Współautor raportu o Unii: Nie mówimy, że Polska traci. Ale zyski powinny być większe

Prof. Zbigniew Krysiak: W raporcie wskazaliśmy po prostu na asymetrię korzyści. Fot. PAP
Prof. Zbigniew Krysiak: W raporcie wskazaliśmy po prostu na asymetrię korzyści. Fot. PAP
Wstąpienie do Wspólnoty było dobrą decyzją. Należy być w Unii, z perspektywy gospodarczej jest to korzystamy na przynależności do Unii Europejskiej. Ale powinniśmy na tym korzystać znacznie więcej. O tym piszemy w raporcie – mówi Salonowi 24 prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista Szkoły Głównej Handlowej, współautor słynnego raportu, ujawnionego przez Patryka Jakiego.

Spodziewał się Pan, odzewu, jaki spowoduje przedstawiony przez państwa raport na temat bilansu korzyści przynależności do Unii Europejskiej?

Prof. Zbigniew Krysiak: Spodziewaliśmy się odzewu. Liczyliśmy na to, że zajmą się nim ekonomiści, eksperci. Że przeprowadzą analizę przedstawionych w raporcie danych. Podejmą dyskusję o tym, jak ten podział korzyści w całej Europie wygląda.

Czy jednak faktycznie przynależność do Unii Europejskiej jest dla nas tak bardzo niekorzystna?

Ale my w raporcie nie sugerujemy, że przynależność do Unii jest niekorzystna. Nie mówimy wcale o nominalnych stratach wynikających z faktu przynależności do Wspólnoty. W raporcie wskazaliśmy po prostu na asymetrię korzyści.

To znaczy?

Asymetria oznacza, że podział korzyści jest nierównomierny. To znaczy – korzystamy na przynależności do Unii Europejskiej. Ale powinniśmy na tym korzystać znacznie więcej. Natomiast oczywiście samo wstąpienie do Wspólnoty było dobrą decyzją. Należy być w Unii, z perspektywy gospodarczej jest to bardzo dobre. W raporcie skupiamy się zresztą nie tylko na Polsce, ale też na krajach Trójmorza oraz na tym, jak wygląda w skali globalnej gospodarka Unii Europejskiej. I powołując się na taki niemiecki think tank opisaliśmy konsekwencje wprowadzenia waluty Euro. Wynika z niej, że spowodowało to znaczną redukcję rozwoju gospodarczego w Portugalii, Hiszpanii, we Włoszech. Skala problemu w tych krajach jest ogromna, redukcja wyniosła tam około trzech produktów krajowych brutto rocznie. Z tych samych danych wynika, że na wprowadzeniu Euro w Unii zyskały tylko dwa kraje – Niemcy i Holandia. W raporcie zachęcamy, by analizować te dane także od innej strony, może na podstawie innej metodyki. Różnorodność spojrzeń będzie ubogacała debatę o Unii. Tę dyskusję należy toczyć. Bo przynależność do Unii Europejskiej już niebawem będzie się wiązać z kolejnymi poważnymi wyzwaniami.

Na przykład?

Już za kilka lat Polska, a także być może inne kraje z rejonu Trójmorza, stanie się płatnikiem netto w Unii Europejskiej. Wtedy będzie trzeba sobie bardziej zadawać pytanie o to, jakie korzyści dają nam konkretne wpłaty, koszty, które ponosimy. W raporcie zwracamy też uwagę na to, jak funkcjonowanie gospodarki Unii Europejskiej wpływa na wzrost kapitałów gospodarstw domowych w całej UE i jak wpływa na wzrost tych kapitałów w Polsce. Na przyszłość należy rozpocząć też debatę na temat wysokości wpłaty poszczególnych państw do wspólnego budżetu. Teraz jest ona liczona w przybliżeniu na podstawie 1 proc. PKB rocznie. To naszym zdaniem nie jest do końca miarodajne kryterium.

W jaki sposób składka unijna miałaby być naliczana?

My proponujemy, żeby było to liczone inaczej, na podstawie pięciu kryteriów. Pierwszym byłby kapitał na gospodarstwo domowe, czyli wartość nieruchomości, oszczędności, obligacji, akcji. Jak przekłada się to na dobrobyt obywateli. Drugim kryterium byłaby średnia pensja, trzecim minimalna pensja, czwartym – ile metrów mieszkania można kupić za minimalną pensję. Dopiero piątym byłaby wysokość PKB per capita. Chcieliśmy wrzucić z profesorem Grosse nowe światło na funkcjonowanie Unii Europejskiej. Istotna jest analiza tego jak gospodarka Unii funkcjonuje na poziomie poszczególnych krajów, obywateli. Dziś są zbyt duże różnice między krajami. Wiemy, że gdy mamy do czynienia z monopolami, gospodarka źle funkcjonuje. A więc celem powinno być to, by ta gospodarka Unii Europejskiej rosła, ale by była przy tym zróżnicowana i zrównoważona. Dzięki temu będzie nabierała siły ekonomicznej wewnątrz, ale będzie też coraz silniejsza na tle różnych regionów na świecie.

Przeczytaj też:

Rafał Ziemkiewicz zatrzymany na lotnisku w Londynie

Echa zatrzymania Ziemkiewicza. „Współczesny Orwell. Rodzi się nowy totalitaryzm!”

Problemy Rafała Ziemkiewicza w wjazdem do Wielkiej Brytanii


Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo