93 obserwujących
1517 notek
3001k odsłon
2481 odsłon

Prof. Mirosław Dakowski: Zbrodnia smoleńska a zło absolutne

Wykop Skomentuj35

Trzymam w ręku książkę, napisaną przez prof. Mirosława Dakowskiego, zatytułowaną „O to, co najważniejsze. Krzaczek na drodze lawiny”, wydaną przez Wydawnictwo ANTYK. Pisze autor: To podsumowanie. To są pochodnie, które od poprzedników przejąłem i kawałek dalej poniosłem. Oby one spowodowały obudzenie się następnych tych, którzy je poniosą w sztafecie, aby nie zgasły, a mocniej się rozpaliły.

Podobny obraz

Prof. Mirosław Dakowski (ur. w 1937r.)

„O to, co najważniejsze” jest zbiorem artykułów, napisanych przez prof. Mirosława Dakowskiego w ostatnich latach. Pisze autor o katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie, przypomina o aferze FOZZ („FOZZ, CIA a Bank Światowy. Władcy Polski”), pyta, czy udział człowieka w efekcie cieplarnianym jest faktycznie udokumentowany. Pisze o globalizmie i Kościele katolickim.

Jest też w książce rozdział „Zbrodnia Smoleńska”, a tu zamieszczone są dwa obszerne wywiady, które przeprowadziłem z prof. M. Dakowskim przed czteroma laty. Przypomniałem już kilka dni temu pierwsze interview w całości, link: 
http://zygmuntbialas.blog.pl/2017/06/26/prof-miroslaw-dakowski-o-wydarzeniach-10-04-2010/

Dziś zamieszczam  fragment drugiego wywiadu, zatytułowanego „Zbrodnia smoleńska a zło absolutne”:

Zygmunt Białas: Pół roku temu, w październiku 2012 roku, pisał Pan Profesor o stanie naszej wiedzy o przyczynach i okolicznościach tragedii smoleńskiej:  „Prawda w ogólnych zarysach jest już poznana. I nie uda się już jej schować, zdeformować”.- Czy te słowa nie są wypowiedziane niejako ‚na zapas’? Co my – zainteresowani sprawą, a także ogół społeczeństwa – wiemy o tym niebywałym wydarzeniu?

Prof. Mirosław Dakowski: W ciągu trzech lat, które mijają od zbrodni, zaktywizowało się w Polsce i wśród Polonii co najmniej kilka setek uważnych, krytycznych i dalekowzrocznych analityków. Ujawnili swe spostrzeżenia i odkrycia w internecie, bo media drukowane oraz radio i TV są dla nich zamknięte.

W sposób naturalny połączyli się w różne grupy, badające różne aspekty sprawy. Na początku cześć ludzi poszła śladami „rewelacji fotograficznych” doc. Amielina, współpracownika KGB lub za podrzucanymi wspomnieniami różnych „dziadków leśnych”, z których na przykład jeden był tak blisko gazów odrzutowych „polskiej tuszki”, że aż musiał złapać się za karoserię samochodu.

Znalezione obrazy dla zapytania katastrofa smoleńska zdjęcia

Ta piana dezinformacji szybko została zdmuchnięta. Wiele uczyniono dla wykazania, co  z podawanych wieści na pewno było fałszywką, tj. co z oficjalnych opowieści było sprzeczne z prawami logiki, fizyki, techniki – awioniki itp. Dla przykładu: pancerna brzoza, beczki podziemne, „czasy zdarzenia” itp. Pozostały dwa kierunki poszukiwań:

Jeden, usiłujący wyrwać czy rozszyfrować jak najwięcej informacji z przesłanych (elektronicznie?) przez MAK ułomków danych z rejestratorów zrabowanych przez stronę rosyjską. Ta grupa badaczy przyjęła jako pewnik, że Tu154 M-101 rzeczywiście był tam i „rozbił się” koło Siewiernego. Szukano więc dowodów na wybuchy, „trotyl i nitroglicerynę”, ewentualnie szukano wysokości, na których jakieś przyrządy (tj. ich zapisy, przesłane przez MAK!) umilkły. Kierunek ciekawy, wyniki warte poważnej dyskusji.

Większość jednak szukała dalej w przestrzeni i w czasie, szczególnie tego, co mogło się dziać wcześniej, np:

— wizyta prez. Lecha Kaczyńskiego w Wilnie w czwartek,

— ostatnie znane godziny życia wszystkich ofiar zbrodni, a nawet

— losy hangaru nr. 21 na Okęciu oraz

— żołnierzy z tym związanych (żyją? Ilu „popełniło samobójstwa” w piątek?).

To tylko przykłady. Ponieważ internet jest pojemny, ale i bezkrytyczny, każdy z badaczy pisał swoje uwagi i spostrzeżenia i uważał, że „zadanie wykonał”. Analitycy uważali, że ktoś te wszystkie rewelacje (szczególnie ”jego!”) analizuje, a przyczynki zbiera – i krytyczna synteza się z czasem pojawi. Tymczasem czytało to sto do tysiąca osób, góra kilkanaście tysięcy, a 90% szybko zapomniało… Oczywiście agenci różnych „mocy” czytają uważniej.  A miliony ludzi czerpią swą „wiedzę” od etatowych kłamców i agentów, rozłożonych równomiernie w całym spektrum oficjalnej polityki i mediów.

Ogromnym sukcesem dr. Pawła Przywary (Free Your Mind) było opublikowanie książki zatytułowanej „Czerwona strona Księżyca„. Niestety, ku mojemu zdziwieniu, a potem niesmakowi (bardziej niż rozbawieniu), książka została przemilczana czy zakazana nie tylko przez stronę oficjalną, „rządową”, ale także przez przywódców Zespołu Parlamentarnego, czyli zwolenników „hipotezy dwuwybuchowej”. Spośród nich wypowiadały się na ten temat (zjadliwie) tylko osoby (harcownicy) nie zajmujące się badaniami, ograniczonymi zresztą wyraźnie „odgórnie” przez polityków.

ZB:  Był zamach na delegację udającą się do Katynia. To wydaje się oczywiste dla każdego, kto potrafi (i chce) logicznie myśleć. Jednakże ciągle nieznane są nam polityczne przyczyny i motywacje. Kto wydał wyrok? Czy sojusznicze NATO, BND, CIA wiedziały o planach zamachowców? Czy podzieliły się wiedzą ze swymi rządami?

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka