W tygodniku Sieci Andrzej Zybertowicz zajmuje się kwestią kompromitacji i dochodzi, słusznie, do wniosku, że kompromitacja nie jest obecnie mozliwa, z uwagi na utratę standardów. Czyli jest pojęcie kompromitacji i brak zjawiska kompromitacji. Postanowiłem i ja przyjrzeć się zjawisku kompromitacji.
Tusk i jego zwolennicy, cały antypis zresztą, kompromitują się na okrągło, ale nikt z lewej strony nie uznaje tego za zjawisko negatywne.
Kompromitacją było głosowanie 15 października, bo kompromitacją trzeba nazwać głosowanie za relokacją imigrantów.
Kompromitacją było głosowanie przeciwko reparacjom.
Kompromitacją było głosowanie za wygaszeniem projektów CPK, atomu, rozwoju przemysłu zbrojoniowego w Polsce i za zerwaniem niektórych kontraktów.
Kompromitacją było głosowanie za przyjęciem euro.
Kompromitacjami były liczne pozostałe zachowania i posunięcia Antypisu, o których nie chce mi się pisać.
Ale czy ta faktyczna kompromitacja popsuła dobre samopoczucie skompromitowanym idiotom ?
To jest rzecz podobna do kwestii wolnej woli. Jest wolna wola, w mniemaniach wielu ludzi i w zjawiskach społecznych, a brak wolnej woli na poziomie biologicznym, co wykazały eksperymenty neurobiologów.
Przyczyna tkwi w utracie standardów i zubożeniu umysłowości, a to owocuje utratą autokontroli.
System zlikwidował standardy, a za likwidacją standardów nastąpił rozpad umysłu, w tym także mechanizmu wolicjonalnego czyli wolnej woli. Wolna wola jest, z istoty, autonomiczna, ale jest to autonomia ograniczona. Jeżeli czyjeś zachowania przebiegają pod dyktando systemu, opznacza to że zamiast wolnej woli nastąpiła redukcja do poziomu woli, gołej woli podporządkowanej wymogom systemu, bo system ma naturalne środki do podporządkowania sobie gołej woli, np. poprzez różne formy uzależnień. I w tej fazie procesu społecznego brak nie tylko wolnej woli, ale i samej woli.
Na poziomie systemu reprezentowanego przez środowiska rządzące, mamy do czynienia z samowolą, a samowola ta dotyką całego społeczeństwa i odbiera mu wolność.
W salonie24 też mamy do czynienia z kompromitacją.
Kompromitacją jest bloger @echo i paru innych blogerów/komentatorów. Mamy kompromitację na poziomie ocen procesów politycznych jak i na poziomie wiedzy wykraczającej poza poziom gimnazjum. Tego dowodzi dyskusja na temat wiolnej woli, a komentatorzy nie dostrzegają ewidentnego dylematu jaki tu się wyłania, poprzestają na powtarzaniu zdartych stereotypów i zapisują się w ten sposób do klubu płaskoziemców.
A sprawa jeśli jej się przyjrzeć bez naleciałości stereotypów ideologicznych i filozoficznych wygląda prosto, tyle że należy przestrzegać reguł prawidłowego rozumowania.
Nie dyskutujemy na temat kto ma wolną wolę a kto nie, bo nie mamy możliwości zbadania czy pan Nowak ma lub nie ma wolnej woli.
Badamy to co jest dostępne, czyli zachowania jednostek i zastanawiamy się nad mechanizmami umysłowymi, które zachowaniami kierują i w ten sposób ustalamy, że są mechanizmy poznawcze, emocjonalne i wolicjonalne.
Badamy ewolucję gatunku ludzkiego w tym ewolucję zachowań.
Badamy zachowania społeczności pierwotnych analizując dane archeologiczne o organizacji plemion pierwotnych lub badając życie jeszcze istniejących społeczności, np w Amazonii. Takie badania dowodzą, że w grupach pierwotnych działał mechanizm woli, ale nie był to mechanizm wolnej woli, bo zachowania pokazują, że wolności w pierwotnych grupach nie było. Ludzie w takich grupach są "wolni" w sensie, że brak jest hierarchii społecznej w wyniku której byliby komuś podporządkowani, ale ich wolność jest podporządkowana normom grupowym, które są bezwzględnie respektowane.
Badamy zachowania na Zachodzie i znajdujemy, w odróżnieniu od innych cywilizacji, daleko posuniętą wolność osobistą, wolność polityczną i badając jej przyczyny znajdujemy je w innym kształcie mechanizmu wolicjonalnego, który określamy mianem wolnej woli.
Badamy też eksperymentalnie pewne mechanizmy neurobiologiczne i te badania wykluczają wolną wolę.
I tu dochodzimy do sprzeczności, bo z jednej strony widzimy, po zachowaniach społecznych, iż wolna wola istnieje, a badania pokazują, że nie istnieje. I klops, dla nieuków.Jeżeli chcemy sprawdzić czy wolna wola istnieje, musimy sprawdzić czy została zinstytucjonalizowana. Ludzie mają często najrozmaitsze pomysły, ale skuteczność pomysłów sprawdza się w procesie instytucjonalizacji. No i widzimy, że instytucje wolnościowe istnieją, a biologicznego mechanizmu wolnej woli brak.
Ale oprócz tego w interakcję wchodzą, oprócz mechanizmu wolicjonalnego, pozostałe mechanizmy umysłowe, które ten mechanizm wspierają i ograniczają.
Generalnie, mamy do czynienia z chaosem i utratą standardów, ale trzeba pamiętać, że za ten chaos odpowiadają konkretni ludzie i konkretne środowiska polityczne. I o tym trzeba pamiętać.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)