Ile lat będzie trwał spór o pogrom w Jedwabnem? Historyk nie pozostawia wątpliwości

80. rocznica zbrodni w Jedwabnem. Fot. IPN
80. rocznica zbrodni w Jedwabnem. Fot. IPN
- Termin „inspiracja” nie jest trafiony: musielibyśmy uznać, że Niemcy powiedzieli do Polaków w Jedwabnem „zróbcie to!” i na tym kończył się ich udział. Nie! Zbrodnia wpisywała się w niemiecki plan zagłady ludności żydowskiej. I wielu Polaków w tej zbrodni uczestniczyło, choć z różnych pobudek – mówi Salonowi 24 dr hab. Bogdan Musiał, historyk.

Dokładnie 10 lipca 1941 roku - 80 lat temu - doszło do zbrodni na żydowskich mieszkańcach w Jedwabnem. Instytut Pamięci Narodowej przyjął trzy hipotezy: mordu dokonanego wyłącznie przez Polaków, wyłącznie przez Niemców, a także przez Polaków z niemieckiej inspiracji. Teraz dowiadujemy się, że historycy skłaniają się do ostatniej z wymienionych koncepcji. Czy kończy to debatę na temat tej tragedii?

Dr hab. Bogdan Musiał: Zanim odpowiem na pytanie, pragnę zgłosić zastrzeżenie, że książka Jana Tomasza Grossa, na podstawie której wiele osób czerpie informacje na temat zbrodni w Jedwabnem, są nieprawdziwe. Przedstawianie tego jako zbrodni wręcz wyłącznie polskiej, wymyślonej i zaplanowanej przez Polaków i wpisującej się w rzekomy polski udział w Holokauście, jest historycznym kłamstwem.

Zobacz: 80. rocznica mordu na Żydach w Jedwabnem. Trzy hipotezy IPN dotyczące sprawców


Z czym mieliśmy do czynienia w Jedwabnem?

Ze zbrodnią, ale zaplanowaną przez Niemców. Nie jest najszczęśliwszym termin „inspiracja”, bo to tak, jakbyśmy uznawali, że Niemcy powiedzieli do Polaków: „zróbcie to!” i nie mieli jakiegokolwiek udziału w pogromie. Jednak nie, zbrodnia w Jedwabnem wpisywała się w niemiecki plan zagłady na ludności żydowskiej. Prawdą jest, że wielu Polaków w tej zbrodni uczestniczyło, choć osobną sprawą są ich motywacje. Zapewne byli i ludzie przymuszeni na rozmaity sposób, jak i tacy, którzy w mordowaniu wzięli udział chętnie. Natomiast ustalenia IPN na pewno jeszcze dyskusji nie kończą. Ona się będzie toczyć jeszcze przez wiele lat.

Tu jest też od lat spór o ekshumacje – czy należało ich dokonać, czy może przeciwnie: dobrze się stało, że zostały one przerwane w 2000 roku?

Stało się źle. Ekshumacje mogłyby wnieść bardzo wiele nowych informacji do śledztwa w sprawie zbrodni i znacząco poszerzyć naszą wiedzę. Dałoby się określić w pełni liczbę ofiar, dowiedzieć więcej na temat przyczyn i okoliczności śmierci. 

Wspomniał Pan, że zbrodni dokonywali też Polacy z własnej woli. Dlaczego w czasie, gdy byliśmy pod niemiecką okupacją, znaleźli się ludzie, którzy chcieli dokonać zbrodni na Żydach?

To temat, który musimy rozpatrywać w konkretnym kontekście historycznym. Niedługo przed zbrodnią, zakończyła się na tym terenie okupacja sowiecka, weszli Niemcy. Sowieci dokonywali zbrodni i prześladowań na Polakach, a tuż przed przyjściem Niemców dokonano deportacji na Wschód. Pamięć o tym była wśród okolicznej ludności świeża.

O wykonywanie rozkazów dbała milicja, złożona z mieszkańców, często żydowskich, ale nie tylko – także białoruskich i polskich. Natomiast Sowieci w sposób niezwykle umiejętny potrafili grać kartą podsycania narodowych animozji. Udział Żydów w milicji był chętnie podkreślany przez samych bolszewików. 

Tak, ale w Jedwabnem nie zginęli sowieccy milicjanci, ale niewinni ludzie.

Oczywiście, że tak. Po nadejściu frontu i milicjanci, jak też sowieccy agitatorzy, uciekli wraz z Armią Czerwoną. Natomiast na miejscu została ludność cywilna - ona w zdecydowanej większości nie miała nic wspólnego z polityką. I ginęli niewinni ludzie.

Żeby było jasne – nie wolno twierdzić, że poszczególni Polacy nie dokonali podczas wojny zbrodni. Takie rzeczy się, niestety, zdarzały. Nie wolno jednak przyjmować optyki Jana Tomasza Grossa, który twierdzi, że oto Polska brała udział w Holokauście - jako kraj i jako naród. W wersji niemieckiej mieliśmy do czynienia z szeroko zakrojoną zagładą, która miała na celu eksterminację całego narodu. W Jedwabnem doszło do zbrodni, także zaplanowanej przez Niemców, w której wzięli udział Polacy.

Dlaczego polska polityka historyczna jest w tej kwestii mało skuteczna?

Po pierwsze: w okresie zimnej wojny Polska była komunistyczna i nie miała, bo nie mogła mieć swojego "soft power". Dziś też popełnia błędy. Na przykład skupiamy się na polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, co jest piękne, ale paradoksalnie wykorzystywane przeciwko naszemu państwu.

Dlaczego? Gdy wskażemy, że 10 tysięcy Polaków ratowało Żydów, a nawet uda nam się udowodnić, że było ich 20 tysięcy, to ze strony antypolsko nastawionych badaczy padnie zaraz argument: skoro tylko kilkanaście tysięcy ratowało, to gdzie były miliony Należy zatem przedstawić prawdziwy kontekst II wojny światowej. Taki, że pomagając Żydom, nie ryzykowało się życiem tylko swoim, ale bliskich. I pokazywać, jak piekło okupacji wyglądało w Polsce. 

Kosiniak-Kamysz: To my, a nie PiS, obronimy chrześcijańskie wartości!

PH 

Lubię to! Skomentuj163 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura