Zygmunt Jan Prusiński
ERA MEGALOMANÓW
Rozpieszczamy się...,
wiaterek wieje za kołnierzem
przyjemnie – trochę romantycznie.
Na "enkawudowskiej" ulicy Pawła Findera,
pies szczeka do kamienia –
nazywa się „Kieler”, coś z akcji.
Sąsiadka – rewolucjonistka
w miednicy nie mieści swoich stóp,
rośnie na wadze, chyba jest w ciąży.
Maluję bliźniaczą twarz –
jest trochę szorstka w spojrzeniu;
całe szczęście że nie pisze wierszy.
Ludzie ciągle wierzą w cuda,
pustynia milczy, potoki spływają
tylko panny rozbierają swą nagość.
A era goni erę – dobrze że Ewę
namówiłem do oklasków, i w wodzie
klaszcze za urodzaj megalomanów!
12.02.2008 – Ustka



Komentarze
Pokaż komentarze