Po wpisaniu w wyszukiwarkę Google haseł "AGH dziekan Ruciński" wyświetlają się wulgarne treści odnoszące się do dziekana. Można m.in. przeczytać "J...ć dziekana", "Dziekan s...syn robi mi loda" itp.
Studenci prawdopodobnie nie wiedzieli, że strony będą publiczne, a dziekan Jerzy Ruciński, że stanie się bohaterem afery.
Polecamy:
- Jastrzębowski. Publikowałbym! Widzieć za dużo
- „Baldwin do końca życia będzie żył ze świadomością, że zabił człowieka”
- Osiągnięcia Elona Muska
-- Jeden ze studentów stworzył stronę, która zawierała błędy programistyczne pozwalające na wyświetlenie dowolnej treści na stronie. Błąd ten został wykorzystany przez użytkowników Internetu, którzy spowodowali, że na stronie ukazały się niecenzuralne treści. Zostały one zaindeksowane przez wyszukiwarki, co spowodowało wyświetlanie strony w wynikach wyszukiwania po wpisaniu pewnych wulgarnych fraz. Student usunął całą stronę, gdy zauważył problem - wyjaśnia zamieszanie Anna Żmuda-Muszyńska, rzeczniczka AGH.
Jak podaje serwis instalki,pl, za trolling prawdopodobnie odpowiadają użytkownicy serwisu Karachan, polskiego imageboarda podobnego do 4chana. Tego jeszcze nie udało się potwierdzić. Frazy dalej da się odnaleźć w Google, ale odnośniki do stron są już martwe.
ja
Czytaj także:
- Na czele Rady Polskiej Agencji Kosmicznej stanęła kobieta
- Dlaczego banki centralne inwestują w złoto? NBP wyjaśnia
- Gdzie Polacy tankują najchętniej? Zobacz
- Zaszczep się w drodze na cmentarz - nietypowy punkt szczepień w Polsce


Komentarze
Pokaż komentarze (15)