Terlikowski bardzo ostro o ustawie Dzierżawskiego: Jątrzy i szkodzi ochronie życia!

Sejm zajmuje się sprawą zaostrzenia aborcji Fot. PAP/Tomasz Gzell
Sejm zajmuje się sprawą zaostrzenia aborcji Fot. PAP/Tomasz Gzell
Działanie środowisk, które lansują tak restrykcyjne prawo uznać można za prowokację, mającą na celu jeszcze większe wzmocnienie ruchów proaborcyjnych. Jeśli dziś ktoś szkodzi sprawie ochrony życia, to znacznie bardziej niż Marta Lempart robi to Mariusz Dzierżawski i autorzy tej restrykcyjnej ustawy – mówi Salonowi 24 dr Tomasz Terlikowski, filozof i publicysta.

Sejm zajmuje się ustawą fundacji "Pro-prawo do Życia" zakładającą bardzo surowe kary za aborcję.

Tomasz Terlikowski: Zarówno PiS, jak i większość partii opozycyjnych są za odrzuceniem tego projektu. I słusznie. Po pierwsze, zdecydowana większość społeczeństwa nie popiera tak radykalnego zaostrzenia prawa aborcyjnego. Po drugie, Polacy nie zgadzają się – i słusznie – na karanie kobiet; podobne zdanie ma w tej kwestii Kościół katolicki. Po trzecie, po źle przeprowadzonym, ale też niewykorzystanym wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku nastroje społeczne poszły zdecydowanie bardziej w kierunku proaborcyjnym. W tej sytuacji działanie środowisk, które lansują tak restrykcyjne prawo uznać można za prowokację, mającą na celu jeszcze większe wzmocnienie ruchów pro choice a nie pro life. I wreszcie po czwarte. Od słynnego orzeczenia TK w sprawie aborcji minął rok. Wtedy obiecywano nam, że rodzice, którzy dowiedzą się o wadach letalnych dziecka poczętego otrzymają pomoc państwa. Podobnie rodzice dzieci niepełnosprawnych, czy dorosłych niepełnosprawnych. Pytam – gdzie jest ta ustawa?

Ale jaki związek ma brak tych rozwiązań z propozycjami zaostrzenia prawa aborcyjnego?

Taki, że skoro w tej kwestii słowa nie dotrzymano, a proponuje się nowe restrykcje, to wywoła to opór, nawet wśród osób pro life. I jeśli dziś ktoś szkodzi sprawie ochrony życia, to znacznie bardziej niż Marta Lempart robi to Mariusz Dzierżawski i autorzy tej restrykcyjnej ustawy.

Tam jest też inna kontrowersyjna kwestia: sprawdzanie z jakiego powodu kobieta poroniła. Nie brak głosów mężczyzn, których żony czy partnerki straciły zaawansowaną ciążę, że gdyby do nich przyszedł prokurator z pytaniem o to, dlaczego to się stało, to nie ręczą za siebie…

Zrzuciliby ze schodów i mieliby rację! Poronienie, utrata dziecka jest wielką tragedią. Także dla ojca, ale głównie matki. I włażenie z butami, kontrolowanie, domniemanie winy w tak ciężkim momencie byłoby zwyczajnie nieludzkie. To pomysł wchodzenia w najbardziej intymną sferę życia. Pomysł bardzo chory, do tego może być nadużywany – chociażby wykorzystany do prywatnej zemsty.

Jednocześnie jest argument, że na przykład pobicie kobiety i doprowadzenie do utraty przez nią ciąży powinno być ostro karane, podobnie jak spowodowanie wypadku, w którym ginie nienarodzone dziecko?

To jest rzecz oczywista. Ale nie można tego robić w sposób taki, jak autorzy tej ustawy.

Co w takim razie – skoro autorzy ustawy Pana zdaniem nie mają racji – należy zrobić dla ochrony życia?

Przede wszystkim należy przyjąć ustawę o pomocy rodzinom dzieci z wadami letalnymi. Skoro państwo zmieniło prawo, to powinno pomóc do tego prawa się dostosować. Druga kwestia – należy wprowadzić pomoc wytchnieniową dla rodzin na co dzień zajmujących się pomocą dzieciom niepełnosprawnym.

Wyjaśnijmy, na czym polega pomoc wytchnieniowa?

Na tym, że rodzice dzieci niepełnosprawnych mogą co jakiś czas wyjechać na wakacje, czy na kilka dni w związku z rocznicą ślubu. W tym czasie ich dzieckiem zajmują się specjaliści. I nie jest tak, że takich ośrodków nie ma. doskonałą robotę robi tu choćby Fundacja Małych Stópek. Ale są to ośrodki fundacji, stowarzyszeń, prywatne bądź kościelne. A tu powinno wchodzić państwo. Wreszcie – działalność pro life powinna wskazywać, że ochrona życia nie jest wymierzona w kobiety. Przeciwnie – powinna pomagać nie tylko nienarodzonym, ale też dzieciom tym już po urodzeniu, także ich mamom, ojcom. Kolejna rzecz – skoro jest wyrok, który jest zbieżny z wcześniejszymi, ale wywołał kontrowersje, to należy pracować nad spokojnym wyjaśnieniem go. Dostosowaniem prawa do niego. A nie nad kolejnym zaostrzeniem prawa, które wywoła jedynie wściekłość.

Barbara Kurdej-Szatan nie przebierała w słowach. Ostatni taki wywiad


Czemu środowiska pro life idą w przeciwnym kierunku?

Żeby było jasne – to nie jest tak, że wszystkie środowiska pro life są bierne. Przeciwnie – wiele z nich podejmuje bardzo pozytywne działania. Wspomniana Fundacja Małych Stópek wysyła właśnie paczki świąteczne do rodzin niepełnosprawnych dzieci. Tam można otrzymać rozmaitą pomoc – ktoś nie ma gdzie mieszkać, dostanie dach nad głową, jak trzeba, dostanie jedzenie, jak trzeba pomogą kobiecie uciec od przemocowego partnera. To działania, których teraz potrzebujemy. Natomiast takie ustawy, na które nie ma zgody nawet biskupów to wyłącznie jątrzenie i szkodzenie sprawie ochrony życia.

Skoro inicjatywy takie szkodzą, jaki jest cel pomysłodawców tej ustawy?

Grupy takie jak Kai Godek i Mariusza Dzierżawskiego powstały po to, by zbierać środki na własne działanie. Im bardziej radykalne akcje, im bardziej brutalne plakaty, akcje zahaczające polityków, także tych z prawej strony, im bardziej regularne akcje zbierania podpisów, tym prawdopodobieństwo, że uda się zebrać środki na działanie fundacji jest większe.

Jakiś czas temu politycy Prawa i Sprawiedliwości wycofali się z zaostrzenia prawa aborcyjnego, proliferów niektórzy działacze partii rządzącej nazywali „pajacami”. Potem TK uznał aborcję za niekonstytucyjną. Teraz PiS odrzuca drastyczną ustawę. Czy dla Zjednoczonej Prawicy temat ten jest istotny, czy raczej politycy traktują go jako gorący kartofel, którego trzeba się pozbyć?

Zdecydowanie ta druga opcja. PiS dziś odrzuca ustawę, bo ma świadomość, że nie popiera jej ani większość społeczeństwa, ani wyborcy formacji rządzącej, Kościół, a nawet większa część proliferów. Prawo i Sprawiedliwość doskonale wie, że na tym by straciło. Nie tak dawno Sejm skierował do dalszych prac projekt Kai Godek "Stop LGBT". I wtedy PiS był za, tłumacząc, że każdy projekt obywatelski będzie popierać. Oczywiście ta ustawa zostanie zamrożona. Ale idąc tym tokiem myślenia, i tu PiS powinien być za. A jest przeciw. Z przyczyn sondażowych. Tak samo z uwagi na sondaże nie wprowadzono wciąż prawa pomocy dla rodzin niepełnosprawnych. Bo to jest mało spektakularne, punktów nie nabije. A niestety cała polska klasa polityczna nastawiona jest wyłącznie ma sondaże. Są owszem politycy, którzy mają wartości i poglądy. Ale partii jako struktur to nie dotyczy. Tam liczą się wyłącznie sondażowe korzyści.

Przeczytaj też:

Poseł PiS szczerze o śmierci żony i swojej walce z COVID-19. "Nie życzę tego wrogowi"

Zagadkowe słowa Kaczyńskiego o Niemczech. Szykuje się dyplomatyczny skandal?

Zaskakujące oświadczenie szpitala w Pszczynie. Chodzi o sprawę Izabeli

Zapadł wyrok ws. zabójstwa 15-latki w Miłoszycach. Za tę zbrodnię siedział Komenda





Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo