Pamiętacie państwo te billboardy rozwieszane w miastach za czasów pierwszych rządów Tuska, na których Tusk wzywał Polaków: "Nie róbcie polityki..." ?
To było jawne złodziejstwo, Tusk oszukiwał i okradał was z waszego prawa do wolności. I nie ograniczał się do billboardów, bo za jego rządów pojawili się pierwsi więżnioweie polityczni.
Tak więc określenie Tusk mianem bandziora politycznego jest określeniem dość łagodnym.
Potrzebujecie dowodu?
Proszę bardzo, służę dowodem.
Otóż spółka autorska Acemoglu & Robinson w opracowaniu "Wąski korytarz" poświęconym kwestii wolności, podaje warunki zdobycia i utrzymania wolności w modelu Lewiatana Ujarzmionego. Żeby zaistniał Lewiatan Ujarzmiony państwo i kierujące nim elity muszą być nadzorowane przez zmobilizowane społeczeństwo. ZMOBILIZOWANE jest faktem kluczowym.
Tak więc wezwanie ludzi do porzucenia polityki jest złodziejstwem i oszustwem. Jest to bowiem działalność, która niczym się nie różni od działania kryminalistów wyłudzających pieniądze od naiwnych emerytów. Tusk odbiera wam wolność polityczną mozliwą do uzyskania tylko w warunkach mobilizacji, a on mobilizację wyklucza i sugeruje demobilizację, oznaczającą utratę wolności.
A w trakcie drugich swoich rządów Tusk przeszedł od oszustw do jawnej bandyterki z użyciem przemocy. Od rzemyczka do koniczka , bo wyście mu na to pozwolili.
Działalność polityczna przebiega w warunkach relacji między różnymi siłami politycznymi. Przyjrzyjmy się jak ta bandyterka działa w realnych warunkach i jakie środki stosuje.
Demobilizacja jaką stosuje Tusk oznacza likwidację demokracji i co do tego wątpliwości być nie może. Bandyci uciekają się do bandyckich metod bo nie posiadają kompetencji społecznych do prowadzenia normalnej działalnośći. Tusk i jego ferajna także żadnych kompetencji nie posiadają, poza umiejętnościami z zakresu oszustwea i złodziejstwa. I oni sami zdają sobie z tego sprawę. Żeby w tej sytuacji zdobyć choćby minimum poparcia dla swoich dzialań muszą grać na instrumentach demobilizacji społecznej.
W związku z tym tworzą specyficzną narrację:
"Może my nie byliśmy zawsze uczciwi, ale popatrzcie na naszych konkurentów, którzy kradli na potęgę. Trzeba się z nimi rozprawić, trzeba ich rozliczyć."
Oczywiście Platforma głośno tego nie mówi, że kłamała, ale doskonale o tym wie i zaliczając przeciwników do złodziejskiej szajki niszczy ich wiarygodność, sugeruje brak alternatywy dla swoich rządów i stara się zdemobilizować czy zastraszyć elektorat PISu. Mało tego, że PIS jest brzydki, do tego jeszcze okazał się złodziejem.
Taka narracja pokazuje rozczarowanym rządami PO, że tak naprawdę nie mają alternatywy, a jakiekolwiek przenoszenie głosów na inne ugrupowania byłoby pozbawione sensu. Strategia taka może być skuteczbna, bo rozczarowanym trudno się przyznać do tego, że dali się ogłupić.
Mamy sytuację znaną doskonale, że złodziej woła "Łapaj złodzieja". Albo jeszcze nowsza wersja tego samego:
Zorganizowana grupa przestyępcza nawołuje do zlikwidowania zorganizowanej grupy przestępczej. Nic nowego, stara prawda o diable, co się ubrał w ornat... .
Nie masz oferty, która zmobilizowałaby do głosowania na ciebie, demobilizuj zwolenników przeciwnika. A jeśli pojawią się jacyś niepokorni, to użyj bata. Aż dziw bierze, że choć to strategia prymitywna, to jednak działa.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)