Według danych Ministerstwa Zdrowia kolejne 14 osób zmarło na COVID-19, potwierdzono też 133 nowych zakażeń koronawirusem. Liczba zdiagnozowanych przypadków wzrosła do 6088, a zgonów do 195. Minister zdrowia Łukasz Szumowski nadal przestrzega przed "scenariuszem włoskim".
Nowe, potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem dotyczą 34 osób z woj. śląskiego, 23 z kujawsko-pomorskiego, 20 z dolnośląskiego, 17 z małopolskiego, 10 z wielkopolskiego, 6 z pomorskiego, 6 ze świętokrzyskiego, 5 z podkarpackiego, 4 z zachodniopomorskiego, 3 z podlaskiego, 2 z opolskiego, 2 z lubelskiego i jednego z warmińsko-mazurskiego.
Resort poinformował o śmierci 14 osób zakażonych koronawirusem. Chodzi o sześć osób ze szpitala w Radomiu: mężczyzn w wieku 79 i 60 lat i kobiety: 74-letnią, 84-letnią i o dwie 81-letnie kobiety. Zmarły też cztery osoby ze szpitala w Warszawie: mężczyźni w wieku 69, 76, 85 i 66 lat. W Starachowicach zmarły dwie kobiety zamieszkałe w woj. mazowieckim w wieku 74 i 80 lat. Zmarł także 65-letni mężczyzna w Tychach i 69-letni mężczyzna w Łańcucie. Jak podaje MZ, wszystkie osoby miały choroby współistniejące.
Łukasz Szumowski powiedział w Radiu ZET, że obawia się świąt i nieprzestrzegania reguł, co będzie oznaczało wzrost zakażeń. - Miesiąc po tych długotrwałych spotkaniach przy stole - bo to tak wygląda - możemy mieć kilkadziesiąt tysięcy chorych więcej, niż moglibyśmy mieć, co oznacza, że część z tych osób umrze - mówił. Ocenił, że nadal grozi nam "scenariusz włoski" epidemii koronawirusa i jeszcze raz podkreślił, że wiele zależy naszego zachowania podczas świąt.
Szumowski zaznaczył, że obecne będą obowiązywać co najmniej do 19 kwietnia. Podkreślił przy tym, że należy zważyć dwie rzeczy: epidemię koronawirusa, ale także sytuację gospodarczą. - Mamy sytuację, w której jeżeli gospodarka nie ruszy, jeżeli będziemy mieli tragedię i zapaść gospodarczą, będą umierali ludzie na inne choroby – mówił. - Potrzebujemy bardzo dużych środków na medycynę, na leczenie ludzi. W związku z tym, jeżeli będziemy mieli całkowitą zapaść gospodarczą, tych środków po prostu nie będzie – dodał.
Jako obszary, w których można obostrzenia poluzować wymienił sklepy obuwnicze, galanteryjne, odzieżowe, meblowego, przy zachowaniu pewnych rygorów. Dopytywany o galerie handlowe, zaznaczył, że są one specyficznym miejscem, ale nie chce teraz dywagować, czy „tak”, czy nie”. Na temat kwestii zakładów kosmetycznych czy fryzjerskich, zaznaczył, że trudno mu jeszcze powiedzieć. - Jak pani widzi, obciąłem się sam przedwczoraj – dodał, zwracając się do prowadzącej program.
Minister zdrowia podkreślił, że ważne jest, aby można było zastosować rygory dotyczące np. zakrywania twarzy, zachowania odstępu i ograniczenia liczby osób w pomieszczeniu. Zwrócił uwagę, że kluczowa jest sytuacja zakładów pracy, możliwość pójścia do pracy.
Szumowski był pytany o uroczystości z okazji 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej, podczas której kilkunastu polityków PiS było w jednym miejscu i nie stosowali odpowiedniej w czasie pandemii odległości od siebie, przyznał, że "te odległości powinny być na pewno większe".
- Pamiętajmy, że jest to symboliczne uczczenie tragedii tych ludzi, którzy zginęli. Pan premier w imieniu całego rządu składał wieniec, było tam raptem kilkanaście osób– przekonywał. Przyznał jednak, że można było składać wieńce pojedynczo o stać w większych odstępach.
Na pytanie, kiedy wyda rekomendację w sprawie wyborów, poinformował, że prawdopodobnie pod koniec przyszłego tygodnia i będzie ona zależeć od tego, jak przebiegną święta i czas po świętach - na ile Polacy będą stosowali się do zakazów i jak rozwija się epidemia.
Ocenił też, że głosowanie korespondencyjne jest podobne do naszego obecnego funkcjonowania w czasie epidemii, czyli częstszego korzystania z handlu elektronicznego i zwiększonej liczby przesyłek, więc jego zdaniem ta forma przeprowadzenia wyborów jest bezpieczna.
- Pamiętajmy, że będziemy mieli taki stan epidemii - w mojej ocenie - przez najbliższy rok. I teraz nie bardzo wiem, jakie propozycje mamy na taką sytuację. Patrząc na to z punktu widzenia medycznego uważam, że to jest jedyna forma, którą przez najbliższy rok będziemy mogli zastosować. To nie jest kwestia, czy stosować, bo rozumiem, że państwo jakoś musi funkcjonować - wskazał.
Szumowski tłumaczył też, dlaczego wcześniej mówił, że maseczki nie chronią, a teraz od 16 kwietnia nakazuje je nosić wszystkim. Jak zaznaczył, gdy było bardzo niewielu chorych, był „pomysł”, że maseczka może ochronić. - Maseczka nas nie ochroni. Ona ochroni innych – wyjaśnił.
Dodał, że pojawiają się doniesienia, iż osoba, która szybko się przemieszcza, może zostawiać za sobą chmurę cząsteczek wirusa w odległości 2-4 metrów. - Jeżeli zasłoni twarz, jeżeli osłoni nos i usta, to ograniczy chmurę wirusa w sposób istotny. Nie zredukuje jej do zera, bo musiałaby mieć pełen strój ochronny, a nie ma takiej możliwości, żeby chodzić po ulicy w pełnym rynsztunku – podkreślił.
Jak przypomniał, rygor ten obowiązywać będzie w miejscach publicznych, ale jeśli pracodawca uzna go za możliwy i konieczny, również może go zastosować. Jego zdaniem w przestrzeni publicznej najlepiej sprawdzają się maseczki materiałowe czy chustki, które można uprać, wygotować, dlatego że te chirurgiczne używamy przez godzinę, dwie i wyrzucamy. Zapowiedział, że jeżeli ceny maseczek wyjdą poza rozsądny zakres, to będą regulowane przez państwo. Wróci też możliwość handlu maseczkami na popularnych platformach zakupowych.
ja



Komentarze
Pokaż komentarze (187)