister zdrowia będzie MUSIAŁ podjąć.
  3. Narastający konflikt wewnętrzny pomiędzy prawdą, dobrem ludzi, a koniecznością firmowania wandemii.

Na pierwszą okoliczność wskazywałaby zbieżność decyzji ministra z - może chwilowym - odrzuceniem rozpatrywania zmiany prawa w Polsce, która miała uniewinniać tych, co łamią lub (?) łamali prawo w intencji walki z wandemią. Być może, gdzieś to prawo było łamane. I minister nie chce dawać dalej głowy, skoro mu nie chcą jej osłonić. Prawdopodobieństwo tej przyczyny należy ocenić na 10%.

Przyczyna druga wydaje się dużo bardziej prawdopobna. Po prostu minister zdrowia WIE, co będzie musiał zrobić. I wie, że od tego nie będzie odwołania. Będzie np. MUSIAŁ i to niezależnie od tego, kto nim będzie, zakupić szczepionki, przyjąć odpowiedzialność w imieniu państwa polskiego za ich wszystkie możliwe skutki uboczne i wbić igłę ze szczepionką milionom Polaków.

W sytuacji, gdy każdy przytomny człowiek, choć pobieżnie znający się na rzeczy wie, że zaistnienie BŁĘDÓW w konstruowaniu szczepionek jest wysoce prawdopodobne, bo:

  • skrócono czas obserwacji skutków szczepień, który z reguły trwa ok 5 lat
  • zastosowano pospieszne tempo przygotowania samych szczepionek
  • zastosowano wyjątkowe technologie szczepień, których nigdy w masowej skali nie próbowano na ludziach (chodzi o szczepionki RNA)

Jeżeli dodamy do tego masową oczekiwaną skalę szczepień, to prawdopodobieństwo efektów niepożądanych jest naprawdę duże i może się okazać, że ktoś będzie musiał przyjąć odpowiedzialność za te błędy, tak jak na przykład Szwecja przyjęła odpowiedzialność za skutki szczepień na świńską grypę, szczepionką przecież zatwierdzoną i przebadaną, która wywoływała u Szwedów nieuleczalną i nieodwracalną chorobę układu nerwowego. Prawdopodobieństwo przyczyny nr 2 można ocenić na 50%

Za przyczyną trzecią przemawiałyby trzy okoliczności. Po pierwsze pan profesor Łukasz Szumowski nie jest głupcem, ani durniem. Jest człowiekiem mądrym i logicznie myślącym. Dał temu jasne przykłady wyśmiewając publicznie sens noszenia maseczek, gdy "cały świat" je zalecał.

Po drugie pan Łukasz Szumowski legitymuje się religijną podbudową, co jest istotnym elementem obciążąjącym psychikę, przy konieczności sprzedawania nieprawdy, krzywdzenia ludzi strachem i ograniczeniami, a już wyjątkowo narażania ich na ewentualne błędy przyszłych procedur medycznych. Pan doktor miał ostatnio szansę spędzić czas z rodziną w ramach wypoczynku i być może w trakcie tego właśnie czasu, w atmosferze szczerości, doszedł wraz z nią do do wniosku, że dalej tak się nie da. Pozostałe prawdopodobieństwo to 40% więc dosyć sporo.


Co dalej?

Czy odejście pana Szumowskiego coś zmieni na froncie walki z wandemią - nie wiadomo. Raczej nie. Przyjdzie taki, co twórczo rozwinie tę tragedię. Natomiast należy się odnieść do pewnej kwestii osobistej albo ludzkiej. Otóż da się zauważyć komentarze "Szczury uciekają z tonącego statku" - kierowane pod adresem prof. Łukasza Szumowskiego. Moim zdaniem takie komentarze są niedopuszczalne i źle świadczą o tak komentujących.

Można negatywnie oceniać podjęte działania przez pana ministra, ale jako człowiekowi należy mu się szacunek, zwłaszcza, że być może nie chce brać odpowiedzialności za coś, co jego zdaniem byłoby dla niego obciążeniem nie do uniesienia albo rezygnuje, gdyż owszem zmuszony - w polityce to się zdarza - nie chce dłużej firmować tego, co robił.

Więc te wyżej przytoczone komentarze są niedopuszczalne. Nie wiemy w jakich warunkach działał. Nie wiemy na ile samodzielnie i z własnej inicjatywy. Tak, możemy negatywnie oceniać działania. Nie, zachowujemy szacunek dla człowieka. Łukaszowi Szumowskiemu życzę, by odszedł z polityki. By swoją wiedzą, tym razem już bez politycznych gier i presji, służył ludziom. By ratował ich zdrowie i życie tak, jak się tego nauczył na studiach medycznych. By był ich nadzieją i ratunkiem. Wierzę, że to potrafi i że do tego jest stworzony.

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo