"Wałęsie powtarzam: Lechu, nie przejmuj się! Zawsze będziesz tym, który obalił komunizm"

Lech Wałęsa ciągle się procesuje. Fot. Twitter/Lech Wałęsa
Lech Wałęsa ciągle się procesuje. Fot. Twitter/Lech Wałęsa
- Lech Wałęsa był liderem wielomilionowego ruchu Solidarności. Niekwestionowanym przywódcą, laureatem pokojowej nagrody Nobla. Jako jeden z nielicznych przemawiał przed kongresem USA, przed obiema izbami. Dziś próbują historię na nowo pisać ludzie, którzy w Solidarności znaczyli niewiele. Ale Wałęsy "wygumkować" się nie da – mówi Salonowi 24 Jerzy Borowczak, działacz Solidarności w latach 80-ych, uczestnik strajku w Stoczni Gdańskiej, poseł PO.

Lech Wałęsa przegrał proces ze Sławomirem Cenckiewiczem. Jak ocenia Pan ten wyrok?

Jerzy Borowczak: To bardzo przykre, że te sprawy tak się ciągną. Podobnie jak toczący się od lat proces Wałęsa – Wyszkowski. Obaj mogliby już odpuścić. Znając prezydenta Lecha Wałęsę, wiem, że on się nie cofnie. Będzie walczyć do końca. Tych procesów będzie jeszcze wiele.

Przeczytaj też:

„Wałęsy nie można oceniać zero-jedynkowo. Miał chwile wielkie i te bardzo złe”

No jednak są dokumenty historyków o współpracy Lecha Wałęsy z SB, sąd przyznaje racje historykom.

A ja powiem tak – pamiętam ten czas. Pamiętam, że do cel, w których siedzieliśmy, podrzucali kompromaty, że Wałęsa współpracuje z bezpieką. Tylko dlaczego w takim razie był wrogiem publicznym numer jeden? Dlaczego bezpieka musiała robić wrzutki, że jest agentem, skoro jeśli był, to było im na rękę raczej to ukrywać? Mówienie, że krzywdził kolegów, to są jakieś bujdy!

Ale też powiedzmy jasno – ocena Wałęsy jest dziś niejednoznaczna. Albo inaczej – są oceny jednoznaczne, ale całkowicie odmienne. Jedni mówią, że był zdrajcą, współpracownikiem SB. Inni, że bohaterem, który sam obalił komunę. Nieliczne są głosy wypośrodkowane, mówiące, że Lech Wałęsa ma spore zasługi, ale też gorsze karty w życiorysie. A tymczasem dorasta kolejne pokolenie. Ludzi, którzy nie pamiętają nie tylko Wałęsy z Solidarności, ale nawet jego prezydentury.

Fakt, lata mijają. I spotykam próby napisania historii na nowo. Oburzające jest, jeśli "Tygodnik Solidarność" nagradza kogoś, kto wyjechał za komuny do USA tytułem "człowieka roku". Wolałbym, aby uhonorowano kogoś, kto tu został, kogo komuna poważnie prześladowała.

Oburza mnie, nie ukrywam, że próbuje się Lecha Wałęsę wymazać z historii. Tymczasem to on był liderem wielomilionowego ruchu "Solidarności". Niekwestionowanym przywódcą, laureatem pokojowej nagrody Nobla. To Wałęsa jako jeden z nielicznych przemawiał przed kongresem USA, przed obiema izbami. Spotykał się z królowymi, prezydentami, papieżem, Ronaldem Reaganem. Dziś próbują historię na nowo pisać ludzie, którzy w "Solidarności" znaczyli niewiele. Tyle, że Lecha Wałęsy wygumkować się po prostu nie da. Często powtarzam wodzowi: "Lechu, nie przejmuj się! I tak w historii to ty masz miejsce jako ten, który obalił komunę". 

Przeczytaj też:

Wałęsa przegrał proces ze swoim wrogiem. Bolesny cios dla noblisty

Symbol ery Merkel. "Jedna ręka ratuje opozycjonistów, druga wspiera reżim, który zabija"

Podsumowanie rządów Angeli Merkel. „Katastrofa Polski, Niemiec i Unii Europejskiej”

Poseł PiS o wyborach w Niemczech i relacjach z Polską: Gorzej niż za Merkel nie będzie

"Jedna sędzia wyłączyła prąd tysiącom ludzi. Ciekawe, co by powiedział Schuman?"


Lubię to! Skomentuj161 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka