Z artykułu dowiesz się:
- Według prognoz ONZ już w 2043 roku połowa Polaków będzie miała co najmniej 50 lat
- Od 1991 roku liczba urodzeń nie wystarcza do utrzymania liczby ludności w Polsce
- Starzenie społeczeństwa zwiększy presję na system emerytalny, ochronę zdrowia i rynek pracy
- Eksperci uważają, że obecna dekada może być ostatnią szansą na skuteczne reformy demograficzne
Prognozowanie zmian demograficznych nie jest łatwe. Jak pokazują wcześniejsze analizy, rzeczywisty spadek liczby ludności w Polsce postępuje szybciej, niż przewidywał Główny Urząd Statystyczny w prognozie z 2023 roku. Mimo to prognozy demograficzne pozostają kluczowym narzędziem przy planowaniu systemu emerytalnego, ochrony zdrowia, infrastruktury czy usług publicznych.
Badacze proponują dwa nowe sposoby oceny zmian demograficznych. Pierwszy analizuje wpływ urodzeń i zgonów na średni wiek społeczeństwa, drugi opiera się na tzw. wskaźniku równowagi demograficznej, który pokazuje, czy liczba urodzeń wystarcza do utrzymania liczby mieszkańców na obecnym poziomie.
Już w 2043 roku połowa Polaków będzie miała co najmniej 50 lat
Polska należy do najszybciej starzejących się społeczeństw na świecie. Z projekcji ONZ z 2024 roku wynika, że już w 2043 roku połowa mieszkańców naszego kraju będzie miała co najmniej 50 lat.
Wyższą medianę wieku będą miały jedynie nieliczne państwa Europy, m.in. Grecja, Włochy, Hiszpania oraz Bośnia i Hercegowina. W skali świata Polska znajdzie się w gronie zaledwie 17 państw o najwyższej medianie wieku, a wśród największych gospodarek będzie ustępować jedynie Korei Południowej, Japonii, Włochom i Hiszpanii. Starzenie społeczeństwa wynika z dwóch zjawisk: coraz mniejszej liczby urodzeń oraz wydłużającej się długości życia.
Badacze zwracają uwagę na zaskakującą zmianę. Przez dekady to narodziny dzieci najbardziej spowalniały proces starzenia społeczeństwa. Przełom nastąpił w 2021 roku. Obecnie większy wpływ na obniżanie średniego wieku populacji mają... zgony najstarszych roczników. Oznacza to, że malejąca liczba urodzeń nie jest już w stanie odmładzać społeczeństwa.
Nowy wskaźnik pokazuje skalę problemu
Naukowcy opracowali nowy wskaźnik równowagi demograficznej, który lepiej niż popularny współczynnik dzietności (TFR) pokazuje rzeczywistą kondycję demograficzną kraju. Wskaźnik porównuje rzeczywistą liczbę urodzeń z liczbą urodzeń potrzebną do utrzymania stałej liczby ludności. Wartość powyżej 1 oznacza nadwyżkę urodzeń, wartość 1 – równowagę, natomiast wynik poniżej 1 wskazuje, że populacja będzie się kurczyć.
Zdaniem autorów badania jest to dokładniejsze narzędzie niż współczynnik dzietności, ponieważ uwzględnia nie tylko liczbę rodzących się dzieci, ale również strukturę wieku społeczeństwa oraz długość życia. Dwa kraje mogą mieć podobny poziom dzietności, a mimo to znajdować się w zupełnie innej sytuacji demograficznej.
Przykład Polski pokazuje, jak szybko pogarsza się sytuacja. W połowie XX wieku wskaźnik równowagi demograficznej wynosił około 1,7. W latach 60., 70. i 80. utrzymywał się na poziomie 1,1–1,3. W 1991 roku spadł poniżej wartości 1 i od tamtej pory liczba urodzeń nie wystarcza już do odtworzenia populacji. Prognozy ONZ wskazują natomiast, że po 2030 roku wskaźnik ustabilizuje się na poziomie około 0,6. Oznacza to, że liczba urodzeń będzie o około 40 proc. niższa od poziomu potrzebnego do utrzymania liczby mieszkańców.
Trzeba się przygotować do katastrofy
Zdaniem autorów analiz połączenie niskiej liczby urodzeń i szybkiego wzrostu mediany wieku nie jest już chwilowym zjawiskiem, lecz nową rzeczywistością, do której państwo musi dostosować swoje instytucje. Oznacza to mniej osób w wieku produkcyjnym, większe obciążenie systemów emerytalnego, ochrony zdrowia i opieki społecznej oraz rosnące znaczenie migracji jako sposobu na łagodzenie niedoborów pracowników.
Demografowie przekonują, że obecna dekada może być ostatnim momentem na przeprowadzenie głębokich reform. Im dłużej państwo będzie zwlekać z dostosowaniem polityki społecznej i gospodarczej do nowych realiów demograficznych, tym trudniej będzie ograniczyć skutki starzenia się społeczeństwa.
Fot. Polska flaga/East News
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (2)