Tylko wolność jest ciekawa
No, może nie tylko wolność. Świat wokół też jest niczego sobie. Jak go jednak poznawać, gdy wolności zabraknie...
27 obserwujących
72 notki
38k odsłon
  394   8

Zabijają ludzie...

Opiszę rzecz dramatyczną. Wprawdzie wiem jak wygląda w covidowej Polsce barbarzyński system zabijania ludzi, ale relacji bezpośredniej dawno nie miałem, a taka z pierwszej ręki działa silniej niż wpisy internetowe, czy opowieści zasłyszane tu i ówdzie - ta jest wczorajsza, choć i ona stanie się tylko sieciową notką, niczym więcej...
Zmarła mama koleżanki. Pani Maria, lat 90. Miała problemy z sercem, z zastawkami i od kilku miesięcy postępujące z tym komplikacje. Od miesiąca nie wychodziła z domu, drobne zakupy robił mąż. Dwa dni temu zasłabła, osunęła się na podłogę. Mąż zdenerwowany, zdezorientowany nie mógł się dodzwonić do córki i syna, być może niesprawnie obsługując komórkę. Wziął do ręki stacjonarny telefon i – o naiwności! – wezwał pogotowie ratunkowe. Tzw. ratunkowe. Przyjechało. I co oczywiście zrobiło? Oczywiście zrobiło test na sami wiecie co. Nawet nie próbowało w najmniejszym stopniu pomóc umierającej na serce kobiecie, tylko zrobiło test. Ten rewelacyjny, niezawodny, stuprocentowo pewny test, który wykrywa sami wiecie co wedle życzenia i w czym się chce. Test wyszedł pozytywny. Dodam dla jasności: starsza pani ani jej mąż nie mieli najmniejszych objawów czegokolwiek podobnego do grypy. NAJMNIEJSZYCH. To naturalnie nie miało znaczenia. Co zrobiło pogotowie? To chyba oczywiste: pogotowie odnotowało wynik testu, odwróciło się na pięcie i zniknęło. Koniec interwencji.

W międzyczasie przyjechały dzieci, moja koleżanka, jej brat, znajomy lekarz. Co robić? Co się robi w covidowym świecie, gdy umiera człowiek, a karetka sobie pojechała? Można wezwać karetkę covidową, ale z nich wysiadają kosmici i zabierają człowieka - i koniec. Przyjaciel lekarz przypominał, skądinąd oczywistą rzecz: covidowy szpital to umieralnia, nikt się nie zajmie matką potrzebującą specjalistycznej, kardiologicznej opieki, o kontakcie z nią nawet nie myślcie – pozostanie wam czekać na informację o śmierci. Samotnej, bez bliskich, bez księdza, bez lekarstw, może bez jedzenia(!). Oczywiście nie zdecydowali się na telefon do Gestapo i odesłanie matki za druty kolczaste. Dwa dni siłami własnymi trwali przy matce - aż odeszła.Z sakramentami - znalazł się ksiądz, który bez obawy i wahania odwiedził "zarażoną", od Lefebrystów...

Nie muszę dodawać, że pani Maria stała się jedną z cyferek raportowaną na czerwonych paskach w TVP Info jako zmarli na COVID. Nie muszę dodawać, że jej mąż nie będzie mógł być na pogrzebie żony, bo społeczeństwo siłą swych służb sanitarnych zamknęło go na kwarantannie, by nie narażać się na strasznego wirusa - przecież jego żona miała pozytywny test. Oczywiście starsza pani została skazana na śmierć, a jej mąż na areszt, bo byli „niezaszczepieni” – tym bardziej idealnie kwalifikują się do statystyk. Nie będę też próbował opisać dalszych przygód z systemem jakie musieli przejść moi przyjaciele, choć zaiste trudne są do uwierzenia.

Rzecz jest w swym dramatyzmie prosta. Jesteśmy w rękach nieludzkiego systemu zabijania ludzi i ta barbaria w największym stopniu ujawnia się w instytucji, która nazywa się służbą zdrowia. Potwierdzam to co wiem już od prawie dwóch lat: ogromna część jej funkcjonariuszy to kanalie, które bez mrugnięcia okiem uczestniczą w tym masowym systemie zabijania, a robią to tym bardziej ochoczo, że zarabiają przy tej sposobności nadzwyczaj sowicie. Z tzw. lekarzami na czele. Hańba im po stokroć. Przewodzą im, nadymając się troską i eksperckością, kanalie za biurkami urzędów i ministerstw z Obergruppenfuhrerem Ober-resortu systemu umieralni covidowych na czele. I zabraniają leczenia, nie pozwalają na stosowanie tak oczywistych i skutecznych leków jak choćby amantadyna, które i tak pomogły już tysiącom ludzi (w konspiracji przed systemem). Hańba urzędniczym zbrodniarzom po tysiąckroć.

I nie zmieniam zdania: wszyscy przestraszeni, odmawiający rozpoznania zła są wspólnikami tej barbarii. Ci co się szczepią, łażą w maskach, optują za segregacją sanitarną, ekscytują się omikronem i warczą na „oszołomów” walczących o swoją suwerenność, o życie swoje i swoich dzieci i wnuków. Masowa obojętność i poddaństwo przestały być już dawno „sprawą prywatną” kogokolwiek. Codzienna postawa każdego z nas to widzialne opowiedzenie się za złem lub dobrem, niewolą lub wolnością, śmiercią lub życiem. I pamiętajmy, że pani Maria, to tylko jedna z tysięcy „ofiar Covida” codziennie zabijanych przez rządzącą partię „patriotów” pospołu z opozycją postępowców i wrażliwców europejskiego chowu. Nie mam słów, nie na moje to pióro, ja mogę tylko czekać w bezsilnej pasji czekając kiedy przyjdą po moich, po mnie… Po Was też przyjdą, nawet tych naszprycowanych kolejną, którąś tam dawką.

P.S.  
Przykładowe, na szybko znalezione, pokrewne teksty o systemie np. tutaj:
dlaczego umarła
fb - komentarz
Oczywiście jest podobnych wiele, ale, żeby do nich zajrzeć i zrozumieć co pokazują trzeba choć trochę myśleć i zdjąć kaganiec z własnego sumienia. Sam opisałem inną relację bezpośrednią ponad rok temu: relacja  – w naiwności swej myślałem, że coś się zmieniło…

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale