autor Zygmunt jan Prusiński
autor Zygmunt jan Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
12
BLOG

Jaka powinna być moja kobieta

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0


Zygmunt Jan Prusiński


JAKA POWINNA BYĆ MOJA KOBIETA


Na pewno śliczna
tak śliczna że księżyc z wrażenia
powinien spaść na ziemię.

Mieć krzywe nogi
małe piersi
i na sto procent być niemową.

Jedynie wydobywać dźwięki z ust:
(aaaaa – eeeee – uuuuu)...
w czasie nocnych stosunków krajoznawczych
ze mną – wtedy jest gwarancja
że sąsiedzi się wyśpią.

Moja kobieta powinna być złą gospodynią
a gotować tak
żeby nikt nie chciał jeść...

Oczywiste
codziennie mnie zdradzać
najlepiej z murzynami
czarne dzieci są nadzwyczaj ładne.

Zdradzać to nie znaczy uskok -
a skok na bank z kochankiem.

Pozwalam ja inteligentny
zdradzać mnie od poniedziałku do poniedziałku.

- Jak ja lubię swoich szwagrów!


20.4.2014 - Ustka
Niedziela 9:26

Wiersz z książki „Prostytucja"


LAS KOBIET - Część I
Dział: Kultura, Temat: Literatura


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/887021,las-kobiet-czesc-i


Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

16.01.2011 18:37


Naprawa świata


Jeśli naprawa butów wynosi (w Ustce) 50 złotych za przyklejenie starego obcasa, to ileż musi ludzkość kosztować naprawa świata w ramach Umowy z Kioto? A jedno z drugim jest ściśle połączone jak wody światowego oceanu z wodą w spłuczce do Pańskiej muszli klozetowej na piątym pietrze. Niech Pan pomyśli, jaka różnica poziomów, a naczynia są mimo to połączone (paradoksalnie na tym samym poziomie) i woda płynie w obie strony. Szewc odrywając za 2 zł. obcasa od Pańskiego buta odłączyłby się od układu naczyń połączonych (w którym poziom wody "zielonej wody" nieustannie rośnie) i w tym miejscu zrobiłaby się dziura debetu, przez którą wyrwałoby szewca wraz z jego długami do kanału. Pamiętajmy, że poziom w tych naczyniach połączonych jest jednakowy, chociaż w poszczególnych punktach retencyjnych (takich jak fabryka samochodów, przetwórnie krochmalu, fotograf z Ustki, szewc z Ustki i ceny w Pańskim sklepiku) są jednak odpowiednio wyżej (chociaż paradoksalnie na tym samym poziomie) żeby obieg mógł funkcjonować. Obieg zielonej wody w tym systemie naczyń połączonych symbolizuje ruch koniunktury gospodarczej. Gdyby woda stała w miejscu, w koniunkturze byłby zastój i zupełny kryzys, w którym nikomu nic by się nie opłaciło robić. A szewc na pewno za darmo nie oderwie obcasa. Szewc musi brać tyle ile bierze, bo musi, biorąc udział w grze gospodarczej - (niech Pan zauważy, że jego życie nie nazywam życiem a "grą gospodarczą") zarobić tyle, uzupełnić straty w poziomie wód światowych (zielonej wody), którą pobrał do uzupełnienia swego zbiornika. A teraz oddając zieloną wodę do swego zbiornika systemem rurek połączonych uzupełnia tym samym poziom w rezerwuarze światowym, do poprzedniego poziomu, a nawet podnosząc go coraz wyżej. To podnoszenie coraz wyżej poziomu światowego zasobów finansowych jest konieczne, bowiem zależy od ciśnienia barometrycznego, od którego z kolei zależy wydajność pompy pompującej "ciecz" coraz i wyżej, a jak wiadomo istnieje granica możliwości wytłoczenia słupa cieczy w zależności od ciśnienia atmosferycznego.

Tymczasem ciśnienie raz spada a raz wzrasta stwarzając skomplikowaną grę współzależności między poziomem "zielonych wód" a ciśnieniem powietrza ludzkich namiętności, działań, wytwórczości, złości, przebiegłości itd. Ludzie zamieszkują coraz wyżej, przemieszczają się coraz dalej i coraz szybciej, klną coraz wymyślniej, kopulują coraz bezwstydniej, zabijają coraz otwarciej, temperatura złości wzrasta a wszystkie molekuły drgają ze zbrodniczych emocji. Czy Pan zauważył, z jaką wściekłą złością szewc odrywał obcasy od Pańskich butów? Otóż to. Robił tak, biedak, bo musiał prędko uzupełnić swój mały rezerwualik zielonej wody, połączony w wielkim oceanem światowych wód. Od tego obowiązku i tej przykrej roboty nie są również zwolnieni Mellonowie i Morganowie. Można nawet powiedzieć, że są niewolnikami tej ohydnej roboty. A ileż Morgan może z tych pieniędzy przejeść mając chorą trzustkę z rakiem wątroby? Co go tam kosztuje mleko na owsiance? Za przeproszeniem nawet zadupczyć sobie nie potrafi. I to jest wspólny, nasz biedaków, takich jak Pan i ja i bogaczy takich jak Morgan, pieski los.

Wie Pan, pozwoliłem sobie na taki wywód, bo wydaje mi się trafny do opisu, czym są w ekonomii Prawa Naturalne. Prawa te, działają w sposób nieubłagany zarówno na Morgana jak i na nas. Winowajcami nazwałbym tych facetów, którzy nie sieją ani orzą a jeżdżą autami za sto tysięcy i noszą na ręce zegarek za 20 tysięcy.
Co zaś do żydów, to nie wszyscy są bogaci i żydzi jeżdżą autami za sto tysięcy. Są między nimi i ofermy jadający zupki w przytułkach dla bezdomnych. Mają tylko tyle szczęścia, że bogaci ziomale mogą ich wspomóc. Albo i nie.
Ja uważam, że sprawa naprawy świata jest przegrana. Świat również nie będzie zbawiony w czasie jakiejś Paruzji ani jehowowskiego Armagedonu. To trzeba włożyć między bajki! Religia nie prowadzi do oświecenia ani uszlachetnienia człowieka - żeby szewc mógł za oderwanie obcasa wziąć 2 złote, (byłby szlachetny do 5 złotych). Nie radzę też uszlachetniać gminnych urzędników z Ustki, bo dorobią Panu opinię wariata. A już prezydent najjaśniejszej RP najmniej może. On już nic nie może. On może się tylko uśmiechać do swoich uśmiechaczy. Oni wszyscy pracują dzień i noc nad dopychaniem zielonej wody do swoich rezerwuarków, żeby uzupełnić zieloną wodę a nawet podnieść jej poziom w światowym rezerwuarze (do poziomu odpowiedniego do naszych wymagań, gustów i współczesnej świadomości). To jest ich rezerwuar sensu życia i zbawienia.
Poważnie mówiąc, jeszcze raz powtórzę, że nie widzę na tym poziomie możliwości polepszenia naszego codziennego losu. Zbyt mało jest ludzi, którzy mogą zrozumieć to czego również nie rozumiał Platon wybierając się do tyrana Syrakuz, żeby wprowadzić mu w państwie idealny system. Skończyło się na tym, że został przez tyrana uwięziony i sprzedany w niewolę, z której wykupiły go jakieś litościwe kurtyzany. A propos, mógłby Pan skrobnąć poemat na cześć tych bogobojnych kobiet, które zamiast uzupełniać światowy rezerwuar zielonej wody, nawet go uszczupliły.
I MOŻE W TYM NAPRAWIANIU ŚWIATA O TO CHODZI? ŻEBY KURWY GO NAPRAWIAŁY!


Zygmunt Jan Prusiński Bajki erotyczne.

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura