Zygmunt Jan Prusiński
W BAGNISTYM MOIM ŚWIECIE,
PTASZKI MALUJE SIĘ NA CZERWONO
Mogę sobie taki tytuł wiersza zażyczyć, nie zawsze,
ale dzisiaj są moje imieniny. Gdybym spotkał ślepca,
nie oszukałbym go, że to moje 58 imieniny.
Las za oknem woła do mnie. Jestem świadkiem
narodzin każdej rzeczy, które się rodzą bez naszej
wiedzy. Wiem, bo las mi mówi, to i owo. Las pokoju i
las spokoju. Tam chwytam za pióro i piszę, piszę
o złym moim świecie, gdzie ptaszki rysuje się
na czerwono. Lubię czerwony kolor. Noszę koszule
czerwone, noszę spodnie czerwone, noszę marynarki
czerwone. Tak się do tego koloru przyzwyczaiłem,
że nawet w moim domu zamalowałem ściany
na czerwono. I klatki też, przygotowane, gdybym
złapał takiego z licznych czerwonych ptaszków.
A jest ich sporo, prawie na każdym kroku mijam się
na ulicy z czerwonymi towarzyszami. Wtedy patrzą
na mnie tym kolorem czerwonym, a ja cały czarny
demokratycznie, sypię na nich z góry śnieg z waty.
2 maja 2006 - Ustka



Komentarze
Pokaż komentarze