94 obserwujących
1363 notki
1053k odsłony
  5010   0

List do moich braci i sióstr - covidian

Przede wszystkim na początku, chcę was przeprosić za użycie określenia "covidian", jeśli ono was dotyka emocjonalnie. Nie chcę was urazić czy skrzywdzić i to określenie stosuję, ze względów skrótowych, chodzi o osoby czynnie wspierające, akceptujące i popierające ciąg działań podejmowanych przez rząd RP pod  kierunkiem ministrów: prof. Szumowskiego i pana Niedzielskiego w sprawie tzw. panedemii.

Piszecie, że się boicie. Oczywiście nie wprost, tylko między słowami. W słowach swoich atakujecie osoby i postawy wskazujące na potrzebę ostrożności lub odczekania pewnego czasu w sprawie wstrzykiwania preparatów mRNA, zwanego "szczepieniami".

Wasz głos w tej sprawie sprowadza się generalnie do dwóch metod, postaw, argumentów.

  1. Dyskredytowania, często obraźliwego i poniżającego, osób i poglądów, z którymi się nie zgadzacie.
  2. Przekonywania wszystkich innych, że w tych sprawach racjonalnym jest poleganie na "większości" "naukowców", których zdania wyrażają media i politycy występujący w tych mediach.

Odmawiacie gremialnie, tak samo jak media, pochylenia się nad konkretnymi zagadnieniami i faktami z otoczenia, bo konkludujecie, że to "za trudne". A ponieważ "za trudne" dla człowieka, to musi on polegać na zdaniu większości, na zdaniu ICH.

To nic dziwnego, bo ONI w taki sposób przekazują jedne informacje, ukrywają inne, że bez pewnego elementarnego wysiłku intelektualnego, rzeczywiście trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, bo dane wejściowe na samym początku są niespójne ze sobą.

A jednak świadectwo dojrzałości to aż nadto dla każdego, a prawdopodobnie szkoła podstawowa też wystarczy, by zobaczyć i zrozumieć, nieprawdopodobną skalę manipulacji, błędów i fatalnych, pozbawionych racjonalnego uzasadnienia decyzji. By zobaczyć "narrrację", która jest przygotowywana, wdrażana i którą się nas karmi.

Ad1. Deprecjacja mających inne zdanie osób i naukowców.

Boicie się, dlatego nie macie hamulców. Dlatego nie powstrzymujecie się przez osobistymi atakami na niskim poziomie na ludzi o innych poglądach, bo w waszym odbiorze oni ZAGRAŻAJĄ waszemu bezpieczeństwu. I tak osoba reklamująca się jako "logik" i autor niepublikowanej książki z tej dziedziny używa w opiniowaniu wypowiedzi profesora zwyczajnego od genetyki określeń "bzdury", "nierówno pod sufitem" i temu podobnych. Inny patriotyczny bloger w opisie, sceptycznie nastawionych do działań wymienionych ministrów, osób lub osoby używa następujących określeń:

  • Jest jak dziecko
  • [Jego umysł] Rozdygotany. Kreatywny inaczej.
  • Wyjadają sobie z dzióbka. Podtykają, co lepsze kaski.
  • Wzajemnie stroszą piórka.
  • Zadufani w sobie

Są to wszystko środki językowej komunikacji, nie związane z argumentacją czy wyrażaniem przekonań na jakiś omawiany temat. Jest to po prostu wyrażenie negatywnych emocji nt. inaczej myślących osób. Krzywdzące, obraźliwe, pozamerytotyczne. Ludzie tak we wzajemnej rozmowie się nie zachowują. Bo... mają hamulce. I bardzo dobrze. Wy je tracicie. Ja uważam - może mylnie - że pod wpływem lęku.

Używanie takich środków w wypowiedzi do adwersarzy, dowodzi jednego - nie macie argumentów racjonalnych. Staracie się, co jest zgubną i antycywilizacyjną praktyką, przenieść spór na płaszczyznę zohydzania adwersarzy. Pokazywania ich w poniżający albo zagrażający sposób.

Ad2.Konieczność zaufania mass mediom i większości pracowników "nauki"

Wasze uporczywe i mocą mediów wtłaczane innym przekonanie, że "to nie na nasze głowy", że "musimy się zdać na ICH zdanie" jest zupełnie błędne i niepotrzebne. (Tutaj "ICH" oznacza wszystkich tych, którzy posiadają jakieś tytuły naukowe bądź wykonują tego typu pracę, ewentualnie polityków i gwiazd pokazywanych i promowanych w mediach)

Wasz postulat NIEMYŚLENIA i zdania się wyłącznie na ICH opinie o rzeczywistości, wyrażacie słowami "Taka jest nasza cywilizacja, w którą musimy wierzyć". Musimy wierzyć. Powtórzmy: co? MUSIMY, co? WIERZYĆ.

Wiara ma zastąpić we współczesnym człowieku rozum i myślenie. Ten postulat jest od dawna ludziom podawany, w ludzi "wdrażany". Teraz wy go bierzecie na sztandary waszych tekstów, jest on fundamentem waszych postaw i wyrażanych przekonań. Przekonań, które NIE POCHODZĄ OD WAS. Przekonań, które pochodzą od NICH, i w które wy - po prostu wierzycie. Wierzycie, bo odrzucacie rozumowe podejście do otoczenia i rzeczywistości. Bo was do tego przekonali. Manipulacją i strachem.

Jeśli mamy wierzyć większości tzw. pracowników nauki, mediów, polityki, to najpierw wypadałoby ustalić czy owa większość istnieje i jak się wyraża. Jeśli mamy wierzyć IM, bo ONI jako większość "naukowców" i "mediów" mają rację, to zgadzamy się, gdy:

  • ONI mówią, że trzeba płacić za wydzielanie CO2
  • ONI twierdzą, że powyższe obciążenia finansowe ludzi, są niezbędne dla ratowania Ziemi przed globalnym ociepleniem
  • ONI twierdzą, że płci człowieka jest więcej niż dwie.
  • że człowiek swoją płeć może określać sam, w dowolnym momencie życia.
  • ONI mówili, że w Szwecji będzie eksplozja zgonów i zachorowań przekraczająca wielokrotnie te z WB (wg. prof Fergusona)
  • ONI mówili, że śmiertelność Covid-19 liczona w stosunku do zakażeń wynosi 3,4% (co podało WHO)
  • ONI w 2009 roku ogłosili pandemię świńskiej grypy
  • ONI w następnym roku ogłosili konieczność zakupu i przeprowadzenia szczepień przeciw pandemii "świńskiej grypy"

Lista błędów i nonsensów, zwłaszcza tych dotyczących całego świata, które ONI popełnili zdaje się nie mieć końca. Jednak... my mamy co? mamy WIERZYĆ IM. Ale czy warto? Czy ONI mieli rację zakazując nam wstępu do lasu? Zakazując praktyk religijnych?

Lubię to! Skomentuj193 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości