164 obserwujących
9173 notki
24192k odsłony
  2481   0

Kamil Durczok przed sądem o szczegółach kolizji. „Największy błąd mojego życia”

Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces dziennikarza Kamila Durczoka. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces dziennikarza Kamila Durczoka. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Kamil Durczok przyznał się przed sądem do prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu.

W środę przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces dziennikarza Kamila Durczoka, który w 2019 r. będąc pod wpływem alkoholu spowodował kolizję na drodze krajowej nr 1. Grozi mu do 12 lat więzienia.

– Staję przed wysokim sądem z pełną świadomością tego, że za to, co zrobiłem, muszę ponieść karę, powinienem ją ponieść i tę karę poniosę – powiedział dziennikarz. Przeprosił za swoje zachowanie.

W środę przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się proces dziennikarza Kamila Durczoka, który w 2019 r. będąc pod wpływem alkoholu spowodował kolizję na drodze krajowej nr 1. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Prokuratura oskarżyła dziennikarza o prowadzenie auta po pijanemu oraz sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Oskarżony, który zgodził się na podawanie całego nazwiska, przed sądem przyznał się do prowadzenia samochodu po alkoholu; nie przyznał się natomiast, że swoim zachowaniem sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym.

Dziennikarz odmówił odpowiadania na pytania oraz składania wyjaśnień. Jak tłumaczył, od lipca 2019 r., kiedy po pijanemu spowodował kolizję na dk 1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego minęło półtora roku, w związku z czym – ze względu na upływ czasu - nie chciał wprowadzać sądu w błąd co do faktów, które wówczas miały miejsce. Zaznaczył, że podtrzymuje wszystkie wyjaśnienia, które złożył w trakcie śledztwa.

Kamil Durczok, sala sądowa, kolizja, alkohol
Kamil Durczok odmówił odpowiadania na pytania oraz składania wyjaśnień. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Durczok w krótkim oświadczeniu przyznał, że w lipcu 2019 r. wsiadł do samochodu po spożyciu alkoholu, co – jak zaznaczył – nie powinno się zdarzyć.

– Dziś z całą ostrością i wyrazistością dociera do mnie fakt, jak bardzo niewytłumaczalne i nie do usprawiedliwienia było to zdarzenie. To się zwyczajnie nie miało prawa zdarzyć, ale się jednak zdarzyło. Staję przed wysokim sądem z pełną świadomością tego, że za to, co zrobiłem, muszę ponieść karę, powinienem ją ponieść i tę karę poniosę – podkreślił były szef Faktów TVN.

Dodał, że od tamtego momentu wiele w jego życiu się zmieniło. Zapewnił, że podjął terapię i – jak zwrócił uwagę – to proces długi, ale najważniejsze, że się rozpoczął.

– Od tamtego momentu chciałem przeprosić i przepraszam wszystkich, którzy moim zachowaniem poczuli się najnormalniej w świecie zbulwersowani, wzburzeni. Nie myślę tylko o tych, którzy mnie krytykowali po tym, co się wydarzyło. Myślę o moich bliskich, przyjaciołach, myślę wreszcie o moich widzach, czy czytelnikach – przyznał Durczok.

Jak mówił, na jego konta społecznościowe wpłynęły setki, jeśli nie tysiące bardzo ostrych, czasami obraźliwych głosów oburzenia. – Jak powiadam, całkowicie uzasadnionych. Na każdy z tych głosów starałem się odpowiedzieć indywidualnie, odpisując, prosząc o wybaczenie i przepraszając. Dziś korzystając z obecności mediów na sali jeszcze raz chciałbym powiedzieć przepraszam – powiedział.

W wyjaśnieniach ze śledztwa odczytanych przez sąd dziennikarz tłumaczył, że w lipcu 2019 roku przeżywał trudny okres w życiu osobistymi i zawodowym. Aby odpocząć wyjechał na Półwysep Helski, gdzie – jak mówił – spożywał dużo alkoholu. Podczas wieczoru i w noc poprzedzającą powrót pił białe wino, piwo i whisky.

– Nie pamiętam, kiedy położyłem się spać, ale było już ciemno. 26 lipca obudziłem się ok. godz. 6-7, wtedy wypiłem duże piwo i istotną część drugiego dużego kufla. Poczułem się znacznie lepiej. Nic nie jadłem, wyjechałem między godz. 8-9. Jechałem w towarzystwie kobiety o imieniu Karolina, którą poznałem pod Krakowem. (...) Prowadziłem samochód i nie było żadnego momentu, w którym Karolina prowadziła samochód – tłumaczył w odczytanych przez sąd wyjaśnieniach.

Twierdził, że wsiadając do auta czuł, że może go prowadzić. Miał również świadomość, że spożywał alkohol i brał leki, których nie powinno się łączyć z alkoholem.

– Czułem się na tyle dobrze, że wydawało mi się, że jadę z właściwą prędkością. (…) W mojej ocenie nie przekroczyłem dozwolonej prędkości – tłumaczył.

Dodał, że do najechania na pachołek oddzielający pas doszło w momencie, kiedy „zabrzęczał” jego telefon.

– To jeden z największych, jak nie największy błąd mojego życia. Mam świadomość nie tylko konsekwencji prawnych. Jest to absolutnie naganne i jest mi wstyd. Myśl, że będzie musiał zmierzyć się z tym mój syn, moi najbliżsi, to największa trauma mojego życia i świadomość końca życia zawodowego – mówił podczas śledztwa.

Według prokuratury Durczok będąc pijanym, przejechał autostradą 370 kilometrów, ze średnią prędkością 140 km/h. W chwili, kiedy utracił panowanie nad pojazdem i uderzył w pachołki oddzielające pas wyłączony z ruchu, jechał z prędkością 96 km/h, a w miejscu tym było ograniczenie do 70 km/h.

Lubię to! Skomentuj82 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka