Nieuchronnie zbliża się czas upadku i rozliczeń rządów mafii Tuska. Trzeba zatem się zastanowić nad systemem kar. W tym momencie na scenę wkracza teoria gier, która daje pewne wskazówki co do strategii walki z pasożytami, amatorami jazdy na gapę. Ale ja zacznę inaczej.
Weźmy jako podstawę do dyskusji zasadę kija, który ma dwa końce w tym jeden grubszy i rozważmy oba aspekty strategii karania: indywidualny i zbiorowy. Zgodnie z nie tyle tradycyjną logiką, co logiką narzuconą przez liberalizm kary wymierzane są za przestępstwa dotyczące spraw jednostkowych. Brak w tym logiki systemowej, bo znacznie bardziej niebezpieczne i kosztowne są przestępstwa wymierzone przeciw wspólnocie, a pod tym względem kary są niewspólmiernie niskie.
Los jednostki, a tych jednostek są miliony, zależy od losu wspólnoty. Zagrożenie dla wspólnoty oznacza automatycznie zagrożenie dla każdego z jej członków.
Kara za tego rodzaju zbrodnie może być tylko jedna - szubienica. Mam tylko jedno zastrzeżenie wobec tego rodzaju kary. Zgodnie bowiem z odwiecznym poczuciem sprawiedliwości, kara musi być realną odpłatą za zbrodnie (wet za wet) a to oznacza dotkliwość kary. Kara śmierci jest karą błyskawiczną i znika tu element dotkliwości, którą powinien odczuć sprawca. A ja jestem za zachowaniem odstraszającej dotkliwości.
Jak widzimy, liberalne prawodawstwo okazało się błędne i przeciwskuteczne i czas by je zastąpić systemem skutecznym, korzystając ze wskazań teorii gier.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)