Kosiniak-Kamysz: To my, a nie PiS, obronimy chrześcijańskie wartości!

Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL (z prawej) Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL (z prawej) Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Konserwatyści powinni wiedzieć, że PiS tradycyjnych wartości nie uratuje. Zawłaszczając je sprowokuje jedynie wściekły atak skrajnej lewicy. To racjonalne centrum i umiarkowana centroprawica są w stanie tradycyjne wartości ochronić – mówi Salonowi 24 Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W Sejmie przegłosowana została kandydatura prof. Marcina Wiącka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Był to kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego, wsparty ostatecznie przez Prawo i Sprawiedliwość. Świętujecie wybór Waszego kandydata?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Bardzo ważną rzeczą było to, aby wybrać rzecznika w terminie konstytucyjnym i wreszcie zakończyć pat jaki był w tej sprawie. Jeśli Senat zatwierdzi ten wybór, to stanie się to bardzo szybko. To sukces, przede wszystkim jednak jest to sukces wszystkich obywateli, którzy będą mieć bardzo dobrego rzecznika praw obywatelskich.

Pomysł ograniczenia nadawania stacji TVN? "Czysta głupota. PiS robi to, bo może to robić"

Wybór RPO to zdaniem polityków PSL dowód na to, że potrzebne jest w Polsce centrum pomiędzy zwalczającymi się obozami PiS i PO. Jednocześnie tydzień temu wrócił do polskiej polityki Donald Tusk, który rozpoczął działalność jako lider PO od bardzo zdecydowanego ataku na obecny rząd. A partia rządząca podjęła rękawicę, weszła w tę retorykę ostrego sporu. Taka polaryzacja może więc sprzyjać zasadzie „gdzie dwóch się bije, obaj korzystają”. Gdzie w takim układzie miejsce dla „centrowego” PSL?

My jesteśmy formacją centro-prawicową, trzymającą się z dala od tej permanentnej wojny polsko-polskiej. Jesteśmy także alternatywą dla wyborców, którzy z różnych przyczyn odeszli czy to od PO, czy to od PiS. Ci ostatni raczej nie zagłosują na PO Donalda Tuska. Oni cenią niektóre aspekty w wykonaniu obecnego rządu – na przykład w kwestii promowania tradycji, czy wprowadzenia pewnych programów socjalnych, które są kontynuacją naszej polityki prorodzinnej. Jednak ci wyborcy nie akceptują tej permanentnej walki, ostrej retoryki PiS-u, zawłaszczania państwa, mediów, czy pomysłów takich, jak ustawa medialna zaproponowana przez posła Suskiego. I dla nich to my jesteśmy wyborem. Dla nas bardzo ważne są chrześcijańskie wartości, patriotyzm, tradycja i kultura, ale też nigdy nie zaakceptujemy zawłaszczania tej tradycji, robienia z niej karykatury. I myślę, że wielu byłych wyborców PiS podziela te wartości i poglądy.

Po stronie Zjednoczonej Prawicy mieliśmy ostatnio rozmaite spory, tarcia. Była wolta wicepremiera Jarosława Gowina, odszedł z partii poseł Lech Kołakowski, ostatnio trójka posłów – Zbigniew Girzyński, Małgorzata Janowska, Arkadiusz Czartoryski. Ten ostatni po 12 dniach do partii wrócił, podobnie zresztą poseł Kołakowski. Czy jednak wśród „rozłamowców” z PiS szukacie politycznych sojuszników?

Dla nas partnerami są wszyscy ci, którzy podzielają nasze wartości. Dołączyli do nas Kazimierz Michał Ujazdowski oraz Ireneusz Raś. To skrzydło konserwatywne PO, dziś ma miejsce w Koalicji Polskiej. I bardzo dobrze, gdyż ten obraz teraz jest jeszcze bardziej wyrazisty. To PSL – Koalicja Polska stanowią dziś przestrzeń dla osób o poglądach konserwatywnych, które nie akceptują też polityki PiS.

Wspomniał Pan o ustawie w sprawie mediów, którą zaproponował Marek Suski. To projekt bezpośrednio uderzający w stację TVN. Wnioskodawcy tłumaczą jednak, że chodzi o coś innego.

Będę zawsze bronił niezależności mediów. Niezależnie od tego, czy jest to TVN, „Gazeta Wyborcza”, „Nasz Dziennik”, portal „WPolityce” czy Salon 24. Obywatel ma prawo do informacji i do wyboru. I wszystkie media należy wspierać, także te, z którymi zupełnie nam nie po drodze. Rozwiązaniom ograniczającym wolność mediów należy się zdecydowanie przeciwstawić.

PiS tłumaczy, że nie ma wyjścia, że na przykład media publiczne muszą być jakie są, bo musi być równowaga. PO mówi – zlikwidujmy TVP Info. Czy może Pan powiedzieć, że do któregoś z tych wariantów jest Wam bliżej?

My jesteśmy w sytuacji, w której nie byliśmy nigdy ani pupilami stacji telewizyjnych, ani celebrytów. Więc możemy się w tej sprawie wypowiadać obiektywnie. I na pewno nie uważamy, by likwidacja TVP Info była dobrym pomysłem. Z prostej przyczyny – ta stacja dostarcza milionom ludzi informacje. Źle jest w tej chwili to robione – propaganda leje się od rana i wieczora, a obłuda i fałsz sprawiają, że nie są to media rzetelne. Ich likwidacja sprawi jednak, że miliony Polaków, głównie starszych, mieszkających w małych miejscowościach, zostanie bez żadnej informacji o Polsce i świecie. My proponujemy pakt dla mediów publicznych. Podpisaliśmy go z organizacjami pozarządowymi. Chcemy oddać media publiczne twórcom, tak, by stały się naprawdę rzetelne i niezależne.

Skoro o organizacjach pozarządowych. Jak powinno wyglądać współistnienie państwa i rozmaitych fundacji i stowarzyszeń?

W interesie państwa jest silne społeczeństwo obywatelskie. I działanie organizacji pozarządowych powinno być wspierane. Ja zresztą mam w tym względzie doświadczenie, gdy jako minister pracy wspieraliśmy np. Fundusz Inicjatyw Obywatelskich. To były miliony złotych. Dawane różnym podmiotom, niezależnie od tego, skąd te fundacje i stowarzyszenia się wywodzą, jaką opcję reprezentują. Najlepszy dowód: W roku 2015 udałem się na jedno z pierwszych posiedzeń Sejmu, władzę przejmował wtedy PiS. I niedawno wybrany poseł, dziś już śp. Kornel Morawiecki, reprezentujący ruch Kukiz’15 ale też środowisko dawnej Solidarności Walczącej wręczył mi gazetę „Wolni i Solidarni”, poświęconą właśnie SW. Czytam tę gazetę, a na ostatnie stronie wzmianka, „sfinansowano z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich programu rządowego w roku 2015. Czyli w roku, w którym ja byłem ministrem. I już ten jeden przykład pokazuje, że nie było podejścia na zasadzie „a, temu nie damy, bo startuje z konkurencyjnej listy”. Była za to komisja konkursowa, która rzetelnie, wg ściśle określonych kryteriów oceniała, komu te środki zostaną przyznane. To niestety w ostatnich latach mocno podupadło. Środki te zostały upolitycznione. Organizacje na tym cierpią, przykładem jest Ochotnicza Straż Pożarna, w której są i ludzie PiS, i PSL, i PO, a najwięcej jest bezpartyjnych. I środki na OSP zostały cofnięte i przeniesione głównie na Państwową Straż Pożarną. Ja deklaruję, że jak PSL będzie mieć wpływ na władzę, to po pierwsze wpsarcie dla OSP przywróci, a Fundusz Inicjatyw Obywatelskich zostanie powiększony. Co więcej – jestem za zwiększeniem z 1 proc., przekazywanego z podatku na organizacje pożytku publicznego do 2 proc. Można do tego dorzucić sołectwa, które stały się takim pierwszym punktem kontaktu z mieszkańcami, załatwiania najważniejszych dla nich spraw.

Lubię to! Skomentuj117 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka