Kłamstwo ma krótkie nóżki. Okazało się, dzięki ekshumacjom, że tzw. III RP to jedno wielkie kłamstwo, a “Nocna zmiana” ujawniła korzenie tego kłamstwa.
Obejrzałem sobie ponownie “nocną zmianę” i to widać jak na dłoni. Gdzie się podziały te wszystkie załgane polityczne zombies ?
Nie ma w Sejmie wielu imion Unii Wolności, nie ma SLD i innego pomniejszego płazu, który uczestniczył w obalaniu pierwszego prawdziwie polskiego rządu. Nie ma w polityce Pawlaka, nie ma Rokity, bo został spektakularnie ukarany za udział w tym cyrku. Paru przeniosło się na tamten świat.
Film rzuca snop jaskrawego światła na źródła trwającego do dziś konfliktu i go ostatecznie demaskuje. To był moment ukształtowania się układu postkomunistycznego, ale jako że był on oparty na kłamstwie czekał go upadek, odłożony w czasie, ale nieunikniony. I tu mnie zastanawia ta durna wiara, że nieporządek może trwać wiecznie.
Niepojęta jest dla mnie ta powszechność wiary w skuteczność klamstwa, szczególnie zadziwiająca w środowiskach niby inteligenckich. Tym bardziej jest to zadziwiające, że przecież powinno być oczywiste, że im dłużej klamstwo się utrzymuje, tym bardziej narastają jego negatywne skutki i tym boleśniejeszy jest późniejszy nieuchronny upadek. Nikt nie wyciągnął nauczki z lekcji Lecha Wałęsy ?
Najpierw magadalenka, potem nocna zmiana i w końcu ostateczna plajta w postaci ciamajdanu.




Komentarze
Pokaż komentarze (16)