81 obserwujących
1309 notek
992k odsłony
1123 odsłony

Post scriptum do "Chorej potrzeby awersji wobec Niemiec"

Wykop Skomentuj21

Serdecznie dziękuję wszystkim komentującym moją notatkę "Chora potrzeba awersji i czucia się ofiarą... Niemiec". Dziękuję pomimo tego, że szereg komentarzy było agresywnych, poniżających, konfliktujących. To wynik emocji, ale także mojego sposobu pisania, gdyż zamiast zajmować stanowisko w głównym nurcie danego środowiska, z reguły piszę "pod prąd", piszę to, co uważam za słuszne niezależnie od "obowiązujących przekonań". Osobom, które się nie zgadzały, a mimo to powściągały emocje dziękuję szczególnie. To piękne.

Wydaje mi się, że trzy kwestie wymagają dopowiedzenia i doprecyzowania stąd to post-scriptum, także i dla mnie.

#1. O czym była moja notka.

Moja notka była wyrazem protestu, ad vocem, to tekstu "Potrzeba narodowej terapii ofiar Syndromu Sztokholmskiego" oraz do charakteru i tonu komentarzy pod tym tekstem. To ważne. Nie stanowiła żadnego odrębnego stanowiska. Pozostaje "w kontekście" tego, wobec czego została sformułowana.

Tezy, z którymi się nie zgadzam, w komentowanej przeze mnie notce są następujące:

  • Powinna nastąpić zmiana stanu świadomości społeczeństwa "mówiąca, że do tej pory jesteśmy OFIARAMI napaści"
  • Postulowany stan psychiczny Polaka przy zetknięciu z Niemcami ma być taki, że
    - traci pewność siebie
    - czuje nadciągający NIEPOKÓJ
  • Polak powinien zmienić lokal, gdy w barze, kawiarni, pizzerii dostrzeże lub usłyszy głośno rozmawiających i pijących piwo Niemców
  • Gdy Polak słyszy Niemców, powinno mu brzmieć "zakamarkach mózgu schnell, raus, Deutschland, Deutschland über alles"
  • Polacy nie powinni nazywać ciągu wydarzeń rozpoczętego agresją Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku II Wojną Światową, gdyż stosowanie nazwy II wojna światowa lub/i używanie wielkich liter "powoduje, nobilitację oprawców"
  • Polska i Polacy mają Syndrom Sztokholmski, gdyż lubią Niemców dlatego, że ci ich zabijali.

Autor krytykowanej przeze mnie notki wprost postuluje, byśmy się CZULI OFIARAMI. Jego tekst dotyczy przeżywania, świadomości i emocji ludzi, w kontaktach z innymi ludźmi. Postuluje, że tych innych ludzi mamy nie lubić jako ludzie, bo są Niemcami.

Ze wszystkim powyższym się nie zgadzam. Teza, którą postawiłem w swojej notce jest taka, że Niemców Polacy traktują normalnie, są oni na 11 miejscu w kategorii tych, co ich lubimy, na 20 jeśli brać pod uwagę też antypatie. Jest to miejsce przeciętne w skali sympatii do różnych nacji, może trochę powyżej przeciętnej, ale ani na końcu, ani nie w czołówce.

Uważam takie traktowanie za dobre i racjonalne, zaś indukowanie niechęci i lęków za szkodliwe i złe.

#2 Reakcje komentujących.

Reakcje agresywne, napastliwe, poniżające się zdarzały i nie będę ich komentował, bo komentują się same.

Pojawiły się reakcje mówiące, że na płaszczyźnie relacji pracowniczych Niemcy są butni i zachowują się agresywnie, gdy zwraca się im uwagę lub wskazuje błąd, uważają, że zawsze mają rację. To może być częściowo racja. To znaczy może istnieć w charakterze Niemców taka tendencja do pychy i buty, poczucia racji, szczególnie w relacjach kierownik - pracownik.

Jednak komentarze wskazują, że Niemcy tę postawę prezentują wobec wszystkich innych, wcale nie tylko Polaków. Co więcej, inne nacje też tak mają, też są butne i przekonane o własnej racji. Co więcej, czy na pewno u nas w kraju, gdy przełożonemu wykazujemy błąd lub wskazujemy, że nie ma racji, to nie zdarzają się zachowania z jego strony "butne" lub nawet "agresywne"? No... nie wiem.

Receptą jest budowanie własnego poczucia dumy i przekonania o własnej wartości. Kontrreceptą jest użalanie się i utyskiwanie, na dostrzegane takie postawy u innych. To my budujmy sprawne, efektywne społeczeństwo. Rząd, który będzie naszą dumą, a nie wstydem. Budujmy wspólnotę racjonalnych solidarnych ze sobą ludzi. Wychwalajmy nasze osiągnięcia. Dążmy do sukcesów. Zatrudniajmy Niemców i nie tylko ich.

Większość komentarzy jednak dotyczyła kwestii polityki międzynarodowej i tu, jak mi się wydaje, leży największe nieporozumienie i najgroźniejszy błąd, bo moja notka tego nie dotyczyła, ale się do tego teraz odniosę.

#3. Polityka międzynarodowa a emocje międzyludzkie.

Tekst, który komentowałem w swojej notce, ale także większość komentarzy związanych z tym tematem, propaguje przekonanie, że polityka międzynarodowa, zachowania państw wobec siebie, jest i ma być pochodną emocji i relacji między ludźmi, będącymi obywatelami tych państw.

Jest to niebezpieczny i ciężki błąd, będący przejawem myślenia nieracjonalnego, prowadzącego do opłakanych skutków w świecie, gdzie mechanizmy realne są zupełnie inne. To tak jak wziąć mapę Warszawy i poruszać się z nią po Krakowie. Albo katastrofa albo manowce. Na pewno nie sukces.

Wielu z komentujących, na szczęście to nie jest większość Polaków, myśli, że wobec Niemców należy mieć negatywne odczucia (niepokój, czucie się ofiarą, niechęć) bo w ten sposób Państwo Polskie, będzie nieufne w relacjach z państwem niemieckim.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka