Donald Trump w Białym Domu poprowadził debatę o e-papierosach. Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS / POOL
Donald Trump w Białym Domu poprowadził debatę o e-papierosach. Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS / POOL

Donald Trump w Białym Domu poprowadził debatę o e-papierosach. Gorący temat w USA

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 16

W USA trwa ożywiona debata nad regulacjami dotyczącymi e-papierosów. Cześć organizacji medycznych chce zakazu sprzedaży wkładów do nich; sprzeciwiają się temu producenci. W spór włączył się prezydent Trump. 

Debata rozgorzała w momencie rekordowej popularności e-papierosów w USA. Do palenia ich co najmniej raz w tygodniu przyznaje się blisko co piąty Amerykanin w wieku 19-28 lat. Dla tej branży Stany Zjednoczone są największym rynkiem na świecie. Amerykanie w 2018 roku wydali na e-papierosy 3,6 mld USD. 

Rozwój rynku mogą wstrzymać federalne regulacje, do których wprowadzenia wzywa część środowisk medycznych. Łączą one „vapowanie” – czyli e-palenie - z czterdziestoma siedmioma potwierdzonymi oficjalnie w tym roku zgonami spowodowanymi niezidentyfikowaną chorobą płuc. Chorzy zgłaszali wcześniej bóle klatki piersiowej i problemy z oddychaniem. Badacze szukają potwierdzenia, która dokładnie substancja jest za to odpowiedzialna; dziennik „Washington Post” pisze nawet o „poszukiwaniu mordercy”. 

Za problemy ze zdrowiem odpowiada dodawany do oleju z marihuany octan witaminy E – podejrzewają naukowcy z amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom. CDC Ostrzegają jednak przed wszystkimi rodzajami wkładów do e-papierosów. 

Wciąż brak też badań naukowych, które jednoznacznie wskazywałyby na konkretną substancję odpowiedzialną za przypadki śmiertelne. 

Dotychczas w USA różnego rodzaju zakazy dotyczące e-palenia wprowadzano w większości na poziomie lokalnym, a nie federalnym. Obowiązują one w niektórych stanach i miastach. W wielu restauracjach, urzędach czy sklepach w Stanach Zjednoczonych na szybach obok napisu „zakaz palenia” widnieje też „zakaz e-papierosów”. 

Kłopoty sprawia również rozmaitość wkładów do e-papierosów. Proponowane są różne rozwiązania – od całkowitego ich zakazu, przez zakazy dla wybranych wkładów, mniejszą dozwoloną zawartość nikotyny i ograniczenia w marketingu, po całkowitą dostępność. 

We wrześniu prezydent USA ogłosił, przy silnym wsparciu pierwszej damy Melanii Trump, że Biały Dom planuje wprowadzenie zakazu sprzedaży większości smakowych wkładów do e-papierosów. Od tego czasu władze w Waszyngtonie nie podjęły jednak działań w tym kroku, podsycając spekulacje, że Trump zmienił zdanie. 

USA Donald Trump
Zdaniem części amerykańskich mediów Donald Trump nie chce konfliktów z lubiącym elektroniczny dymek młodym elektoratem. Fot. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA

W ocenie mediów podczas debaty w Białym Domu, która odbyła się w piątek, między środowiskami medycznymi, grupami rodziców, ekspertami i producentami e-papierosów prezydent złagodził stanowisko. Trump wskazywał, że prohibicje w przeszłości okazywały się nieskuteczne i ostrzegał przed czarnym rynkiem e-papierosów. Zamiast regulowanego produktu będzie handlować się „za rogiem, co może być straszliwe” – ocenił. Strony spotkania zgodziły się, że wiek od którego można palić i tradycyjne i e-papierosy powinien wynosić 21 lat. 

Mamy blisko sześć milionów dzieci uzależnionych od nikotyny, uzależniają się od niej z powodu smakowych wkładów – mówił podczas debaty senator Mitt Romney. Jego zdaniem wielu nieletnich uważa, że e-papierosy to tylko „produkt jak cukierek”, tymczasem tak naprawdę „to zabija nasze dzieci”. 

Eksperci w większości zgadzają się, że e-papierosy są mniej szkodliwe dla zdrowia niż papierosy. Elektroniczne zawierają jednak najczęściej również nikotynę. Niektórzy twierdzą, że z powodu zawartych w nich związków e-papierosy zabijają.

Wielu zwolenników elektronicznego dymka jest przekonanych, że za zakazem wkładów do e-papierosów lobbują wielkie firmy tytoniowe. „Jedyne co zabijają e-papierosy to wielkie koncerny tytoniowe” i „Jestem wolny od nałogu dzięki e-papierosom” – to niektóre z haseł z ich listopadowej demonstracji przed Białym Domem. 

– Bez wątpienia e-papierosy powinny być legalne w USA, gdyż te produkty pomagają milionom Amerykanów rzucić palenie – mówi Alex Clark, prezes Consumer Advocates for Smoke Free Alternatives Association. Wskazuje, że wielu z nich nieskutecznie próbowało wcześniej innych pomysłów, w tym substytutów nikotyny czy pomocy psychologicznej. 

e-papieros e-papierosy
Wielu zwolenników elektronicznego dymka jest przekonanych, że za zakazem wkładów do e-papierosów lobbują wielkie firmy tytoniow.

Zdaniem Clarka „vapowanie” stanowi „bezpośrednią konkurencję dla tradycyjnych papierosów”, co doprowadziło „do odnotowanego ostatnio przyspieszenia spadku” odsetka osób palących tradycyjne papierosy w USA. 

Opinii tej nie podziela rada miejska Nowego Jorku, która zadecydowała, że od lipca w mieście obowiązywać będzie całkowity zakaz sprzedaży wszystkich smakowych wkładów do e-papierosów. Obecni na jej posiedzeniu zwolennicy e-palenia ciskali po głosowaniu w radnych sztucznymi dolarami, zarzucając im finansowe powiązania z branżą tytoniową. 

Po moderowanym przez Trumpa piątkowym spotkaniu w Białym Domu wciąż nie wiadomo czy i kiedy amerykańska administracja zdecyduje się podjąć działania regulacyjne na rynku e-papierosów - odnotowują media w USA. Niektóre organizacje medyczne wzywają Trumpa do powrotu do jego ostrzejszego stanowiska z września. Takie zmiany prawne oznaczałaby jednak utratę wielu miejsc pracy związanych z branżą e-papierosów i konflikt z lubiącym elektroniczny dymek młodym elektoratem. 

KW

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości