"Salon24 jest moim trzecim dzieckiem. Mam dwóch dorosłych synów i tego właśnie medialnego nastolatka, który - tak jak moi synowie – rwie się do nowych wyzwań i doświadczeń" - pisała 3 maja 2021 roku Bogna Janke, dodając: "Dziś przekazuję Salon24 w dobre ręce i życzę mu jak najlepiej"
I rzeczywiście. Kreatywnie i merytorycznie zarządzany, dążący do mądrze postawionych celów salon24.pl coraz bardziej. Się tego. Rozwija. Cieszą nowości graficzne, integrujące nieco rozproszony poprzednio interfejs w spójną wyrazistą całość. Poziom podnoszą zarówno liczni zaproszeni rasowi dziennikarze, jak pan Łukasz Warzecha, ale i firmowe, interesujące i merytoryczne wiadomości ze świata, które pozwalają czytelnikom salonu być na bieżąco, z tym, z czym wypada tutaj być.
Blogerzy znaleźli sobie pewną i spokojną przystań, z wydzielonym miejscem na stronie głownej, na której królują tacy blogerzy jak Igor Janke czy pan Zbigniew Kuźmiuk, których publicystyka jednoznacznie ubogaca i zachęca. Zwykli blogerzy też podniesieni tą wyjątkową sytuacją, coraz częściej zamieszczają dobre, merytoryczne i kulturalne notki. Pracownicy salonu, o przepraszam inni blogerzy, zachęcają pod tekstami do rzetelnych i racjonalnych dyskusji, z których każdy wychodzi ubłocony, o przepraszam, ubogacony, ubogacony oczywiście.
Plejada twórców przekonanych o własnej wielkości, jak zresztą piszący te słowa, z wdzięcznością przyjmuje możliwość i miejsce, gdzie za darmo mogą zamieścić swój tekst, którego nikt nie przeczyta, bo zostanie spuszczony do wykorzystania dla inteleigentnych i pracowitych, a tych jest tak wielu, ilu czytający notki takich tuzów publicystyki jak wielu z dziesiątków tysięcy - taka przynajmniej informacja o salonie jest w stopce - zarejestrowanych tu blogerów.
Jeszcze lepiej ma się sytuacja na zaprzyjaźnionych mediach czyli TV Trwam, chociaż tam, głęboko odczuwalny jest brak elegancji i finezji dialogów firmowych pokazujących się w wyskakujacych okienkach. Za to jest papież kościoła katolickiego Franciszek, który udziela, Bogu dzięki, że jeszcze udziela, błogosławieństwa Urbi et Orbi.
Franciszek, Watykan, błogosławieństwo, Franciszek, dzieci, premier Morawiecki, dzieci, okulary premiera i jego głębokie słowa, że "broni nas przed skutkami pandemii i wojny". Papież Polak, Jan Paweł II w Warszawie i jego wielkie słowa, papież Franciszek, Mateusz Morawiecki, Papież Jan Paweł II, nie ma przerw, nie ma sygnałów, wszystko się zlewa w jedno, PiS Bóg i Ojczyzna, w przekazie profesjonalnej telewizji, którą oglądają setki tysięcy ludzi, ludzi naiwnych, dobrze nastawionych, ludzi bezwzględnie wykorzystywanych, a może względnie, a może wcale nie wykorzystywanych, bo dostali dodatek, więc premier przecież nie kłamie, nikt nie kłamie, patrząc tak prosto w oczy, zza takich super okularów, pomiędzy papieżem Franciszkiem, a papieżem Polakiem. W imię.
Na salonie24, piewca katolicyzmu premiera papieża premiera Morawieckiego, który obgryzał tylko rogi pierogów, bo był piątek, a on w gościach w podróży, pewnie pani domu pojadła po nim potem, bo przecież nie wyrzucliła poobgryzanych przez tak dostojnego gościa pierogów, uświadamia ciemny Naród Polski: "Powinniśmy się pogodzić z tym, że jako społeczeństwo będziemy niedoinformowani. "
Nie ma wyjścia, wadza mówi, to znaczy bloger Janke oczywiście, jaka tam wadza. Co bloger Janke ma wspólnego z wadzom, to tylko przecież bloger, no może założyciel szkoły liderów, co będą przewodzić Narodowi Polskiemu w jego drodze, wyboistej, pokrytej minami historii, najeżonej licznymi potrzebami naszych drogich liderów. Więc skoro bloger, nie majoncy nic wspólnego z wadzą oprócz żony, która przez chwilę, mówi, że musimy się pogodzić, że będziemy niedoinformowani przez tą wadzę, to nie ma zmiłuj - musimy.
Zresztą nam nie pierwszyzna, takie niedoinformowanie. To znaczy jesteśmy poinformowani, że będziemy niedoinformowani. Bo to święte siły wyższe, a mąż pani marszałek Witek, co posła Brauna równała z maską, zajmuje poczesne miejsce na górze atrakcyjnych wiadomości, co do których nie ma żadnych w ogóle wątpliwości, że możemy, a nawet powinniśmy być poinformowani, bo jesteśmy i to przez wiarygodne i niezawodne źródła wszelkich istotnych informacji.
Wiosna przychodzi i będzie lato. Potem jesień zima, jesień zima, życia ni ma. ZUS obliczy tabelę na komputerach od zaprzyjaźnionego dostawcy. Premier po raz n-ty uratuje nas od następnej plandemii, żeby tylko na nią nie wykorokował, bo macherzy od całej tej imprezy, nie za bardzo się orientują w co grają, bo jakby się zorientowali, to by worki zgrzebne zarzucili, tylko gdzie się teraz w takim worku udać? Dawniej, do Watykanu, dzisiaj? Może też. Może Piotr się przebudzi i wstanie, weźmie kij i jak walnie, jak trzaśnie. Ale nie, jemu pisane powstanie dopiero na końcu. Więc cała nadzieja w Michale. Micha-El, któż jak Bóg, tak brzmi jego imię.
Micha-El nie ma płci. Nie ma nawet skrzydeł choć z całą pewnością lata. Ale ma miecz. Ten miecz choć niematerialny, a może właśnie dlatego, że niematerialny, to przeszywa i rozdziela. Micha-El jest dowódcą, liderem, tak sobie wyobrażamy i tak myślimy. Mówię o grupie pokręconych. Normalni owierają piwo i liczą odsetki albo wynagrodzenie z rady nadzorczej, w której zalega chyba, bo przecież nie zasiada, mąż albo żona. Nie ważne. Ważne, żeby ten miecz istniał. Ważne, żeby Chrystus u końca dziejów oddzielił, jednych od drugich, nawet jeśli my mielibyśmy wylądować w tych drugich, co będą mieli przechlapane. To ważne, bo bez tego, wszystko się staje jedną mętną zupą, w której kluski łowią Cukienberg, Fon der Lajen, a i pan premier, sprawnie całkiem zakupił ziemię kościoła katolickiego, żeby sprzedać ją potem z wielomilionowym zyskiem, rzecz jasna nie on, tylko żona, co posiada, jak to w polityce bywa rozdzielność majątkową, bo nie można służyć Bogu i Mamonie.
Mamona to zresztą nazwisko doktora Mamony. On się nazywał po angielsku Money, serio - Pieniądze albo Mamona. Facet był psychiatrą i w zasadzie twórcą terorii o względności płci, o tym, że to konstrukt kulturowo-społeczny a nie fakt biologiczny, o tym, że chłopiec może być dziewczynką i odwrotnie, i nie ma problemu, i wszyscy są szczęśliwi, bo to tylko konstrukty. Był szefem instytutu czy klinik w John Hopkins University w Stanach. Taki kurde top of the top i przyjechało do niego zdruzgotane małżeństwo, które wymyśliło, że obrzeza swoje dzieci, chłopców bliźniaków. Pierwszemu zamiast obrzezać medycy spalili całkiem siurdaka, znaczy penisa. Money był jak skała - trzeba go wychować, jako dziewczynkę.
Z tego się wziął cały ruch trans. Podwaliny, podwalin poglądów na płeć i jej relatywizm. Doktor pisał prace na temat postępów wychowania dziewczynki, która była chłopcem i pożyczał dzieci od rodziców raz na jakiś czas, aż się zbuntowały i nie chciały więcej do doktora. Rodzicie nie wiedzieli, że światowej sławy profesor wykorzystywał je, zmuszając do rozbierania się do naga i symulowania stosunku seksualnego. Nauka żąda poświęceń. Z dwóch bliźniaków, ten któremu płci nie zmieniono - Brian Reimer przedawkował opiaty zmarł w wieku 37 lat, po przedawkowaniu opiatów. Bruce, któremu zmieniono imię na Brenda i płeć na żeńską, połapał się w tym wszystkim i zmienił imię na Dawid, popełnił samobójstwo 2 lata po śmierci brata bliźniaka. Ambasady różnych państw dają obecnie pieniądze na przekonywanie ludzi także do transseksualizmu. Postęp trwa. Rzetelne informowanie się rozwija. Poziom się podnosi. Powietrza coraz mniej, na tonącym statku ludzkości.
------------
Video, którego nie da się tutaj zamieścić, bo dopuszczalne są tylko z jutuba, czyli z właściwego źródła. Tam też jest, ale tam się pojawia i znika, w zależności od. Zatem animacja na rumble LINK


Komentarze
Pokaż komentarze (21)