To by było rozwiązanie idealne. Gdyby sobie poszli i do szkoły nie wracali. Mielibyśmy jednoznaczny, nieodparty dowód na temat tego, o czym piszę od lat, czyli o fasadowości rozmaitych instytucji w tzw. III RP. Niestety w życiu ideały się nie zdarzają i ten strajk się zakończy. Żałuję, bo, przy ustalaniu prawdy w jakimś temacie, nie ma to jak przeprowadzenie wiarygodnego eksperymentu w warunkach zblizonych do naturalnych.
Podobnie uważam, że także sądownictwo możnaby rozwiązać na jakiś czas, dopóki nie zebralibyśmy nowych kadr i nic by się złego nie stało, za to za parę lat mielibyśmy najlepsze sądownictwo na świecie. Jeżeli chcesz mieć coś naprawdę dobrego, musisz nad tym popracować od zera. Od zera też należałoby zacząć budować nową, prawdziwie polską szkołę. I nie wracając do szkoły w ogóle nauczyciele wyświadczyliby nam wszystkim wielką przysługę.
Widzę, że w takim myśleniu nie jestem odosobniony, bo i redaktor Janecki patrzy na to podobnie:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/441488-roznica-miedzy-chodzeniem-do-szkoly-a-niechodzeniem
Warto więc przeprowadzić przynajmniej umysłowy eksperyment z rozwiązania szkolnictwa. Straciliby na tym ci właśnie, którzy najgłośniej gardłują, reszta by zyskała.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)