Dr Anusz: Tusk chce budować „wielką Platformę”. Najpierw zabierze wyborców Hołowni

Donald Tusk rozpoczął już objazd po Polsce Fot. PAP/Marcin Bielecki
Donald Tusk rozpoczął już objazd po Polsce Fot. PAP/Marcin Bielecki
Tusk jest „patriotą PO”. Nie interesuje go montowanie szerokiej koalicji równorzędnych ugrupowań, ale budowa „wielkiej Platformy”, do której dołączą małe formacje – mówi Salonowi 24 dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego.

Minęło raptem kilka dni od powrotu Donalda Tuska, a część komentatorów zachowuje się tak, jakby w polityce zmieniła się cała epoka. Czy faktycznie powrót byłego premiera jest punktem zwrotnym na naszej scenie politycznej, czy przeciwnie – mamy do czynienia z przesadnymi reakcjami?

Dr Andrzej Anusz: Na pewno to ważne wydarzenie na polskiej scenie politycznej. Natomiast czy będzie to punkt zwrotny, to dopiero się okaże. Zależy to od dwóch elementów.

Jakich?

Przede wszystkim plan Donalda Tuska polega na tym, żeby uporządkować opozycję. To jeden element. Drugim jest zmiana, całkowita zmiana strategii walki z obozem rządzącym. Jeśli chodzi o pierwszy punkt, to też ma przebiegać etapami. I na samym początku ma być uporządkowanie sytuacji w samej PO. To się udało, mało tego, widzimy coś zaskakującego, absolutną słabość Rafała Trzaskowskiego. Prezydent Warszawy zadeklarował, że wystartuje przeciw Tuskowi na przewodniczącego partii, następnie nie wystartował, wycofał się. Walkę spektakularnie przegrał, a Donald Tusk w PO stał się hegemonem.

Polecamy:

Platforma ma jednak swoje problemy, dziś partia ta musi raczej walczyć o odzyskanie pozycji nr jeden po stronie opozycyjnej?

I tu jest kolejny element planu. Proszę zwrócić uwagę, że Donald Tusk wyraźnie określił się jako „patriota Platformy”. Podkreślał, że bez PO nie da się zbudować siły mogącej przeciwstawić się PiS-owi. Nie jest zainteresowany budową jakiejś szerokiej koalicji, której PO będzie elementem, ale raczej budową „wielkiej Platformy”, do której dołączyć mogą mniejsze formacje. Stąd kolejnym krokiem będzie walka o elektorat Szymona Hołowni, pozyskanie go. Przywrócenie pozycji hegemona. Potem – rozmowy z innymi formacjami.

Ciekawym wątkiem jest to, jak będzie się pozycjonować lewica. Bo był wyraźny wcześniej trend, skrętu obozu liberalnego w stronę lewicową. Teraz Tusk zrywa z tym nurtem. Kieruje swój przekaz do wyborców centrowych, a nawet umiarkowanie konserwatywnych. Tu pytanie o lewicę jest o tyle ważne, że może mieć wpływ także na działania obozu rządzącego. Doraźna współpraca PiS z lewicą przy konkretnych ustawach, taka jak przy funduszu odbudowy może się powtarzać.

Z tym konserwatyzmem Tuska ciężko się zgodzić – były premier mocno zaatakował przecież Kościół?

Nie do końca. Mocno podkreślił też, że jest wierzący itd. On próbuje dzielić Kościół na hierarchiczny i ten będący z ludem. Mało tego, użył absurdalnego stwierdzenia, że będący po stronie opozycji. To akurat absurd, ale wiadomo, o co mu chodzi – o przeciwstawienie Kościoła charytatywnego i ewangelicznego biskupom współpracującym z PiS-em. Na pewno nie będzie mocnego skrętu w lewo, z którym mieliśmy do czynienia za Budki i mielibyśmy z Trzaskowskim.

Były premier bardzo ostro powiedział, że „dostaje furii”, gdy ktoś relatywizuje politykę PiS-u, bo „zło jest ewidentne”. Tylko, czy te słowa nie sprawią, że polityka PO skupi się jedynie na antypisie, na ostrej polaryzacji, a w efekcie odpowiedzią na obecny rząd ma być powrót do tego, co było?

Tusk faktycznie przedstawił się jako rycerz, który ma walczyć ze złem. I to też ma służyć jednemu celowi – pozyskaniu wyborców jednoznacznie antypisowskich. Na nich wyborów się nie wygra, ale bez nich na pewno się przegra. I dziś ci wyborcy najczęściej są przy Platformie, ale jest pewna grupa rozproszona po innych partiach. I ostra retoryka ma służyć pozyskaniu tych wyborców.

Natomiast w wystąpieniach Tuska po powrocie widzę inną bardzo poważną słabość – brak oferty programowej. Było coś o ludziach młodych czy ekologii, ale tych propozycji jest zdecydowanie za mało. Natomiast strategia polaryzacyjna pomoże w zdobyciu roli hegemona na scenie politycznej, ale w starciu z PiS zawsze przy podziale dwubiegunowym PO przegrywała. Przykładem była choćby Koalicja Europejska w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jeśli teraz nie będzie pozytywnego programu, tylko właśnie ostra narracja PiS – antypis, strona antyrządowa może to przegrać.

To pytanie, co z prawą stroną – coraz więcej ludzi o poglądach konserwatywnych jest niechętnych PiS-owi. Ci radykalniejsi są za Konfederacją, ci umiarkowani szukają czegoś nowego, tu są partie takie jak ruch Gowina, który może odejść ze Zjednoczonej Prawicy, nowe koło poselskie posła Zbigniewa Girzyńskiego, wreszcie PSL – Koalicja Polska. Czy tzw. nowa chadecja może powstać, czy powrót Donalda Tuska szanse na to przekreśla?

Paradoksalnie stanowi problem dla Konfederacji. Ponieważ partia ta przyciągała też ludzi o przekonaniach liberalnych, dla których kluczowe były kwestie ekonomiczne, wolnorynkowe i ludzie ci czuli się nieco „zostawieni” przez PO. Powrót Donalda Tuska mogą odebrać jako szansę. Natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe – Koalicja Polska ma teraz decydujący moment. Kilka miesięcy na znalezienie pomysłu i przedstawienie tej zapowiadanej „nowej chadecji”, bądź „nowego centrum”, jak to określają. Jeśli szybko liderzy PSL nie będą działać, poniosą porażkę. Ciekawa jest za to rola Jarosława Gowina, który jest w Zjednoczonej Prawicy, ale „na obrzeżach”, ma swoich ludzi w kole Polskie Sprawy Andrzeja Sośnierza, nie jest przypadkiem, że zaprosił na swoją konwencję posła Zbigniewa Girzyńskiego, który odszedł niedawno z PiS. Utrata większości sejmowej przez Zjednoczoną Prawicę mocno wzmocniła Porozumienie.

Ale już Jarosław Kaczyński większość odzyskał…

Pozyskał jednego posła, Lecha Kołakowskiego i widzimy przy tym, jak bardzo Jarosławowi Kaczyńskiemu na tej większości zależy. Ala pamiętajmy, że na razie to PiS ma 230 posłów, a więc połowę, większość to 231. A dla Nowego Ładu poparcie jest mniejsze niż połowa posłów… dlatego pozycja Gowina jest na pewno większa. A i po prawej stronie dziać się będą ciekawe rzeczy. W momencie, gdy lider Porozumienia nie znajdzie się na listach Zjednoczonej Prawicy, wówczas partia Jarosława Gowina i te małe koła mogą wzmocnić Koalicję Polską. Ale to scenariusz na później, bliżej wyborów. Na dziś Kosiniak-Kamysz ma pewne sukcesy, udało mu się pozyskać senatora Kazimierza Michała Ujazdowskiego, posła Ireneusza Rasia, ale wejście Tuska trochę mu działanie utrudnia, bo wielu polityków PO tych bardziej konserwatywnych, po powrocie byłego premiera może porzucić plany opuszczenia partii.

rozmawiał Przemysław Harczuk

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj74 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka