„PiS przygotowuje grunt do wyjścia z Unii. W twardym elektoracie na tej retoryce zyskuje”

Słowa marszałka Sejmu, Ryszarda Terleckiego o możliwym polexicie wywołały burzę w sieci. Fot. PAP/Mateusz Marek
Słowa marszałka Sejmu, Ryszarda Terleckiego o możliwym polexicie wywołały burzę w sieci. Fot. PAP/Mateusz Marek
Gdyby PiS przystał na żądania Unii Europejskiej, to sam by sobie zafundował utratę wpływów i władzy w Polsce. Na to sobie pozwolić nie może. Więc będzie brnąć w konfrontację z UE dalej – mówi Salonowi 24 Wiesław Gałązka, ekspert ds. wizerunku.

Marszałek Ryszard Terlecki twierdzi, że nie sugerował polexitu. Jednak jego słowa były już komentowane przez wszystkie strony sporu politycznego. Abstrahując już od ich treści – czy krytyka Unii, jaką wyraża część polityków partii rządzącej, pomaga, czy szkodzi notowaniom PiS? Przecież nastawienie Polaków jest jednoznacznie prounijne…

Wiesław Gałązka: Oczywiście, że jest jednoznacznie prounijne, ale nie w tej części elektoratu, do której taki krytyczny wobec Europy przekaz jest kierowany. Przypomnijmy sobie cały szereg wypowiedzi – o unijnej szmacie, o domniemanej wspólnocie itd. Te słowa ze strony polityków partii rządzącej padały. I w twardym elektoracie są odbierane dość pozytywnie. Pamiętajmy, że elektorat ten sam z siebie był bardziej niż elektoraty innych ugrupowań sceptyczny wobec Zachodu. W dodatku jest on dziś zindoktrynowany przez media publiczne.

Przeczytaj też:

Senator PiS był przeciw lex TVN. Teraz ma szokujący pomysł na zmiany w TVP. Co proponuje?

Czyli sugeruje Pan, że krytyka Unii pada na podatny grunt i pomaga partii rządzącej?

W tym najtwardszym, betonowym elektoracie – na pewno. Krytyka Unii pomaga partii rządzącej, ale trzeba tu przyjąć pewne zastrzeżenie.

Jakie?

Nie wiemy jak zareaguje na to bardzo ważna grupa dla PiS – czyli rolnicy. Oni w wielu przypadkach głosowali na Prawo i Sprawiedliwość. Natomiast są chyba największymi beneficjentami Unii Europejskiej. I są tego w pełni świadomi. Dlatego też w tej grupie partia rządząca na walce z UE może nie zyskać. W twardym elektoracie już zyskuje.

Ale marszałek Terlecki wyraźnie powiedział, że nie chodziło mu o polexit, że został źle zrozumiany?

Jakby się dziś nie wycofywał, to nie da się pewnych słów wycofać. Tak samo jak nie uda się pani Krystynie Pawłowicz wiarygodnie wycofać ze słów o unijnej szmacie. Te rzeczy już do partii rządzącej przylgnęły. Natomiast inną sprawą jest to, że wszystko co robi PiS jest robotą przygotowawczą do opuszczenia Unii. Bo gdyby PiS przystał na żądania Unii Europejskiej to sam by sobie zafundował utratę wpływów i władzy w Polsce. Na to sobie pozwolić nie może. Więc będzie brnąć w konfrontację z UE dalej.

Przeczytaj też:

Żakowski: Problem w tym, że w ślad za antyunijnymi słowami, w przypadku PiS idą czyny

Andrusiewicz i Kosiniak-Kamysz napadnięci przez antyszczepionkowców w Karpaczu

Tusk ostro o słowach Terleckiego i Polexicie. "Polską rządzą nieznośne bachory"

„Słowa Terleckiego to zapowiedź dyplomatycznej zdrady stanu! Polexit byłby katastrofą”


Lubię to! Skomentuj119 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka