Polski Ład. Wielu zyska, jednak jedna grupa wciąż zostaje wykluczona

Nowy Ład. Za udogodnienia dla jednej grupy będzie musiała zapłacić inna grupa Polaków.
Nowy Ład. Za udogodnienia dla jednej grupy będzie musiała zapłacić inna grupa Polaków.
Długo wyczekiwany Polski Ład został w końcu ogłoszony. Program, wokół którego zdążyło pojawić się już sporo kontrowersji, ma w założeniu poprawić jakość życia milionów Polaków i wygląda na to, że rzeczywiście wielu z nas na pomysłach PiS-u skorzysta.

Emerytura bez podatku, mieszkania bez wkładu własnego, czy wyższy próg podatkowy brzmią zachęcająco. Budżet nie jest jednak bez dna i ktoś będzie musiał za to wszystko zapłacić.

Zobacz szczegóły Polskiego Ładu.

Polski Ład, czyli sprawiedliwość według PiS-u

Polski Ład, który wcześniej znaliśmy pod nazwami Nowego Polskiego Ładu czy Nowego Ładu, został w końcu ogłoszony. Wiele z medialnych spekulacji, jak np. kwota wolna od podatku na poziomie 30 tys. zł, potwierdziły się, co z pewnością ucieszyło wielu Polaków.

Nowy projekt PiS-u ma przede wszystkim dźwignąć polską gospodarkę, która jeszcze długo będzie odczuwała skutki epidemii koronawirusa. Oprócz tego Polski Ład ma zaprowadzić sprawiedliwość w systemie podatkowym i odciążyć osoby zarabiające mniej.

Emerytury bez podatku, mieszkania bez wkładu własnego, czy wspomniana kwota wolna od podatku to niejedyne zmiany, które Zjednoczona Prawica przygotowała dla Polaków. Jak to zwykle bywa, jedni sporo zyskają, inni stracą. Co jednak z często pomijanymi do tej pory młodymi osobami?

Polski Ład dla młodych. Skorzystają pod jednym warunkiem

Podczas konferencji, na której zaprezentowano nowy program PiS-u - Polski Ład mogliśmy oglądać twarze najbardziej znaczących polityków partii rządzącej. Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego jak i Mateusza Morawieckiego jasno dały do zrozumienia, kto na rządowych pomysłach skorzysta najbardziej. Tak jak do tej pory grupami, które skorzystają najbardziej, są rodziny z dziećmi i emeryci. Co jednak ze sporą grupą, którą trudno bagatelizować, a mianowicie młodymi singlami?

Kluczową zmianą, na jakiej skorzysta większość Polaków, będzie podniesienie kwoty wolnej od podatku - do 30 tys. zł. W praktyce oznacza to, że najmniej zarabiający, czyli, zgodnie z wyliczeniami PiS-u 9,5 mln osób, nie będzie musiało płacić podatku PIT. W tej chwili kwota wolna od podatku wynosi 8 tys. zł, jednak nie każdy mógł z tego udogodnienia skorzystać. W zależności od wysokości podstawy naliczenia podatku kwota ta kurczyła się lub znikała całkowicie.

Kolejną istotną zmianą jest podniesienie progu podatkowego o niemal 35 tys. zł - z 85.528 zł do kwoty 120 tys. zł. Oznacza to, że osoby, które zarabiają teraz do 10 tys. zł miesięcznie, załapią się na najniższy podatek w wysokości 17 proc. Dopiero po przekroczeniu 120 tys. zł rocznie, podatek wyniesie 35 proc.

Marzeniem milionów młodych Polaków jest z pewnością zakup własnego mieszkania, jednak na taki krok mogą pozwolić sobie nieliczni. Banki wymagają bowiem wysokiego wkładu własnego, na który niezwykle trudno odłożyć pieniądze, zwłaszcza jeśli jest się młodym i zmuszonym do wynajmowania lokum za niemałe pieniądze. I tu z pomocą przychodzi nowy projekt partii PiS - dopłaty do wkładu własnego. Jest jednak pewien haczyk - "Mieszkanie bez wkładu własnego" to projekt, który kierowany jest dla młodych osób w wieku 20-40 lat, jednak kwota dofinansowania uzależniona jest od liczby dzieci w rodzinie. Państwo przewiduje dopłaty w wysokości 20 tys. zł w przypadku drugiego dziecka, 60 tys. zł - trzeciego i 20 tys. zł - każdego kolejnego.

Przedsiębiorcy na celowniku

Za udogodnienia dla jednej połowy Polaków, druga będzie musiała zapłacić. I tu rząd chce się wziąć za samozatrudnionych. Jak wyliczyła firma doradcza Grand Thornton w związku z podwyższeniem progu podatkowego, kwoty wolnej od podatku i zniesieniu możliwości odliczania części składki zdrowotnej na programie PiS-u skorzystają tylko samozatrudnieni, zarabiający mniej niż 6 tys. zł brutto (bez VAT). Tym samym stracą osoby, dla których korzystniejsze było założenie własnej działalności. Do tej pory osoby zarabiające więcej decydowały się na przejście na tzw. fakturę w rozliczeniach z pracodawcą, co było bardziej opłacalne niż umowa o pracę, zarówno dla pracodawcy jak i pracownika.

Wiktoria Pękalak

Czytaj też: Polski Ład. Robin Hood z Nowogrodzkiej - zabierze bogatym, by pomóc biednym



Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka