Minister zdrowia Łukasz Szumowski mówi, że stan epidemii możemy mieć nawet przez rok, fot. A. Guz/KPRM
Minister zdrowia Łukasz Szumowski mówi, że stan epidemii możemy mieć nawet przez rok, fot. A. Guz/KPRM

Szumowski o obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej: Odległości mogły być większe

Redakcja Redakcja Koronawirus Obserwuj temat Obserwuj notkę 187

Według danych Ministerstwa Zdrowia kolejne 14 osób zmarło na COVID-19, potwierdzono też 133 nowych zakażeń koronawirusem. Liczba zdiagnozowanych przypadków wzrosła do 6088, a zgonów do 195. Minister zdrowia Łukasz Szumowski nadal przestrzega przed "scenariuszem włoskim".

Nowe, potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem dotyczą 34 osób z woj. śląskiego, 23 z kujawsko-pomorskiego, 20 z dolnośląskiego, 17 z małopolskiego, 10 z wielkopolskiego, 6 z pomorskiego, 6 ze świętokrzyskiego, 5 z podkarpackiego, 4 z zachodniopomorskiego, 3 z podlaskiego, 2 z opolskiego, 2 z lubelskiego i jednego z warmińsko-mazurskiego.

Resort poinformował o śmierci 14 osób zakażonych koronawirusem. Chodzi o sześć osób ze szpitala w Radomiu: mężczyzn w wieku 79 i 60 lat i kobiety: 74-letnią, 84-letnią i o dwie 81-letnie kobiety. Zmarły też cztery osoby ze szpitala w Warszawie: mężczyźni w wieku 69, 76, 85 i 66 lat. W Starachowicach zmarły dwie kobiety zamieszkałe w woj. mazowieckim w wieku 74 i 80 lat. Zmarł także 65-letni mężczyzna w Tychach i 69-letni mężczyzna w Łańcucie. Jak podaje MZ, wszystkie osoby miały choroby współistniejące.

Łukasz Szumowski powiedział w Radiu ZET, że obawia się świąt i nieprzestrzegania reguł, co będzie oznaczało wzrost zakażeń. - Miesiąc po tych długotrwałych spotkaniach przy stole - bo to tak wygląda - możemy mieć kilkadziesiąt tysięcy chorych więcej, niż moglibyśmy mieć, co oznacza, że część z tych osób umrze - mówił. Ocenił, że nadal grozi nam "scenariusz włoski" epidemii koronawirusa i jeszcze raz podkreślił, że wiele zależy naszego zachowania podczas świąt.

Szumowski zaznaczył, że obecne będą obowiązywać co najmniej do 19 kwietnia. Podkreślił przy tym, że należy zważyć dwie rzeczy: epidemię koronawirusa, ale także sytuację gospodarczą. - Mamy sytuację, w której jeżeli gospodarka nie ruszy, jeżeli będziemy mieli tragedię i zapaść gospodarczą, będą umierali ludzie na inne choroby – mówił. - Potrzebujemy bardzo dużych środków na medycynę, na leczenie ludzi. W związku z tym, jeżeli będziemy mieli całkowitą zapaść gospodarczą, tych środków po prostu nie będzie – dodał.

Jako obszary, w których można obostrzenia poluzować wymienił sklepy obuwnicze, galanteryjne, odzieżowe, meblowego, przy zachowaniu pewnych rygorów. Dopytywany o galerie handlowe, zaznaczył, że są one specyficznym miejscem, ale nie chce teraz dywagować, czy „tak”, czy nie”. Na temat kwestii zakładów kosmetycznych czy fryzjerskich, zaznaczył, że trudno mu jeszcze powiedzieć. - Jak pani widzi, obciąłem się sam przedwczoraj – dodał, zwracając się do prowadzącej program.

Minister zdrowia podkreślił, że ważne jest, aby można było zastosować rygory dotyczące np. zakrywania twarzy, zachowania odstępu i ograniczenia liczby osób w pomieszczeniu. Zwrócił uwagę, że kluczowa jest sytuacja zakładów pracy, możliwość pójścia do pracy.

Szumowski był pytany o uroczystości z okazji 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej, podczas której kilkunastu polityków PiS było w jednym miejscu i nie stosowali odpowiedniej w czasie pandemii odległości od siebie, przyznał, że "te odległości powinny być na pewno większe".

- Pamiętajmy, że jest to symboliczne uczczenie tragedii tych ludzi, którzy zginęli. Pan premier w imieniu całego rządu składał wieniec, było tam raptem kilkanaście osób– przekonywał. Przyznał jednak, że można było składać wieńce pojedynczo o stać w większych odstępach.

Na pytanie, kiedy wyda rekomendację w sprawie wyborów, poinformował, że prawdopodobnie pod koniec przyszłego tygodnia i będzie ona zależeć od tego, jak przebiegną święta i czas po świętach - na ile Polacy będą stosowali się do zakazów i jak rozwija się epidemia.

Ocenił też, że głosowanie korespondencyjne jest podobne do naszego obecnego funkcjonowania w czasie epidemii, czyli częstszego korzystania z handlu elektronicznego i zwiększonej liczby przesyłek, więc jego zdaniem ta forma przeprowadzenia wyborów jest bezpieczna.

- Pamiętajmy, że będziemy mieli taki stan epidemii - w mojej ocenie - przez najbliższy rok. I teraz nie bardzo wiem, jakie propozycje mamy na taką sytuację. Patrząc na to z punktu widzenia medycznego uważam, że to jest jedyna forma, którą przez najbliższy rok będziemy mogli zastosować. To nie jest kwestia, czy stosować, bo rozumiem, że państwo jakoś musi funkcjonować - wskazał.

Szumowski tłumaczył też, dlaczego wcześniej mówił, że maseczki nie chronią, a teraz od 16 kwietnia nakazuje je nosić wszystkim. Jak zaznaczył, gdy było bardzo niewielu chorych, był „pomysł”, że maseczka może ochronić. - Maseczka nas nie ochroni. Ona ochroni innych – wyjaśnił.

Dodał, że pojawiają się doniesienia, iż osoba, która szybko się przemieszcza, może zostawiać za sobą chmurę cząsteczek wirusa w odległości 2-4 metrów. - Jeżeli zasłoni twarz, jeżeli osłoni nos i usta, to ograniczy chmurę wirusa w sposób istotny. Nie zredukuje jej do zera, bo musiałaby mieć pełen strój ochronny, a nie ma takiej możliwości, żeby chodzić po ulicy w pełnym rynsztunku – podkreślił.

Jak przypomniał, rygor ten obowiązywać będzie w miejscach publicznych, ale jeśli pracodawca uzna go za możliwy i konieczny, również może go zastosować.  Jego zdaniem w przestrzeni publicznej najlepiej sprawdzają się maseczki materiałowe czy chustki, które można uprać, wygotować, dlatego że te chirurgiczne używamy przez godzinę, dwie i wyrzucamy. Zapowiedział,  że jeżeli ceny maseczek wyjdą poza rozsądny zakres, to będą regulowane przez państwo. Wróci też możliwość handlu maseczkami na popularnych platformach zakupowych.

ja

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj187 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (187)

Inne tematy w dziale Rozmaitości