102 obserwujących
1486 notek
1126k odsłon
  242   3

Do czego powołany jest człowiek?

image

Człowiek powołany jest do transcendencji. Do przekraczania. Do rozwoju. Do odkrywania.

Rzeczywistość, jaką znamy, nie jest "naszą rzeczywistością". Nie jest "naszym domem". Nie jest "naszym celem". Nie jest i ludzie udowadniają to przez całą swoją historię.

Tutaj, wśród wrogów i przyjaciół. W naszym mieście, państwie, znanym sobie sposobie egzystowania nie całkiem jesteśmy "u siebie". I nie było tak, że wyłącznym motywem, a może nawet wcale nie głównym motywem, Krzysztofa Kolumba było pragnienie sławy lub - co propagowane - pieniędzy. Płynął na zachód. Dopłynął do punktu, spoza którego nie było powrotu, bo żywności na statku nie starczyłoby już, żeby wrócić. I... świadomy tego, płynął... dalej.

Tak naprawdę, to jest taka wielka narracja. Opinia o człowieku. Widzenie człowieka. Postrzeganie człowieka. Odkrycie o człowieku, że właśnie powołany jest do transcendencji. Ale żeby ta transcendencja, a więc przekraczanie wszystkiego, co znane, była możliwa, to musi  istnieć coś POZA. Musi istnieć, coś poza całą znaną nam istniejącą rzeczywistością. Nawet poza rzeczywistością możliwą dla nas do pomyślenia. "Oko ludzkie nie widziało, ucho ludzkie nie słyszało" - czy to nie jest wskazówka, właśnie, że istnieje to POZA?

Gdy oglądamy, a ściślej, słuchamy muzyki Chopina, czujemy wzruszenia, porywy, a nawet coś, czego nie potrafimy dokładnie określić, coś, czego nie przewidywaliśmy. Powstaje pytanie, czy Fryderyk tworzył tę muzykę, tak jak stolarz tworzy krzesło? To znaczy wie najpierw, co konkretnie chce stworzyć, jak to będzie wyglądało, bo w końcu - wszyscy to wiedzą, potem usilnie pracuje, kolejnymi ruchami doprowadzając materiał rzeczywistości do zamierzonego kształtu. Czy może było zupełnie inaczej, kompozytor siada i... pisze. Ale zanim zacznie, nie wie. Nie wie, co napisze, bo to, co pisze, pojawia się. Skąd się pojawia, skoro on NIE WIE?

Podobnie jest z pisaniem wierszy. Może dokładnie tak samo, a nie tylko podobnie. Próbowałem. Nigdy to nie przebiega tak, że piszący poezję wie, co napisze. Siada się i się pisze. A potem, czasem się to wyrzuca, a czasem patrzy się na to i się patrzy. I nawet bywa, że inni patrzą i patrzą. Ale skąd się to bierze? Kto jest autorem, nie w sensie zapisania, zobaczenia czy utrwalenie tego, co zobaczył, ale kto lub co jest źródłem? I znów przychodzi na myśl to odwołanie się: "Nie myślcie uprzednio, co będzie mówić. To będzie wam poddane".

To nie może być tak, że te cytowane wskazania, są tylko jakimś religijnym "mumbo jumbo", ani nawet, że są sprawami stricte z zakresu religii. Związanymi z jakimiś obrzędami itd. Tak po prostu jest. My, ludzie tego doświadczamy, patrząc z otwartymi ustami, gdy znad górskich grani czy z nad bezkresu morza wyłania się czerwono-złoty okręg jasności. Stoimy i patrzymy NIE WIEDZĄC, co właściwie widzimy, ale odczuwając, jakąś łączność z owym - POZA. Jakby tam właśnie - POZA - był nasz dom. Jakbyśmy się w jakiś sposób, stamtąd wzięli, tylko zapomnieli, zanurzyli w życiu tym, co na dzień mamy, odczuwamy, spędzamy.

Ale jest i inna narracja, inna opowieść o człowieku, inne jego widzenie. Takie, że człowiek, albo przynajmniej ci wszyscy oprócz nas, ci pozostali, bo my to co innego, powołani są do służenia nam. Do pracy w swoich barakach na naszą korzyść. Zysk i pochłanianie jest naszym celem istnienia, a człowiek, ten poza nami, jest zasobem w tym procesie naszego pochłaniania. Ów człowiek ma żyć tam, gdzie mu wskażemy. Tak, jak się mu powie. Wtedy największym wrogiem, wrogiem fundamentalnym staje się piękno. Wtedy najstraszniejszym zagrożeniem, dla tak skonstruowanej rzeczywistości, staje się owo POZA. Dlatego trzeba niszczyć w człowieku, wszelkie do tego odniesienia, wszystkie na ten temat - myśli, każdy w tym kierunku - jego ruch. Człowiek ma być ograniczony, sprowadzony do przewidywalnego i użytecznego mechanizmu, którego jedyna wartość leży w jego... u ż y t e c z n o ś c i.

Jak bardzo użyteczny dla mnie jesteś? - pyta jeden człowiek drugiego. Nie. Nie pyta. Postrzega i traktuje w ten sposób jeden człowiek, drugiego. Tak traktują ci wyżej, tych niżej, a ci niżej siebie nawzajem. Wielka narracja zmienia się w działania, ucieleśnia, materializuje w ludziach, w ich stosunkach, w tym co robią, sobie nawzajem.

Obie te narracje posiadają też pewien postulat odnośnie człowieka, postulat, bez którego nie mógłby się człowiek na każdej z tych dróg "zrealizować". Po nich poruszać. Wg nich żyć. Stawać się takim, jakim jedna lub druga "opowieść" go postrzega. Wg pierwszego wzorca, człowiek, który jest powołany do transcendencji musi, by móc przekraczać, być człowiekiem WOLNYM. Wolność jest niezbędna, by zostawić wszystko co się ma i zna, i zrobić krok dalej, ku czemuś co jest, ale jeszcze tego nie znamy. Samo patrzenie na człowieka w ten sposób implikuje, powoduje, że człowiek jest wolny. To przynależy do jego istnienia.Wolność jest warunkiem transcendencji.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo