Kołakowski wrócił jak bumerang. Po drodze zahaczył o posadę. Były kolega komentuje

Po powrocie posłów Czartoryskiego, Kołakowskiego i Janowskiej PiS ma znów większość Fot. PAP/Radek Pietruszka
Po powrocie posłów Czartoryskiego, Kołakowskiego i Janowskiej PiS ma znów większość Fot. PAP/Radek Pietruszka
Powrót do PiS to decyzja posła Kołakowskiego. Z tego, co wiem, dostał intratną pracę. Ale łączenie funkcji posła z pracą opłacaną z państwowych spółek jest złamaniem ustawy o wykonywaniu mandatu parlamentarzysty. Jest w niej wyraźnie napisane, że jeśli chodzi o pracę w państwowych instytucjach i firmach, to parlamentarzysta nie powinien tego łączyć, z wyjątkiem funkcji ministra i wiceministra w randze sekretarza stanu. Pan poseł Kołakowski ministrem nie został – mówi Salonowi 24 dr hab. Zbigniew Girzyński, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, poseł koła Polskie Sprawy.

Poseł Lech Kołakowski kilka miesięcy temu odszedł z Prawa i Sprawiedliwości. Mówił wiele pomysłów, mówił o potrzebie budowania nowej jakości. I po pół roku wrócił do klubu, Zjednoczona Prawica znowu ma większość. Co się stało?

Dr hab. Zbigniew Girzyński: A to trzeba pytać osobiście posła Lecha Kołakowskiego. To jego sprawa i jego decyzja. Z tego, co wiem, dostał dobrze płatną, intratną pracę, zrezygnował ze statusu posła zawodowego.

Arkadiusz Czartoryski wraca do PiS. Kaczyński znów ma wszystkie karty w ręku

I jak Pan to ocenia?

Przede wszystkim, to łączenie funkcji posła z pracą opłacaną z państwowych spółek jest złamaniem ustawy o wykonywaniu mandatu parlamentarzysty. Bo owszem – można tę funkcję łączyć z pracą naukową, bądź działalnością gospodarczą – wtedy nie jest się posłem zawodowym. Ale jest w ustawie wyraźnie napisane, że jeśli chodzi o pracę w państwowych instytucjach i firmach, to parlamentarzysta nie powinien tego łączyć, z wyjątkiem funkcji ministra i wiceministra w randze sekretarza stanu. Pan poseł Kołakowski wiceministrem ani ministrem nie został. A praca w spółkach Skarbu Państwa jest ewidentnie wbrew tej ustawie. I taka praktyka jest fatalna. W dodatku w zderzeniu z ostatnią uchwałą PiS przeciwko nepotyzmowi i zatrudnianiu na intratnych posadach rodzin polityków, sprawa ta wygląda już wręcz groteskowo.

Groteskowo, nie groteskowo, ale poseł Kołakowski do Zjednoczonej Prawicy wrócił i coś na tym zyskał. Pan niedawno wspólnie z posłami Małgorzatą Janowską i Arkadiuszem Czartoryskim zakładał koło poselskie, a teraz już ci posłowie są z powrotem w Zjednoczonej Prawicy. Został Pan sam, co chyba się politycznie średnio opłaca?

Nie, już gdy zakładaliśmy koło mówiliśmy, że będziemy współpracować z kołem Polskie Sprawy Andrzeja Sośnierza i Agnieszki Ścigaj, z uwagi na nieobecność pani poseł nie mogliśmy wtedy dokonać połączenia. Teraz jestem w kole Polskie Sprawy, działamy razem.

Czy ostatecznie będziecie chcieli się dogadać z PiS, Konfederacją, czy może z Polskim Stronnictwem Ludowym?

Przede wszystkim chcemy budować własne środowisko polityczne, które będzie prezentować alternatywę wobec tego niszczącego sporu, narzucanego Polakom przez dwóch poczciwych staruszków – Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Polska potrzebuje zmian.

Czytaj też: 

„Przegraliśmy i nie możemy zrobić nic. Ale to żadna Jałta”. Jurasz o USA ws. NordStream2

"Dla zaszczepionych muszą być przywileje". Bolesław Piecha nie ma złudzeń

Odbudowa Pałacu Saskiego. Sejm podjął decyzję


Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka