94 obserwujących
1526 notek
3048k odsłon
  11743   0

Rolex: Jest faktem, że daliśmy się podzielić

Pierwsza część wywiadu z Rolexem - uznanym blogerem piszącym w Salonie 24 i w Niezależnej

 

Zygmunt Białas: W swym niedawno opublikowanym tekście „Kasyno” zajmuje się Pan analizą przyczyn tragedii smoleńskiej. Wprowadza Pan pojęcia: Planista, Gracz i Hazardzista. Wymieniam tylko - ze względu na przejrzystość naszego wywiadu - trzy najważniejsze postacie, których współpraca doprowadziła do niebywałego wydarzenia, którego skutkiem była tragiczna śmierć 96 Delegatów udających się do Katynia w celu uczczenia polskich oficerów rozstrzelanych w 1940 roku przez sowietów.
Kim jest Planista? Jaką rolę przypisuje mu Pan w zamordowaniu Prezydenta RP i polskiej elity politycznej?


Rolex:  Po pierwsze bardzo dziękuję za zaproponowanie mi wywiadu, to zaszczyt. Zanim odpowiem jednak na Pana pytanie, chciałbym krótko omówić znaczenie wydarzenia z dnia 10 kwietnia 2010 roku, bo myślę, że warto – dla lepszego zrozumienia mojego toku oceny wydarzeń 10 kwietnia - zacząć od takiego omówienia. Otóż dramat Państwa Polskiego polega już tylko na tym, że Ci ludzie znaleźli się w jednym miejscu i czasie, bo to nie byli ludzie przypadkowi, ale starannie wyselekcjonowani. Jeśli się rzeczywiście znaleźli w w jednym miejscu i czasie, to nie mamy państwa, a jeśli nie mamy państwa, to los naszych rodzin zależy od tego, kto weźmie władzę z ulicy.
Nie chcę straszyć, ale może być to na przykład ktoś, kogo pojęcia o standardach panujących w zorganizowanych społeczeństwach odbiegają mocno od naszych zupełnie nietrafnych zresztą wyobrażeń o przynależności do świata Zachodu. Nie potrafię sobie w dziejach cywilizowanego świata przypomnieć podobnego wypadku; trudno byłoby znaleźć podobny nawet w czasach wojny.
Niezależnie od tego, czy w świecie utrzyma się wersja wypadku („utrzyma” w takim sensie, że tak właśnie zostanie to zapamiętane przez światową opinię publiczną, bo wiele rządów wie dokładnie, co się tego dnia stało), czy wersja wybuchów na pokładzie, czy jeszcze jakaś inna wersja – sytuacja geopolityczna Polski jest fatalna. Trochę upraszczając – po 10 kwietnia spadliśmy z roli aspiranta do drugiej, światowej ligi do okręgówki, nikt nas nie traktuje i długo nie będzie traktował poważnie. Nie będzie nas traktował poważnie, co nie znaczy, że nikt się nami nie będzie interesował. Wielomilionowy naród bez opieki państwa w sercu Europy, to znakomite żerowisko dla rożnego rodzaju mafii. Myślę, że do coraz większej ilości ludzi dociera (po ostatnich wiadomościach o powrocie do modelu piramid finansowych), że wracamy w zawrotnym tempie do stanu państwa z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Mamy praktycznie otwartą granicę z Rosją. Czy Pan wierzy, że nasze służby konsularne dysponują spisem z fotografiami członków na przykład mafii sołncewskiej? Przypomnijmy fakty – pod światłym zarządem naszego dzisiejszego MSZ-tu jeden z konsulatów okazał się punktem pośrednictwa w handlu kobietami. Czy trzeba lepszego dowodu atrofii państwa niż sytuacja, w której pracownicy rezydujący w budynku z orłem w koronie zajmują się wykonywaniem profesji starszej niż najstarsza, a więc „czerpaniem korzyści z cudzego nierządu”?
Na swoim blogu napisałem, że „bekniecie za Smoleńsk”, celowo nawiązując do slangu młodzieżowego. Wszyscy „bekniemy” i to już w niedługim czasie. Piramidy finansowe to czubek góry lodowej. Po nich na polskie ulice powrócą mafie – i nie będą to „mafie” białych kołnierzyków, ale powrót pospolitej (choć zorganizowanej) przestępczości. Po tym jak pierwsza „ekipa” wpuszczonych dresów, korzystając z nieistnienia granic, dokona brutalnego mordu w Wiedniu, Berlinie, albo Amsterdamie, dla Polaków skończy się wolność przemieszczania. O tym już mówi się na „europejskich salonach”, jeśli można je tak nazwać. Dramat smoleński to dramat wielopłaszczyznowy. To dramat tamtych 96 osób, ale to również dramat nas wszystkich, bo od konsekwencji nie da się uciec. Póki co chowamy (jako społeczeństwo) głowę w piach śpiewając: „Polacy, nic się nie stało”. Otóż stało się, a głowę z piachu trzeba wyjąć, bo w głowie osadzone są oczy. W trosce o integralność pozostałych części ciała.
Pierwsze pytania moich niepolskich sąsiadów i znajomych było: „jak ci ludzie znaleźli się w jednym miejscu?”. Z tego punktu widzenia zamach na pokładzie, zestrzelenie z ziemi lub z powietrza, wypadek lotniczy ma znaczenie drugorzędne. Hipoteza maskirowki nieco tutaj łagodzi naszą sytuację geopolityczną, bo zakłada przynajmniej rozdzielenie delegacji, a więc coś, co musiałoby się wydarzyć w cywilizowanym kraju (chociaż pewnie i w amazońskiej dżungli zna się pojęcie oceny ryzyka), po drugie przenosi wykonanie ataku terrorystycznego w całości na teren Rosji, i zakłada jego wykonanie wyłącznie rosyjskimi rękami. Ale wróćmy do Pana pytania: Planista w moim ujęciu to aparat obcego mocarstwa – Rosji. Przypisuję mu rolę aktywnego włączenia się w plan zamachu na delegację opracowany i wykonany w Polsce (choć nie wykluczam, że mogło dojść do tak zwanego przestępstwa transgranicznego, którego skutki powstają na terenie obcego państwa), ale w taki sposób, by nie można było tego zamachu samemu państwu rosyjskiemu przypisać. Tak też rozumiem gest przekazania elementów amerykańskiej awioniki – jedynego, znanego nam, ocalałego fragmentu kokpitu samolotu.

Lubię to! Skomentuj523 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale