155 obserwujących
8145 notek
21490k odsłon
2427 odsłon

Dwoje posłów PSL i Paweł Kukiz nie zagłosowało za odwołaniem Kamińskiego i Ziobry

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz podczas posiedzenia Sejmu w Warszawie, fot. PAP/Marcin Obara
Posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz podczas posiedzenia Sejmu w Warszawie, fot. PAP/Marcin Obara
Wykop Skomentuj88

Dwoje posłów Koalicji Polskiej-PSL-Kukiz'15 - Urszula Nowogórska i Zbigniew Ziejewski - wstrzymało się od głosu przy głosowaniu wotum nieufności wobec ministrów Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobry. Jak twierdzą, to nie była pomyłka.

Kamiński i Ziobro zostają na stanowiskach

W środę wieczorem w Sejmie odbyło się głosowanie nad wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego oraz wobec ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Za przyjęciem wniosku o wotum nieufności wobec Mariusza Kamińskiego głosowało 216 posłów, 233 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu. W przypadku Ziobry za przyjęciem wniosku głosowało 217 posłów, 232 było przeciw, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.

W obu głosowaniach tymi posłami opozycji, którzy wstrzymali się od głosu była dwójka posłów Koalicji Polskiej-PSL-Kukiz'15 Urszula Nowogórska i Zbigniew Ziejewski.

- Przy głosowaniu wniosku o wotum nieufności wobec ministra Mariusza Kamińskiego miałam poważne wątpliwości, co do jego zasadności, a znam tę tematykę, bo zasiadam w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych - powiedziała poseł Nowogórska, pytana o powody swojego głosowania. Natomiast - przy głosowaniu wotum nieufności pana Ziobry pomyliłam się - dodała.

Zbigniew Ziejewski zaznaczył natomiast, że wysłuchał wyjaśnień obu ministrów, przedstawionych z trybuny sejmowej i podjął decyzję w sprawie głosowania. - Po prostu stwierdziłem, że obaj ministrowie nie pracują źle - podkreślił Ziejewski.

Zarówno Nowogórska, jak i Ziejewski głosowali zdalnie, nie było ich na sali sejmowej. Oboje przekonują też, że w klubie Koalicji Polskiej nie było w tej sprawie formalnie zarządzonej dyscypliny głosowania.

Przy głosowaniu wniosku szefa MSWiA wstrzymał się też Paweł Kukiz. - Gdybym uważał go za dobrego ministra, zagłosowałbym przeciw wotum, a gdybym go całkowicie źle oceniał, zagłosowałbym za jego odwołaniem. Uważam, że jest ministrem nieróżniącym się szczególnie od swoich poprzedników, a poza tym według mojej wiedzy PiS nie posiada nikogo lepszego w jego miejsce, dlatego wstrzymałem się od głosu - powiedział Kukiz.

Zaznaczył, że w podobny sposób głosował przy okazji poprzedniego wniosku o wotum nieufności wobec ministra Kamińskiego

Wcześniej, podczas debaty nad odwołaniem Zbigniewa Ziobry poseł Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz15) powiedział, że jego klub nie widzi powodów, aby bronić szefa resortu sprawiedliwości przed odwołaniem.

image
Posłowie podczas posiedzenia Sejmu w Warszawie, fot. PAP/Marcin Obara.

Wniosek o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry

Uzasadniając wniosek o wotum nieufności dla szefa resortu sprawiedliwości złożony w czerwcu przez posłów KO, posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz zaprezentowała z mównicy sejmowej kartkę z napisem: "Zwolnienie dyscyplinarne".

- Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość przymykania oczu na afery z udziałem ludzi PiS. Przekazuję je panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość upolityczniania sądów, mają dość upolityczniania prokuratury i wykorzystywania jej do partyjnych celów, mają dość niszczenia europejskich standardów i wprowadzania tu w Polsce standardów znanych dotychczas z Rosji i Białorusi - mówiła do ministra posłanka.

W debacie nad wnioskiem Piotr Sak (PiS) ocenił, że jest on "mętny i gołosłowny". Dodał, że zawarte w nim zarzuty mają "zdolność bojową plastikowych żołnierzyków". Poseł PiS przekonywał, że u Ziobry "lista osiągnięć i sukcesów jest spora", a ocena opozycji nijak ma się do pracy szefa resortu sprawiedliwości. Poseł chwalił szefa MS m.in. za wsparcie ofiar przestępstw, usprawnienie ściąganie alimentów, a także za to, że za jego czasów "zatrzymano czyścieli kamienic i aktywowano więźniów". Pozytywnie wypowiadał się o reformie wymiaru sprawiedliwości.

Poseł KO Arkadiusz Myrcha ocenił z kolei, że Ziobro to najgorszy minister sprawiedliwości w historii, którego zwierzchnictwo nad resortem opiera się na "kłamstwie, manipulacji i taniej propagandzie sukcesu". Mówił, że to "pierwszy minister, który ma nieprzerwanie najgorszą ocenę w badaniach opinii". Przekonywał, że Ziobro przypisuje sobie sukcesy poprzednich rządów i zaznaczał, że jako bezpieczne swoje miejsce zamieszkania wskazuje obecnie tyle samo Polaków, co wcześniej.

Myrcha wytykał ponadto Ziobrze, że środki z funduszu, który miał służyć ofiarom przestępstw, są przeznaczane dla m.in. dla organizacji związanych z o. Tadeuszem Rydzykiem lub zgodnie z interesami politycznymi środowiska politycznego Ziobry. Krytykował ponadto "rekordowe" oczekiwanie na wyroki i na działania prokuratury oraz "tajemnicze awanse dla niektórych prokuratorów".

Posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus odnosiła się podczas debaty m.in. do kwestii pedofilii. - Wczoraj na komisji odwalił pan niezły teatr, żadne pana machanie rękoma nie zmyje wstydu i blamażu pana, i prezydenta Dudy, który ułaskawił pedofila. Daliście pedofilowi wolność, chociaż jeszcze rok temu grzmieliście: sprawca ma zakaz zbliżania się i kontaktowania się z pokrzywdzonym przestępstw seksualnych - mówiła.

Wykop Skomentuj88
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka