Co się stało z migrantami z polsko-białoruskiej granicy? Było ich 50, zostało 24

Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG. fot. PAP/Artur Reszko
Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG. fot. PAP/Artur Reszko
W ostatnich dniach po interwencjach Straży Granicznej, strona białoruska chciała zabrać całą grupę koczująca na wysokości miejscowości Usnarz Górny. Ponad połowa cudzoziemców opuściła teren, pozostałe osoby nie chcą opuścić miejsca koczowiska – poinformowała dziś na Twitterze Straż Graniczna.

Na granicy polsko-białoruskiej w okolicy Usnarza Górnego od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów. Osoby, które ją tworzą chcą się dostać do Polski i starać się o pomoc międzynarodową. Z 50 grupa zmalała najpierw do 32 osób.



Grupa jest zasłonięta szczelnie ustawionymi samochodami wojskowymi i Straży Granicznej. Przez lornetkę można jedynie zobaczyć polskie służby oraz, nieco dalej, fragment kordonu utworzonego przez białoruskie służby. Z białoruskiej strony przed ewentualnym odwrotem zagradzają im drogę białoruskie służby. Żołnierze i Straż Graniczna nie dopuszczają nikogo do koczujących na granicy. Twierdzą, że są oni po białoruskiej stronie. Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG.

W ostatnich dniach po interwencjach Straży Granicznej, strona białoruska chciała zabrać całą grupę koczująca na wysokości miejscowości Usnarz Górny. Ponad połowa cudzoziemców opuściła teren, pozostałe osoby nie chcą opuścić miejsca koczowiska – poinformowała dziś na Twitterze Straż Graniczna.

Czytaj też:

Na polsko-białoruskiej granicy wciąż przebywają 24 osoby

Wolontariusze związani z fundacją Ocalenie spędzili noc na polu naprzeciw granicy polsko-białoruskiej, na której koczuje grupa cudzoziemców. Rozbili namiot kilkaset metrów od linii granicznej.

W niedzielę rano używając megafonu tłumaczka Mahdieh zapytała przebywających na granicy, czy grupa nadal liczy 32 osoby, czy nadal mogą tam przebywać. Otrzymała odpowiedź twierdzącą.

Wolontariuszka wyjaśniła, że choć mówi w języku perskim, to nie ma problemu z komunikacją. Afgańczycy mówią językiem dari, który jest bardzo podobny do perskiego. - W zasadzie to ten sam język, różnice są niewielkie, przede wszystkim dotyczą wymowy - powiedziała. Kalina Czwarnóg z fundacji Ocalenie powiedziała,  że osoby znajdujące się na granicy nie chcą zostać na Białorusi.

 

Z najnowszych informacji wynika, że w Usnarzu Górnym przebywa 24 imigrantów. - Po stronie białoruskiej na wysokości Usnarz Górny znajduje się obecnie grupa 24 os. (20 m. i 4 k.), nie ma wśród nich dzieci, część osób została zabrana przez str. Flaga Białorusią kilka nowych dowiezionych. Część osób została zabrana przez stronę białoruską, kilka nowych dowiezionych. Białoruś kilkukrotnie dostarczała dziś grupie żywność, napoje i papierosy - podała Straż Graniczna. 

 

W kolejnym komunikacie dodano, że uchodźcy zostali ubrani, a miejsce ich pobytu przygotowane do transmisji telewizyjnych. 

- Służby graniczne Białorusi zaprosiły dziś białoruskie media na spotkanie z koczującymi cudzoziemcami. Miejsce koczowiska zostało wcześniej przygotowane do nagrań telewizyjnych. Część osób została zabrana, a nowe przywiezione - czytamy. 


Polska Straż Graniczna wskazuje, że w całym ubiegłym roku na odcinku podlaskim zatrzymano 122 osoby, które nielegalnie przekroczyły granice. W tym roku to już około 780 cudzoziemców. SG odnotowała dotychczas ponad 2 tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego ok. 1 tys. 350 próbom pogranicznicy zapobiegli.

KJ

Czytaj dalej:
Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka