Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej w Składnicy Rezerw Materiałowych w Komorowie, fot. PAP/Mateusz Marek
Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej w Składnicy Rezerw Materiałowych w Komorowie, fot. PAP/Mateusz Marek

Koronawirus-raport. Premier tłumaczy, dlaczego mąż i żona muszą iść po ulicy 2 m od siebie

Redakcja Redakcja Koronawirus Obserwuj temat Obserwuj notkę 107

Dotychczas w Polsce potwierdzono 9856 przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Zmarło 401 osób, a 1297 chorych wyzdrowiało. We wtorek resort zdrowia poinformował łącznie o 263 nowych zakażeniach, 21 osób zmarło.

Ministerstwo Zdrowia w ciągu dnia podawało informacje o wykryciu najpierw 144, a potem 119 przypadków zakażeń SARS-CoV-2. W porannym komunikacie poinformowano o śmierci pięciu osób, a w popołudniowym o 16 kolejnych. Łącznie we wtorek zdiagnozowano 263 nowe przypadki koronawirusa; 21 osób zmarło.

Dzień wcześniej resort zdrowia informował o 306 nowych zakażeniach i 20 zgonach. Z kolei w niedzielę wykryto 545 nowych zakażeń, a 13 osób zmarło – był to najwyższy dzienny wzrost zachorowań od początku pojawienia się pierwszego przypadku COVID-19 w Polsce, czyli od 4 marca.

Najwięcej zakażeń potwierdzono dotąd w woj. mazowieckim – 2059, tam też zanotowano najwięcej zgonów – 126. W woj. śląskim zachorowało 1568 osób, z których 79 zmarło. W woj. dolnośląskim zanotowano 1118 zakażeń i 33 zgony, w woj. wielkopolskim – 1081 zakażeń i 61 zgonów, w woj. małopolskim – 707 zakażeń i 20 zgonów, w woj. łódzkim – 695 zakażeń i 10 zgonów, w woj. kujawsko-pomorskim – 438 zakażeń i 17 zgonów, w woj. podlaskim – 332 zakażenia i 3 zgony, w woj. lubelskim – 325 zakażeń i 10 zgonów, w woj. opolskim – 298 zakażeń i 15 zgonów, w woj. zachodniopomorskim – 279 zakażeń i 4 zgony, w woj. podkarpackim – 270 zakażeń i 16 zgonów, w woj. świętokrzyskim – 238 zakażeń i 4 zgony, w woj. pomorskim – 219 zakażeń i 2 zgony, w woj. warmińsko-mazurskim – 145 zakażeń i 1 zgon, w woj. lubuskim – 84 zakażenia, żadnego zgonu.

Z kolei na świecie liczba osób zakażonych koronawirusem przekroczyła we wtorek 2,5 mln - podał Uniwersytet Johnsa Hopkinsa z Baltimore. Według jego danych obecnie stwierdzonych jest nieco ponad 2510000 przypadków infekcji SARS-Cov-2.

Do tej pory w sześciu krajach zanotowano ponad 100 tys. przypadków zakażenia. Najwięcej jest w USA - prawie 800 tys., kolejne kraje na tej liście to: Hiszpania (ponad 204 tys.), Włochy (ponad 184 tys.), Francja (ponad 156 tys.) Niemcy (ponad 147 tys.) i Wielka Brytania (ponad 129 tys). Należy spodziewać się, że bariera ta zostanie wkrótce przekroczona w Turcji, gdzie do tej pory stwierdzono ponad 95 tys. infekcji.

Wyleczonych do tej pory na całym świecie zostało nieco ponad 659 tys. osób. Najwięcej w Niemczech - ponad 95 tys. Według danych Uniwersytetu do tej pory na Covid-19 zmarło ponad 173 tys. osób. Najwięcej zgonów zanotowano w USA - ponad 42 tys.

Premier Mateusz Morawiecki rozmawiał wieczorem z internautami w ramach sesji "Q&A". Pytania były rozmaite, dotyczyły zarówno spraw gospodarczych, jak i społecznych, związanych z koronawirusem. Chwilami rozmowa utrzymana była w dość luźnym tonie.

Szef rządu był pytany m.in. o sens zachowywania dwumetrowej odległości między małżonkami, skoro w domu śpią oni w jednym łóżku. Internauci pytali, czy sensem takiego rozwiązania jest zarobienie na mandatach.

- Zapewniam ponad wszelką wątpliwość, że nakładane mandaty mają wyłącznie cel dyscyplinujący, nie mają najmniejszego znaczenia z punktu widzenia budżetowego. To maluteńka kropeleczka w oceanie - mówił Morawiecki.

Premier tłumaczył, że dystansowanie społeczne między osobami bliskimi zalecane jest z tego powodu, że policjanci nie wiedzą, czy idąca po ulicy para osób to małżeństwo, czy dorosły nastolatek z ojcem czy matką. Zachowując dystans ułatwiamy pracę policji - apelował.

Morawiecki zapowiedział też, że wkrótce doprecyzowane zostaną przepisy dotyczące wesel. - Dystans jest potrzebny. Chcemy racjonalnie podejść do tych wesel, jednak liczba osób na weselach musi być ograniczona i to w rozporządzeniu zostanie również ujęte - zapowiedział premier. - Co do picia i jedzenia w maskach, to tego nie zalecam - żartował szef rządu. - Radziłbym zdejmować dla tych przyjemności maseczki - dodał.

W najbliższych dwóch tygodniach mają zapaść decyzje dot. zasad wznowienia rozgrywek sportowych. Morawiecki wskazał, że chciałby, aby do rozgrywek wróciła Ekstraklasa.Zakaz zgromadzeń publicznych będzie utrzymywany na pewno przez dłuższy czas.

Egzaminy ósmoklasisty, zawodowe i dojrzałości prawdopodobnie odbędą się pod koniec czerwca lub na początku lipca; dokładne daty zostaną podane na 3-4 tygodnie wcześniej – zapowiedział premier. Egzaminy mają być organizowane "w taki sposób, by były maksymalnie bezpieczne, to znaczy ze sporym dystansem, korzystając ze wszystkich możliwych przestrzeni na terenie placówek szkolnych".

Wiele pytań dotyczyło planów "odmrażania" gospodarki. Morawiecki zapowiedział, że wkrótce spotka się z przedstawicielami galerii handlowych, ponieważ - jak zadeklarował - chciałby, żeby też do nich wracał handel, zwłaszcza polskich produktów. Obecnie złagodzono jedynie ograniczenia w sklepach (chodzi o wprowadzone od poniedziałku nowe zasady, czyli cztery osoby na jedną kasę w sklepach do 100 m kw. oraz jedna osoba na 15 m kw. powierzchni w placówkach powyżej 100 m kw.). Póki co rząd nie przewiduje zmian jeśli chodzi o "godziny dla seniorów", jedynie nie będzie ich w weekendy.

Szef rządu był pytany o to, czy według niego światowy kryzys związany z pandemią mocno dotknie Polskę. Morawiecki przyznał, że dane makroekonomiczne napływające z innych krajów, m.in. z Wielkiej Brytanii są niepokojące. - Nikt nie przypuszczał, że możemy dożyć takich czasów, żeby tąpnięcie gospodarcze było aż tak głębokie. Liczę na to i robimy wszystko w ramach naszych "tarcz antykryzysowych", żeby w Polsce to tąpnięcie było znacząco niższe. Także, żeby poziom bezrobocia nie sięgnął 20 procent - zaznaczył.

- Dzisiaj są czasy nienormalne, niezwykle trudne; czasy, których poprzez nasz szczupły budżet państwa i gwałtownie rosnący deficyt budżetowy, który na pewno urośnie do kilku procent - nie powiem dzisiaj do ilu, ale zapewne przekroczy 3 procent, być może nawet przekroczy 4 procent - powiedział Morawiecki. Jak zaznaczył, ten deficyt "jest potrzebny na ratowanie milionów miejsc pracy.

Zadeklarował, że rząd będzie starał się tworzyć miejsca pracy i przyciągać firmy. - Liczę również na to, że Unia Europejska pójdzie po rozum do głowy i te linie produkcyjne łańcuchy dostaw, które w dużym stopniu były wyoutsourcowane do Chin, Indii, że będą wracać do Europy, a jak będą wracać do Europy, to także do Polski - wyraził nadzieję.

Wymienił rozwiązania w ramach "tarcz antykryzysowych", m.in. świadczenie postojowe, zwolnienie ze składek ZUS, pożyczki i gwarancje dla firm.

Jak podkreślił, program antykryzysowy stanowi ok. 20 proc. polskiego PKB. - Jestem przekonany, że jest w taki sposób skonstruowany, że jest to bezpieczne dla finansów publicznych państwa, że wzrost deficytu budżetowego jest konieczny i on zapewni utrzymanie setek tysięcy, jeśli nie milionów firm, a już z całą pewnością milionów polskich miejsc pracy - stwierdził. O rządową pomoc w ramach tarczy antykryzysowej wystąpiło już 1,5 miliona firm.

Zapowiedział też pakiet obrony polskich film przed wrogimi przejęciami. Zaznaczył, że pakiet ten nie będzie bronił tylko firm, w których udziały ma Skarb Państwa, ale też firm prywatnych, ponieważ - jak zapewnił - "zależy nam na tym, żeby było jak najwięcej polskiej gospodarki w polskim gospodarstwie".

Mateusz Morawiecki zapowiedział, że jeszcze w środę porozmawia z kanclerz Niemiec Angelą Merkel o tym, co zrobić, żeby odbicie po kryzysie było jak najszybsze; proponuję Plan Marshalla na miarę XXI wieku - wielkie programy inwestycyjne, inwestycje w innowacje i w infrastrukturę.

Konsekwencje społeczne izolacji sanitarnej z powodu pandemii koronawirusa mogą być ogromne - pisze dziennik "Le Monde".
Programy pomocy dla przedsiębiorstw europejskich nie starczą, by zapobiec bezrobociu milionów, a według londyńskiego Center For Economic Policy Research, jednoprocentowy wzrost bezrobocia może spowodować dwuprocentowy wzrost chorób chronicznych.

Już są dziesiątki milionów bezrobotnych w USA i na świecie. „Banki żywnościowe” i jadłodajnie dla biednych nie nadążają – koszty ludzkie izolacji sanitarnej już są poważne. A spowodują one zapewne również wzrost śmiertelności po pokonaniu pandemii – ostrzegają dziennikarze.

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) światowy PKB spadnie w bieżącym roku o 3 proc. Podczas kryzysu w 2009 r. spadł tylko o 1,7 proc. „Jeżeli nie znajdziemy odpowiedzi, społeczne konsekwencją będą o wiele poważniejsze (niż wtedy)” – ostrzega cytowany w artykule prof. Michael Morton z londyńskiego University College, autor raportu o nierównościach w dostępie do opieki zdrowotnej w Wielkiej Brytanii.

Rządy europejskie rozpoczęły ogromną pomoc dla przedsiębiorstw w celu uniknięcia masowego bezrobocia, ale wszystko wskazuje na to, że nie da się uniknąć strat w zatrudnieniu – piszą autorzy artykułu i przytaczają notę francuskiego obserwatorium koniunktur ekonomicznych (OFCE), według której przez osiem tygodni izolacji sanitarnej bezrobocie dotknęło dodatkowych 460 tys. osób, które nie mogą korzystać z rządowych programów pomocy.

A według badaczy z londyńskiego King’s College i Australian National University, pandemia rzucić może w biedę pół miliarda mieszkańców globu, przede wszystkim w krajach, gdzie mało się zarabia. Autorzy przytaczają liczne dowody naukowe na to, że „bieda zabija”.

„Dramatyczny bilans konsekwencji socjalnych izolacji sanitarnej nie może być argumentem na rzecz zaniedbania pandemii Covid-19, która bez kroków, jakie podjęto, zabiłaby 40 milionów” – konkludują autorzy artykułu, powołując się na londyński Imperial College.

ja

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj107 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Rozmaitości