Kwestia rozwoju jest na ustach wszystkich, bo tak wypada, bo tego życzy sobie zwykły Polak, więc ryzykowne byłoby negowanie potrzeby rozwoju.
Realia polityczne są jednak inne i są dwie przyczyny dla których niektórzy politycy są przeciwko rozwojowi Polski.A te przyczyny to przyczyna wewnętrzna i przyczyna zewnętrzna. Najbardziej popularną znaną przyczyną jest oczywiście uzależnienie liberalnej, postkomunistycznej władzy od Niemiec i Unii Europejskiej. A silna, niezależna Polska to konkurent.
Znacznie mniej się mówi o przyczynach wewnętrznych. Politycy niedemokratyczni zainteresowani są głównie utrzymaniem władzy politycznej, a politykę gospodarczą traktują wyłącznie jako zło konieczne.
Proszę pamiętać, żę tzw. III RP nie jest państwem demokratycznym, jest państwem zdominowanym przez uklad postkomunistyczny z demoliberalną fasadą. Rozwój ekonomiczny sprawia, że ludzie się bogacą, bogacą się firmy, bogacą się indywidualni przedsiębiorcy, a wskutek tego zachodzą zmiany społeczne,np rośnie klasa średnia, które mogą dać efekt polityczny prowadzący do utraty władzy.
Symbolem tej tendencji na wczesnym etapie formowania się postkomunizmu w Polsce była słynna sprawa Optimusa Romana Kluski. Postkomuniści nie chcieli dopuścić do tego by wyrosł im silny, niezależny konkurent. Warto też pamiętać ile firm zbankrutowało w związku z budową infastruktury na Euro 2012. Obecnie stanowisko czysto polskiego biznesu reprezentuje Marek Jakubiak z Kukiz '15.
Ta tendencja widoczna była już w trakcie pierwszych rządów Tuska, gdy zamykano lub prywatyzowano polskie firmy
W tym kontekście warto przypomnieć zasadną nieufność Kaczyńskiego do postkomunistycznej oligarchii biznesowej i jego preferencje dla Spółek Skarbu Państwa nad którymi można było sprawować kontrolę realizując polski interes narodowy. Tu nie chodziło o żaden etatyzm ideologiczny, lecz o czysty realizm.
Stosunek antypisu do projektów rozwojowych widać w obecnej polityce koalicji 13 grudnia. Stanowiska w spółkach obsadzane są celowo ludźmi bez kompetencji nad którymi łatwo sprawować kontrolę i którzy nie wyrosną na ludzi z takimi wpływami jak Daniel Obajtek. Nieudacznicy, tacy jak pan Grad od atomu, Lasek od Smoleńska czy Krawiec od Orlenu mają jedną poważną zaletę - nie stwarzają zagrożenia politycznego.
Tego rodzaju polityka jest popularna w krajach afrykańskich, gdzie przywódcy polityczni preferują biznes obcy, co pozwala im uniknąć mobilizacji społecznej w kraju, która zagroziłaby status quo.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)