Do końca miałem obawy, wynikające ze skali rozpadu społecznego i rozpadu umysłu, o wynik wyścigu prezydenckiego w USA.
Upadek systemu liberalnego był anonsowany teoretycznie już parę lat wcześniej, ale zachowania jednostek nie są do końca przewidywalne. Z jednej strony facet z programem, z drugiej komunizująca baba z ofertą aborcji. Wybór wydawał się oczywisty, ale wyrównana na początku walka napawała wątpliwościami co do stanu umysłów Amerykanów. Wyglądało na to, że gdyby wystawić kozę, to niemal polowa narodu zagłosowałaby i na nią. Na szczęście nie wszyscy Amerykanie dali się zwariować.
Można śmiało powiedzieć, że Trump uratował cywilizację zachodnią. Jego zwycięstwo będzie miało poważny wpływ na politykę międzynarodową, w tym i na los Polski. Warto też podkreślić równoległe zwycięstwo w wyborach do Izby Reprezentantów i Senatu. To się nazywa landslide victory!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)