To co się dzieje, nie wygląda normalnie, wygląda, żeby przypomnieć klasyka, że to inni szatani są tu czynni.
Są fakty, są procesy, są wystąpienia i działania konkretnych ludzi - jednym słowem jest akcja ze strony ośrodków antypolskich.
Co się rzuca w oczy to brak reakcji. A jak wskazuje pewna prawidłowość: akcja równa się reakcji.
Wyraźnie coś tu nie gra, bo przecież brak reakcji nie jest rzeczą normalną.
I nie chodzi tu o brak reakcji rządu, bo ten działa bardzo sprawie - jest swietna ekipa, która nie zostawia nawet skrawka obszaru, na którym mogłaby działać opozycja. Więc opozycji pozostają fantasmagorie.
Brak reakcji obywatelskiej, powtórzę: O-BY-WA-TEL-SKIEJ. Tu na potwierdzenie mojej opini powołam się na koncepcję Acemoglu & Robinsona, że dbanie o wolnośc wymaga równoległej aktywności państwa i społeczeństwa obywatelskiego, W kontekście tezy A&R pozwolę sobie zaktualizować problem i uznać, iż Konfederacja okazuje się pomyslem błędnym, bo jednostronnym, a przestrzeń spoleczna, jak wielokrotnie zaznaczałem, jest wielowymiarowa (minimum trzywymiarowa), zatem hasła Konfederacji są dysfunkcjonalne.
Każda jednostka żyjąca w społeczności ma dwie działki do zagospodarowania: swoją sferę prywatną oraz sferę obowiązków obywatelskich i okazuje sie, że ta działka obywatelska jest strasznie zachwaszczona.
Jak ci sprawia kłopoty ta działka obywatelska to kwestia jest prosta: wynocha z Polski. Korzystasz bowiem, jak free ridersi z teorii gier, z bogatej infrastruktury materialnej i duchowej wytworzonej przez przodków i jeśli nic do niej nie dokładasz, to wynocha.
Jest tak wiele bulwersujących wydarzeń, bo wielu jest bezkarnych cwaniaków i brak jest zdecydowanej reakcji obywatelskiej na ich karygodne poczynania.
Skąd ten brak się wziął?
Oprócz tego, że stosowano propagandę w postaci pedagogiki wstydu i przemysłu pogardy paraliżującej ludzką aktywność, to dodatkowo wmawiano ludziom, że liczy się konkret i konkretna działalność na swoim poletku, że diabeł siedzi w szczegółach a twoim celem jest wyznaczanie sobie celów i podążanie osobistą drogą do ich realizacji..
Nieprawda.
W słowniku jęz. angielskiego jest kilkadziesiąt tysięcy konkretnych, osobnych haseł, lecz choćbyś znał je wszystkie, to i tak nie powiesz nic sensownego w jezyku angielskim, jeśli nie znasz gramatyki czyli kodu powiązań między konkretnymi hasłami. A kod to nic innego jak teoria czyli opis prawidłowości, relacji pozwalający na uporządkowane i sensowne łączenie elementów.
W naszym przypadku chodzi o kod kulturowy, społeczny wywodzący się z modelu przestrzeni społecznej, na jakim oparta jest nasza cywilizacja.
Skąd taka skuteczność tej fałszywej propagandy, która odcina ludzi od znajomosci kodu ?
Tu trzeba nawiązać do pewnych wcześniejszych wydarzeń. Mogli państwo zapewne zauważyć, że ilekroć mówi się o fenomenie s/Solidarności, to temat budzi agresję wśród niektorych komentatorów.
Dlaczego ?
Faktem niezbitym jest niebotyczny sukces pokojowego ruchu społecznego, który zderzył się z machiną totalitarnego systemu i go doszczętnie w oczach świata skompromitował, doprowadzająć do jego upadku. Komunisci ponieśli porażkę, i mimo, że im darowano winy, nie mogą tej porażki zaakceptować. Mają świadomość pochodzenia z nieprawego łoża i nieprawego pochodzenia dóbr jakimi dysponują. Robią więc, z pobudek czystego egoizmu, co mogą by zdyskredytować Solidarność, w obawie, że dobra te utracą.
To jest jedno środowisko, które stara się zbagatelizować lub zanegować rolę s/Solidarności.
Drugie środowisko tworzą ci, którzy uznali, niesłusznie, że Solidarność zawiodla wchodząć we wspólpracę z komuną i wspierając błędną gtransformację ustrojową na której skorzystała komuna. To była laicka lewica.
I jest jeszcze trzecie środowisko, tych, którzy zawsze stoją z boku i się przyglądają i mają za złe lub ulegają wpływom propagandy i wierzą w cudowne recepty bez pokrycia.
W tzw. III RP skonstruowano model egoistycznej eksploatacji dobra narodowego, na której dorobiły się niektóre środowiska, więc używają propagandy blokującej rozwój normalnych norm społecznych i konkurencji politycznej i gospodarczej. Solidarność wymaga rozbudowanej, wyrafinowanej kultury relacji spolecznych, podczas gdy model egoistyczny jest łatwy i prosty w obsłudze,więc ciągną za nim prostacy wszelkiej maści.
Przyjrzyjmy się kwestii s/Solidarności bardziej szczegółowo.
Solidarność odniosła gigantyczny globalny sukces bez potrzeby przelewania krwi na dużą skalę i rozłożyła system sowiecki bez uzycia tanków czy rakiet. Ronald Reagan ze swoją polityką oraz JPII ruch wspomagali, ale to na Solidarności spoczywał ciężar realnego oporu. Solidarność wykazała, bez potrzeby prowadzenia badań naukowych. doskonałe wyczucie natury ludzkiej i natury przestrzeni społecznej. Bo to na demonstracjach Solidarnośći przeciwko komunie padały takie hasła jak "Nie ma wolności bez S/solidarności" czy "Prawda was wyzwoli", które wyrażały istotę rzeczy.
W stanowisku Solidarności wyrażała się pełna prawda o sposobie organizowania społeczności, która musi się opierać na społecznych relacjach prawdy, miłości i wolności i która musi wykazać się zdolnością do mobilizacji w ich obronie.
No i co się stało po r. 1989 ?
Gdyby poważnie zajęto się analizą fenomenu Solidarności, trzeba by było zweryfikować cały repertuar haseł demoliberalnych co miałoby także zdecydowane konsekwencje polityczne. System liberalny trzeba by zrewidować i wprowadzić zmiany. W ogóle trzeba by było zmienić koncepcję konstrukcji świata, przynajmniej tego społecznego. Świat liberalny więc ten fenomen zignorował.
W Polsce było podobnie.
Hasła i zasady dobrej organizacji państwa odesłano do lamusa, bo nie pasowały do dealu lewicy solidarnościowej z komunistami i utrudniałyby rozwój układu postkomunistycznego. Idee Solidarności stały się niebezpieczne dla układu, więc je albo ośmieszano albo zohydzano kieując przeciw nim aparat propagandowy postkomuny w postaci pedagogiki wstydu i przemysłu pogardy intensywnie prowadzonej od początku lat 90ych, żeby naród zdemobilizować. Najpierw Michnik z gazetą, a potem towarzystwo z SLD stworzyły mainstream liberalno-postkomunistyczny w postaci polskojęzycznej prasy niemieckiej, sieci stacji radiowych i telewizyjnych, Newsweeka, Polityki czy Nie. Gdy gazeta podupadła na ratunek przyszedł Soros, a gdy prasę niemiecką wykupił Orlen, Niemcy uruchomili onet do walki z siłami propolskimi.
No ale jadąc na nihilizmie można sporo popsuć, ale nic nie da się zbudować.
W efekcie manipulacji opinią publiczną i sterowania emocjami widać efekty społeczne.
Układ postkomunistyczny zanegował pakiet relacji przestrzeni spolecznej, co zaowocowało wprowadzeniem do przestrzeni społecznej antywartości/antyrelacji: zamiast prawdy - kłamstwo, zamiast miłości - nienawiść, zamiast wolnośći różne formy dominacji i zniewolenia i teraz owe antywartości swobodnie sobie fruwają po świecie czego dowodem są internetowe przepychanki i bluzgi na ulicach. Mamy antysystem: mamy fake newsy, mamy hejt i mamy emocjonalne uzależnienie i życie w bańkach. A w polityce mamy antypis. Nihilizm w pełnej krasie.
Tak ten etap historii wygląda w wielkim skrócie. Gdybyśmy chcieli posłużyć się materialami źródłowymi ilustrującymi ten proces trzeba by poświęcić na to parę grubych tomów.
Na zakończenie muszę skomentować dyskusje w s24 na temat programu Konfederacji. Jestem zwolennikiem pluralizmu politycznego, ale racjonalnego. Zastanawiam się nad notką o tytule motywowanym kuriozalnymi poglądami, które pojawiają się w toku dyskusji: "Zlot politycznych i intelektualnych gołodupców". Inaczej nie da sie takich postaw określić.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)