"Democracy does allow for free speech, but it does not exempt those who spread false claims from its consequences"
"Demokracja pozwala na wolność słowa, ale nie zwalnia tych, którzy rozpowszechniają fałszywe twierdzenia, z konsekwencji za ich wygłaszanie"
Komunistyczna wolność słowa
Pomysł Józefa Stalina i jego popłuczników na wolność słowa był prosty: Możesz mówić, co tylko ci się spodoba, tyle, że za mówienie rzeczy fałszywych lub szkodliwych poniesiesz konsekwencje.
Ludzie szybko się pokapowali, zarejestrowali jakie konsekwencje są za jakie słowa i wyrazom uwielbienia dla ludobójczego ustroju rodem z piekła nie było końca. Oczywiście, za słowa dobre, też czekały konsekwencje, w postaci stanowisk w drabinie społecznej, awansów, apanaży.
Zwykła wolność słowa
Potem (przedtem?) był eksperyment, polegający na tym, że wyrażanie poglądów - poza naprawdę wąskimi i ściśle określonymi przypadkami - było ZWOLNIONE Z KONSEKWENCJI. Zatem wolność polegała na tym, że po prostu można było mówić to, co się myśli i nie ponieść konsekwencji, nawet jeśli mówiło się głupoty, nieprawdę, wygłaszało się stwierdzenia mylne.
Wolność słowa niesie ze sobą niebezpieczeństwo, iż do przestrzeni publicznej trafiać będą głupoty, nonsensy lub wręcz treści w zastosowaniu szkodliwe np. jeść należy 5 razy dziennie. Jednak ludzie godzili się na te niedogodności, bo wolność słowa w rozumieniu odrzucenia karania za poglądy "niewłaściwe", posiada szereg bezcennych zalet. Te zalety to:
- warunek pozostałych wolności
- umożliwienie weryfikacji błędów mających poparcie
- zabezpieczenie przed tyranią
Mechanizm i tworzenie się tyranii
Każda tyrania, nie ważne jakiej natury i pochodzenia, jako pierwszy swój cel do zniszczenia stawia i stawiała - wolność słowa rozumianą po zachodniemu. Tyrania nie może przetrwać w środowisku prawdziwej wolności słowa, bo ludzie z natury rzeczy nie cierpią tyranii. Dlatego Stalin, Mao, towarzysz I sekretarz itd. itp. zawsze wzywali do ustanowienia KONSEKWENCJI za słowa.
Dziś ponownie wracamy do tych wzorców i pojawiają się apele o wyciąganie konsekwencji wobec ludzi za ich słowa. Te apele wykorzystuje władza i karze ludzi, którzy mogą mówić, co chcą, np. cytować Biblię, ale muszą ponieść za to konsekwencje.
Ten pomysł na wolność słowa nie jest nowy, ale bywał skuteczny i niezbędny do budowania systemów totalitarnych, do niszczenia ludzi. Ten pomysł wyrażony jest po części w apelu, zamieszczonym jako cytat, na początku notki. Pochodzi on z tekstu opublikowanego 1 lutego 2021 roku na łamach "National Library of Medicine". Tytuł tekstu to: "The Strategies to Support the COVID-19 Vaccination with Evidence-Based Communication and Tackling Misinformation". Jego autorami są Polacy: Piotr Rzymski, Leszek Borkowski, Marcin Drąg, Robert Flisiak, Jacek Jemielity, Jacek Krajewski, Agnieszka Mastalerz-Migas, Andrzej Matyja, Krzysztof Pyrć, Krzysztof Simon, Michał Sutkowski, Jacek Wysocki, Joanna Zajkowska, Andrzej Fal.
Może lepsza jest normalna, zachodnia wolność słowa? No cóż, wypada zakończyć słowami Zbigniewa Herberta:
nie życzyłem tobie miasto śmierci w każdym razie nie takiej
bo z tobą zejdą pod ziemię słodkie owoce wolności
i wszystko trzeba zaczynać od gorzkiej wiedzy od trawy


Komentarze
Pokaż komentarze (20)