Koronawirus w Polsce. Minister boi się "wariantu francuskiego", premier zaprasza opozycję

Minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej, fot. PAP/Tomasz Gzell
Minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej, fot. PAP/Tomasz Gzell

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, odnosząc się do potwierdzonego pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce, powiedział, że jesteśmy gotowi na wariant włoski, ale groźniejszy jest wariant francuski, czyli panika. Premier Mateusz Morawiecki zaprosił liderów partii opozycyjnych do wzięcia udziału w spotkaniu dotyczącym koronawirusa.

Szumowski był pytany w TVN24 o to, co w związku z pacjentem nr jeden w Polsce jest największym wyzwaniem dla państwa. - Naszym największym wyzwaniem jest pacjent nr dwa i pacjent nr trzy, dlatego, że tutaj mieliśmy pacjenta z Niemiec. To nie była duża grupa osób, tylko jednak pacjent jeden, który był, i grupa którą da się namierzyć - odpowiedział szef resortu zdrowia. Dodał, że na razie "nie obserwujemy w testach tego, czego się obawialiśmy przy powrotach z Włoch – rozproszonego powrotu wielu osób chorych. Nie widzimy tego w raportach sanepidu, nie widzimy w raportach osób, które nam zgłaszają, czyli lekarzy, którzy są tą pierwszą linią kontaktu, ale jestem przekonany, że pojawią się kolejne osoby" - stwierdził.

Szumowski przypomniał, że zgodnie z aktualnie obowiązującymi danymi śmiertelność koronawirusa wynosi ok. 3,5 proc. - To więcej niż grypa. Natomiast zakaźność ma znacznie niższą, bo w Polsce od początku sezonu mieliśmy ok. 2,5 mln ludzi chorych na grypę, a jednak - patrząc na rozprzestrzenianie się koronawirusa - ten stopień zakaźności jest znacznie, znacznie niższy, więc tutaj z jednej strony mamy informacje gorsze, z drugiej strony mamy informacje lepsze, bo być może nie rozprzestrzeni się tak szybko jak wirus grypy sezonowej - zwrócił uwagę.

Pytany, czy jesteśmy gotowi na wariant włoski, czyli zgodnie z aktualnymi danymi 2,5 tys. zakażonych koronawirusem, szef resortu zdrowia zapewnił, że tak. Groźniejszy jego zdaniem jest wariant francuski. - Tam doszło do pewnego rodzaju paniki i liczba osób, która szturmuje izby przyjęć niezależnie, czy potrzebuje tego czy nie, jest znacznie większa. Francja już postawiła de facto na selekcję pacjentów przed szpitalami - mówił.

Minister mówił też, że czeka na przyjęcie ustawy związanej z koronawirusem, uchwalonej przez Sejm. Jak podkreślał, jest ona niezwykle ważna choćby dlatego, że np. daje możliwość kupienia na rynku międzynarodowym leków i środków ochrony osobistej. - Ona nam daje szansę reagować błyskawicznie, bo wiemy, że ta konkurencja dzisiaj jest ogromna. Były apele o zwiększenie dotacji, oczywiście my te dotacje dajemy. Premier uruchomił fundusz w wysokości 100 mln zł, ale po wejściu w życie specustawy mamy 1 mld 300 mln zł na działania związane z kryzysem. Jako minister zdrowia czekam na tę ustawę - podkreślił.

Właśnie w związku z ustawą premier zwołał nadzwyczajne spotkanie, na które zaprosił liderów opozycyjnych partii. Wezmą w nim również udział przedstawiciele resortu zdrowia.

Szef rządu stwierdził też, że uchwalona w poniedziałek przez Sejm ustawa dotycząca szczególnych rozwiązań związanych z rozprzestrzenianiem się nowego koronawirusa jest bardzo ważna i oświadczył, że czeka na szybką pracę Senatu nad nią. Dodał przy tym, że żałuje, iż senatorowie jeszcze się ustawą nie zajęli - Senat rozpatrzy tę ustawę w piątek na nadzwyczajnym posiedzeniu.

Politycy PSL i Konfederacji, z którymi rozmawiała PAP zadeklarowali, że ich ugrupowania przyjmą zaproszenie premiera Mateusza Morawieckiego na spotkanie. Reprezentanci Koalicji Obywatelskiej i Lewicy nie wykluczyli obecności na takim spotkaniu.

Morawiecki mówił też, że z ubolewaniem przyjął to, iż niektóre firmy wykorzystują sytuację zagrożenia koronawirusem i podnoszą ceny produktów dezynfekujących. - Nie można żerować na tej sytuacji - podkreślił. Potwierdził informację, że rząd zamówił 1 mln litrów płynu dezynfekującego, który zostanie przekazany do wszystkich szkół w Polsce. Za ten zakup zapłaci państwo.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie szpitalne, to według Szumowskiego, "mamy 3 tys. miejsc zakaźnych plus 2 razy więcej oddziałów, które możemy przystosować do bycia łóżkami obserwacyjno-zakaźnymi". Specjalne ćwiczenia przechodzi personel szpitali oraz strażacy we wszystkich województwach. Laboratoria są przygotowane, by wykonywać 1200-1500 badań na dobę - Mamy zabezpieczone na kilkadziesiąt tysięcy możliwość tych badań. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli wykorzystać wszystkich zapasów - dodał.

Dziś jest w Polsce 365 pacjentów poddanych kwarantannie związanej z koronawirusem i 65 osób hospitalizowanych z powodu podejrzenia zakażenia.

Resort uruchamia również telediagnostykę. PZU Zdrowie uruchomiło swoją linię, (za pomocą której będzie można się skonsultować z lekarzem i uzyskać poradę), a Narodowy Fundusz Zdrowia będzie zalecał taką formę kontaktu dla wszystkich lekarzy rodzinnych. Będzie można także wystawić zwolnienie lekarskie po telekonsultacji, bez konieczności przychodzenia do przychodni.

Administracja rządowa zabroniła organizacji imprez masowych "tam gdzie zagrożenie rzeczywiście istnieje". Nie odwołano jednak wszystkich imprez masowych w Polsce, a jedynie w Zielonej Górze, gdzie przebywa pacjent z koronawirusem. Wiele imprez w Polsce jednak odwołano lub przełożono na inny termin, jak np. targi stomatologiczne w Krakowie, targi edukacyjne w Lublinie czy targi bursztynu w Gdańsku.

Wojewoda wielkopolski zwrócił się do prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich ws. rozważenia przełożenia na późniejszy termin imprez targowych o charakterze międzynarodowym. MTP podało, że w późniejszym terminie odbędą się m.in. targi Poznań Motor Show.

ja




Lubię to! Skomentuj108 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości