Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów... (Mt 22:15)
Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.(J 8:44)
Jan Pospieszalski w swoim wystąpieniu w ramach konferencji organizowanej przez instytucje tworzone przez o. Rydzyka, powiedział, że sama kancelaria pana premiera Morawieckiego, do czerwca 2021, wydała na "kampanię społeczną zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania Covid19 i promowania szczepień" 44 miliony 869 tysięcy 425 złotych i 33 grosze.
W mediach społecznościowych - zdaniem Pospieszalskiego - funkcjonuje tak zwane ORMO, a więc osoby ochotniczo zajmujące się "zwalczaniem narracji" zagrażających polityce pandemistycznej rządu. Ale funkcjonują także firmy typu demagog, fake hunter i fake news. Właśnie te firmy otrzymały środki finansowe od pana premiera czyli polityków zajmujących stanowiska rządowe. I tak fake hunter przytulił 100 tysięcy od premiera, a partnerami fake hunter są PAP i akademia koncernu Pfizer.
"Kancelaria premiera wydała również 361 tysięcy dla tak zwanych influencerów. To są często ludzie pod nickami, tam typu 'chemik' albo coś tam".
Rysuje się zatem następujący obraz. Politycy rządzący finansują media, firmy zajmujące się kształtowaniem informacji w mediach oraz indywidualne osoby wypowiadające się w w rozmaitych mediach w tym społecznościowych, w celu wpływania na to, co myślą Polacy.
Do przestrzeni wymiany myśli i opinii między zwykłymi ludźmi, business oraz rząd wprowadza podmioty (w tym ludzi) udające niezależność i samodzielność, pracujące w istocie za pieniądze i na zlecenie bizensu i rządu. Wprowadza tym samym w błąd społeczeństwo, co do rzeczywistego charakteru wypowiedzi, artykułów, komentarzy i stanowisk, które przedstawiają się ludziom jako spontaniczne, społeczne i niezależne wypowiedzi.
Wyżej wspomniana praktyka jest OSZUSTWEM na społeczeństwie dokonywanym przez rządzące warstwy biznesu i polityki. Jest to przekroczenie "cienkiej czerwonej linii", która oddziela totalitaryzm od ustrojów mających choćby elementy demokratyczne. Dzieje się tak dlatego, że w ustrojach z elementami demokratycznymi to społeczeństwo jest "zwierzchnikiem" i ono w trakcie wzajemnej wymiany myśli zajmuje stanowisko, które realizują wybrani w wyborach przedstawiciele. W totalitaryźmie, społeczeństwo jest podrzędne w stosunku do władzy i dokładnie taki mechanizm i usytuowanie jest tworzone poprzez "wpływanie na narrację" poprzez finansowanie ludzi i podmiotów, by oszukańczo wpływały na dyskurs społeczny.
Tak więc strumień pieniędzy podatników kierowany jest do mediów, firm, "influencerów" - indywidualnych osób wypowiadających się w internecie i mediach społecznościowych, mamy także prawo domniemywać, że do firm posługujących się tzw. farmami troli. Tworzone jest środowisko, gdzie ktoś znany nagle zaczyna się wypowiadać pro-pandemistycznie, i ludzie się zastanawiają - Dlaczego? Jak to możliwe?
Ciekawe czy pomniejsze platformy internetowe jak NaszeBlogi czy Salon24.pl też stały się beneficjentami pieniędzy przeznaczonych na promowanie pandemii. Któż to może wiedzieć? Bo jeśli tak, to wiele by tłumaczyło. Także wytłumaczenie znajdowałyby różne teksty, pozycjonowanie lub nie różnych treści i cała ta działalność ukierunkowana w jasny i czytelny sposób na minimalizowanie możliwości zaistnienia i dotarcia do ogółu ludzi, opinii krytycznych, zaś promowanie opinii pochwalnych - pro-sanitarystycznych.
Tytułowe pytanie związane jest z tekstem blogerki @Beret w akcji Jednak ten tekst, albo to, co w nim, to tylko przykład, bo postawa zajmowana przez blogerkę jest charakterystyczna dla dobrych ludzi, których zło nie dotknęło wystarczająco jeszcze mocno.
W tekście swoim blogerka z jednej strony krytykuje i wyrzuca innym etykietowanie jej jako "antyszczepionkowca", z drugiej jednak ewidentnie tłumaczy się z zarzutu, że owym antyszczepionkowcem jest, pisząc tak:
- Nie jestem żadnym antyszczepionkowcem!
- Cenię szczepionki od zawsze
- Ludwik Pasteur należy do ludzi, których darzę najwyższym szacunkiem i podziwem.
- Z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam za młodu książki o tym dobroczyńcy ludzkości.
- Zostałam w dzieciństwie zaszczepiona na wszystko co trzeba. Zaszczepiłam moją Córcię. W razie potrzeby z pewnością skorzystam ze szczepionek przeciw tężcowi, żółtaczce zakaźnej itd.
- Nie jestem przeciwna szczepieniom.
Mamy zatem do czynienia z osobą pomówioną, która się tłumaczy. Tłumaczy się bo nie rozumie, że to błąd. Tłumaczy się, bo jest obiektem agresji, tłumaczy się, bo nie chce być obiektem agresji, tłumaczy się, bo myśli, że prawda lub racjonalność mają tutaj cokolwiek do rzeczy. Nie mają.
Dość podobne zachowanie zaprezentował taki wyjadacz i pączek establishmentu jak red. Mazurek z RMF-FM, który zadając pytanie prof. Horbanowi jednocześnie zastrzegł się, że on to w ogóle i nawet "przyjął trzecią dawkę szczepionki". A więc tłumaczył się wyprzedzająco, by nie być oskarżonym. Pewnie, że antyszczepionkowiec.
Ta zdumiewająca sytuacja wynika z niespotykanej agresji, która z patologicznych czasem relacji międzyludzkich wypłynęła na szerokie wody życia publicznego niczym u narodzin nazizmu w Niemczech. I tak prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej i dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu, Paweł Wróblewski powiedział, że
Osoba niezaszczepiona to potencjalny morderca
Oszczercze i kłamliwe praktyki, w tym etykietowania słowem "antyszczepionkowcy" wszystkich kwestionujących różne formy przymuszania do zastrzyków oraz samą politykę pandemistyczną są ewidentnym przejawem tej agresji władzy polityczno-biznesowej wobec zwykłych ludzi, zastraszanych, obrażanych, przymuszanych, odzieranych z przynależnego szacunku.
Celują w tym także rozmaitej maści trole i "towarzysze", oszczercy rzucający takie czy inne oskarżenia, ferujący pomówienia, zadający "pytania". Ale te oskarżenia, oszczerstwa i pytania NIE SĄ ELEMENTAMI ROZMOWY. Ci ludzie, wynajęci lub ormowcy, w ogóle nie są zainteresowani żadną rozmową. Ich celem jest deprecjonowanie, budzenie negatywnych emocji, w jakimś sensie niszczenie innych i kanalizowanie energii tych, co próbują się "rozeznać" w tym, co rząd i business z nimi wyprawia, wysyłając już sporą część na tamten świat, pauperyzując i kontrolując resztę.
Więc tego typu "nicki", są wysłane "by pochwycić na słowie", na starej i sprawdzone zasadzie, praktykowanej już w czasach Pana Jezusa. Z nimi nie ma sensu rozmawiać. Nie ma sensu zaprzeczać, tłumaczyć, wyjaśniać. Po angielsku nazywa się to JADE, Justify, Argue/Apologize, Defense, Explain i opisuje zbiór zachowań normalnych ludzi, którzy stają oko w oko z atakiem narcystycznego lub psychopatycznego partnera. TO NIE DZIAŁA. Tak nie należy robić.
Jakkolwiek daleki jestem od skrajności, to wypada uznać za słuszną - oczywiście w ramach paraboli pojęciowej - wypowiedź jednego z blogerów, na temat zwolenników polityki i narracji pandemistycznej, że oni nie reagują na argumenty i rozmowę, bo nie są w stanie. Jedyne na co są w stanie zareagować to "wylot lufy karabinu". Mowa tu po prostu o tym, że pandemiści na stanowiskach politycznych i businessowych, modyfikują swoje zachowania lub się cofają, tylko wtedy, gdy dotyczy ich jakaś forma zagrożenia. Oni nie widzą ludzi w ludziach. Stąd znów - rozmowa z nimi nie ma żadnego sensu. Nie ze względu na jakieś zasady i filozofie, tylko ze względu na to, że oni nie widzą rozmowy. Widzą tylko ofiarę lub zagrożenie, które może ich samych dotyczyć.
O tym wszystkim przekonał się redaktor Pospieszalski, którego razem z jego programem o tytule - nomen omen - "Warto rozmawiać", PiS wywalił na zbity pysk z telewizji, uznając słusznie, że rozmawiać to sobie mogą normalni ludzie, a oni, psychopaci władzy i pieniędzy, to do rozmowy nie są zmuszeni.
Ważnym elementem jest też zwrocenie uwagi na kolosalne znaczenie RZECZYWISTYCH SPOTKAŃ I ROZMÓW. To przeniesienie tych relacji w świat internetu, umożliwia rządzącym oszustwa na społeczeństwach, zatrudnianie troli i "influencerów" itd. To w internecie kwitnie ohydna kampania ustawicznych oszczerstw, oskarżeń, manipulacji treścią, siania głupoty i niezgody. W świecie rzeczywistym jest to możliwe, ale na nieporównywalnie mniejszą skalę. Więc jeśli możesz się spotkać, z kimś, to weź to sobie za punkt honoru. Nie dziś, to na wiosnę Nie na wiosnę, to na lato. Ale za wszelką cenę powinniśmy dążyć do ODTWORZENIA FIZYCZNYCH RELACJI I WIĘZÓW, jeśli nie chcemy, żeby nas zabijano paracetamolem, izolacją od pomocy lekarskiej w czasie groźnej choroby i respiratorami jako wyjściem z sytuacji.
Nie z każdym należy rozmawiać, bo intencją zdeprawowanej fali ormowców, troli i influencerów, nie jest rozmowa. Bo prawda nie ma na nich wpływu, nie ma dla nich znaczenia. Bo są na wojnie, a nie na rozmowie. I pora to zrozumieć, odpowiednio tagując ten tekst, jako KORONAWIRUS.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)