Blog
W drodze
Zbyszek
Zbyszek Chyba pielgrzymem
30 obserwujących 870 notek 596982 odsłony
Zbyszek, 1 lipca 2017 r.

3 metafory życia: spa, wycieczka i pielgrzymka

218 8 0 A A A

Podchodzimy do życia na trzy główne sposoby, w zależności od tego, co jest naszym celem, jak je postrzegamy. Ten nasz wstępny wybór determinuje wszystkie pozostałe, określa nas dużo bardziej, niż świadome deklaracje i usiłowania, niesie ze sobą rozmaite skutki.

Pierwszym podejściem do życia jest metafora spa. Spa to miejsce gdzie dbamy o siebie. Doświadczamy różnych zabiegów. Wybieramy rozmaite aktywności, których celem jest poprawa naszego samopoczucia, naszego wyglądu, naszego ciała, naszego umysłu. W spa celem jesteśmy My. Nigdzie się nie wybieramy, nigdzie nie zmierzamy, zajęci jesteśmy ulepszaniem siebie.

Takie podejście to niezwykle szeroki trend we współczesności. Z angielska nazywany self improvement, polecany przez niezliczone książki, "trenerów życia". Jak to masz się kształtować, usprawniać, ulepszać. Z drugiej strony, jak masz doświadczać, rozkoszować się. Jak bardzo ważne jest to, jak się czujesz. To, co cię zajmuje w tym podejściu, to ty sam, twoje emocje, twoje osiągnięcia, twoje doznania, twój rozwój, twój poziom.

Inni ludzie swoim życiem wybierają się na wycieczkę. Wycieczkę po Francji, po Amazonii, wycieczkę na Księżyc albo do domu uciech. W wycieczce chodzi o jak najwięcej doświadczeń i doznań, które byłyby nowe, przyjemne, niezwykłe, kolorowe, wzruszające, przejmujące, piękne.

Nie zajmujemy się wtedy sobą, tylko tym, co jest wokół nas. Staramy się zbierać wrażenia by nas "ubogaciły". Dzięki tym doświadczeniom czujemy się na wycieczce wspaniale, może nawet szczęśliwi, spełnieni. Wróciwszy do domu, pragniemy "jeszcze raz". Jeszcze jeden łyk. Jeszcze raz zobaczyć. Jeszcze raz poczuć. Doświadczyć.

Trzecim podejściem jest traktowanie życia jako pielgrzymki. Właściwie można by powiedzieć w podróży, choć to określenie szersze i nie zawsze adekwatne. Przestaje wtedy być ważne, jak bardzo piękni już jesteśmy i jaki poziom rozwoju osiągnęliśmy. Nie są takie istotne nasze doświadczenia po drodze. Czy piękne były widoki, czyśmy zyskali i ubogacili się przyjemnymi i kolorowymi wrażeniami.

W pielgrzymce chodzi o jedno. O cel. Pielgrzymowanie jest zmierzaniem do celu. Wszystko jest temu podporządkowane i to cel jest sensem pielgrzymki. Samo słowo "pielgrzymka" jest natury religijnej i może słusznie, bo ostateczny cel jaki człowiek może sobie postawić leży poza tym wszystkim, co zna, i co jest mu dostępne. Jednak pielgrzymami jesteśmy zawsze wtedy, gdy stawiamy sobie jakiś cel i gdy naprawdę dążymy do niego. Stajemy się wówczas "ruchem do". Owo "do", ów "cel" staje się w nas obecny w momencie postawienia pierwszego kroku na naszej drodze prowadzącej ku niemu.

Możemy tak zmierzać do niemal każdego celu. Gdy wstajemy rano, możemy się zapytać, czy jesteś na kursie i na ścieżce do swojego celu, do - czasem - wielkiego celu. Czy też zaczynasz się skupiać na sobie, straciłeś kierunek i cel. Wałęsasz się po dniach swojego życia w poszukiwaniu czegoś przyjemnego, co przyniesie ci garść upragnionych wrażeń.

W pielgrzymowaniu, w zmierzaniu do celu mieszczą się dwa poprzednie podejścia. Bo musisz o siebie dbać, by mieć siłę zmierzać, by pokonywać trudności, by dojść. I po drodze, oprócz tych przykrych doświadczeń, które zawsze są, będą i te wspaniałe, które jakoś dodadzą sił, wzmocnią, poprawią nastrój, rozjaśnią, dadzą trochę szczęścia.

Kim więc jesteśmy, czym jesteśmy, gdzie się znajdujemy? Czy jesteśmy zmierzaniem do celu, który jest poza nami? Czy jesteśmy turystami zwiedzającymi życie i jego uroki, starającymi się w nieskończoność przedłużać doznania wycieczkowicza? Czy może jesteśmy klientami spa, skupionymi na sobie i na swoim dobrostanie?

Chyba jednak tylko pielgrzymowanie, tylko zmierzanie do celu wyprowadza nas z nas samych. Jakoś nas przenosi, dalej i więcej. Jakoś stajemy się, nie tylko sobą, ale tym zmierzaniem i wszystkim, ku czemu ono prowadzi. Będąc "w drodze do", stajemy się po prostu ludźmi, to jest miłością zwróconą na zewnątrz, pielęgnującą, tworzącą, będącą w nieustannym działaniu. I być może im cel dalszy, tym piękniej i bardziej na serio się idzie. A te wszystkie inne nasze cele, nie są wtedy "w opozycji", nie są "albo", tylko łączą się z tym najważniejszym, jak etapy na pielgrzymce, jak dopływy wielkiej rzeki, zmierzającej ku czemuś, co większe i nieskończone.

Opublikowano: 01.07.2017 07:38.
Autor: Zbyszek
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

http://camino.zbyszeks.pl/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Camino dla mnie, to nie jest szlak wyznaczony w terenie, to jest droga, którą pielgrzym idzie...
  • @Amstern Nocowałem w alberdze. Francuskiego nie znałem w ogóle. Nauczyłem się na pamięć...
  • super

Tematy w dziale Rozmaitości