Kluczowym tematem w moim blogowaniu jest kwestia relacji między aspektem społecznym a indywidualnym. Teoria ewolucji akcentuje wagę aspektu społecznego, dzięki któremu wyewoluował taki jaki znamy kształt ludzkiej natury.
Zawirowania związane z pandemią koronawirusa dostarczyły przekonującego dowodu na rzecz tego aspektu teorii ewolucji. Okazało się, że ochrona całej infrastruktury społecznej ma priorytet przed innymi kwestiami, a indywidualne zachcianki ulegają marginalizacji, gdyż mogą wywołać nieprzewidywalne skutki w ogromniej skali, co objawiło się na południu Europy. Ryzykowność takich nieodpowiedzialnych zachowań indywidualnych ujawniła się dobitnie w przypadku włoskiego wypadu pana marszałka Grodzkiego.
W proporcji do ogółu populacji liczba zarażonych koronawirusem jest niewielka, ale skomplikowany charakter infrastruktury społecznej sprawia, że ryzyko jej zakłócenia jest niewspółmiernie wielkie w porównaniu z tą proporcją. Skutki tych zakłóceń już są ogromne, a to dopiero jest początek. W każdym razie już otrzymaliśmy cenną lekcję w temacie.
Tak więc koronawirus należy potraktować nie tylko jako zjawisko biologiczne, lecz także cywilizacyjne. Gdyby bowiem koronawirus wylągł się jakieś 30-40 lat temu, potraktowany zostałby marginalnie, bo globalizacja miała wówczas mniejszy zakres, a także struktura medialna wyglądała inaczej. Teraz kwestia koronawirusa przykryła inne, mniej palące kwestie, np. takie czy po wygaśnięciu pandemii da się powrócić do wcześniejszego, przedepidemicznego stanu struktur gospodarczych.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)