97 obserwujących
1400 notek
1077k odsłon
  897   2

Moralność, etyka i kultura jako przemijające(?) strategie sukcesu osobistego

image

Babcia.

Albina ogląda właśnie swoje prawnuki. Dwóch urwisów jeden siedem, drugi pięć lat. - Babciu to, babciu tamto - krzyczą i pędzą gdzieś, gnani potrzebą zabawy i odkrywania świata, którego elementem jest właśnie babcia, w tym momencie prababcia. Ale oni tego nie wiedzą, zatrzymują się na chwilę w pogoni, patrzą tym dziecięcym, otwartym, jasnym, bezwarunkowym wzrokiem w oczy babci/prababci i uśmiechają się.

Tak mówi kultura i etyka do człowieka u kresu życia. Mówi do niego mądrością doświadczeń życiowych tysięcy poprzednich pokoleń. Mówi do niego potęgą odczucia, wiedzy i bezpośredniego doświadczenia tego, że miłość trwa. Że życie trwa. Że dzięki temu, że nie siebie człowiek stawiał na pierwszym miejscu, to pada słowo "babciu" i pojawia się to spojrzenie, które wyprowadza człowieka poza ciało, poza świat nawet. Że coś w nas zapala, jakąś iskrę wieczności, która jest i radością, i naszym domem, z którego się wzięliśmy, i naszym przeznaczeniem.

I dobrze jest wtedy żyć. I człowiek pyta sam siebie, co ja jeszcze mam do zrobienia? Także dla siebie, ale w tym sensie, że dla innych, bo jak się o siebie nie zadba, to człowiek dla innych staje się ciężarem, brzemieniem, zamiast pomocą.

Etyka, moralność i kultura.

Człowiek nie może przetrwać sam. To podstawowa nauka, jaką ludzie wyciągali od czasów może Australopiteka. Nie da się. Bo trzeba grupy, do wydajnego polowania, a jak nie, to nie ma co jeść. Trzeba solidarności i współpracy, bo przyjdzie inna grupa, inne plemię, inna społeczność i w najlepszym razie trzeba się będzie wynosić w rejony zimne i ubogie w żywność, może bez dostępu do wody i co wtedy. A w najgorszym nas zabiją. Więc człowiek nie może żyć sam. Nawet jeśli jest w swojej grupie najsilniejszy, najmądrzejszy, naj-przebieglejszy. Inni... są mu niezbędni do przeżycia, i co więcej do sukcesu.

Ta potrzeba życia z ludźmi, istnienia innych, ma wymiar także bardziej materialny właściwie biologiczny. A może jednocześnie mistyczny. Bo człowiek był zawsze świadomy śmierci. Często świadomy nieświadomie, to znaczy nie myślał o niej, ale ta wiedza jest jakoś wpleciona w zbiór naszych postaw, reakcji, zachowań. Wpleciona jest w nie potrzeba trwania życia. Instynkt przedłużenia życia ponad życie jednostkowe jest wpisany w nas z mocą natury, tak jak w każdy organizm żywy. Jest w naszych dzieciach - coś z nas samych. Nie ukrywajmy. Nie chodzi o bezpośrednie dziedziczenie umiejętności, cech, genów, czy nawet postaw. Chodzi o coś nieuchwytnego. Coś z nas, bo związek rodzica z dzieckiem jest chyba najsilniejszą więzią między ludźmi. I w trakcie tej więzi, dochodzi do jakiegoś "napromieniowania", do jakiegoś "ofiarowania" dziecku z tego, co i w nas, nieuchwytne.

Więc potrzebna nam rodzina. Potrzebna nam szeroka społeczność, ale i potrzebna nam ta najbardziej lokalna. Sąsiedzi, ludzie z którymi wchodzimy w relacje, handlowe, oficjalne, towarzyskie. Tutaj również, kultura, etyka i moralność, podpowiadają, że ich przekraczanie, to gra o krótkim horyzoncie czasowym, że w dłuższej perspektywie, kradnąc, krzywdząc, wprowadzając "stan wojny", niszczymy zarówno społeczność wokół nas, ale i pogarszamy nasze warunki funkcjonowania, naszą własną pomyślność. Oczywiście - zdarzają się zawsze wyjątki, ale "Wyjątek jest potwierdzeniem reguły".

Więc tak naprawdę, moralność, etyka i kultura, są strategiami sukcesu człowieka. Społeczeństwa, ale i pojedynczego człowieka. To dlatego kultura odciska na nim swoje piętno, które oczywiście jest formą przemocy i ograniczenia, by ów człowiek miał ze swojego życia maksymalną korzyść. By osiągnął sukces w wymiarze życia całego.

To prawda, że kultura skłania i po części zmusza, chłopców do bycia mężczyznami mającymi skłonność do kobiet, a dziewczęta do bycia kobietami, mającymi skłonność do mężczyzn. Tyle, że kultura tu nie fałszuje natury ale przeciwnie, ją wzmacnia i stabilizuje, bo od natury pochodzi. Bo kultura kształtowała się i naturalnie, i w kontakcie z naturą. Więc kultura człowiekowi pomaga, chroni przed głupotą i błędami.

Oczywiście zasady etyczne i moralne, obyczaje i postawy, które są elementem kultury nie są całkiem niezmienne. One powoli ewoluują. Stopniowo, nieznacznie, zgodnie ze zmianami otoczenia, w jakim żyją ludzie, zgodnie z ich rosnącym rozeznaniem, z sumowaniem się doświadczeń, kontaktu i interakcji z tym otoczeniem.

Zmiany.

A jednak nadchodzą, wydaje się bardzo blisko, bo w wymiarze jednego pokolenia, zmiany, które mogą unieważnić tą pierwotną podstawową konstatację, że do życia jako sukcesu niezbędni są inni ludzie. Że najsilniejsi z nas potrzebują społeczeństwa, narodu, by mieć udane życie lub nawet by przetrwać.

Co jeśli sztuczna inteligencja, zostanie naprawdę opracowana, to znaczy będzie w stanie realizować sprawniej niż człowiek wszelkie nałożone na nią zadania? Co jeśli potrafi sterować fabryką, w której roboty, będą produkować dobra, w tym inne roboty, budujące fabryki? Co jeśli będzie prowadzić każdy samochód lepiej niż najlepszy kierowca? Co jeśli potrafi to zrobić z samolotem? Jeśli potrafi uprawiać pola i zbierać plony za pomocą maszyn?

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo