brat Damian brat Damian
161
BLOG

Ręce precz od Pierwszej Damy!

brat Damian brat Damian Aborcja Obserwuj temat Obserwuj notkę 5
Feministek atak na kobietę

Jako dżentelmen i patriota mam obowiązek wystąpić w obronie naszej Pierwszej Damy, która została zaatakowana przez feministyczne wiedźmy. Bluznęły jadem ponieważ w 16 lat zamiast skrobanki urodziła, wychowała wspaniałego syna, wyszła dobrze za mąż, założyła rodzinę, wychowuje kolejne dzieci, skończyła studia wyższe, zdobyła wymagającą, męską pracę i w ogóle jest baletnicą i fajną laską. To wizerunek mężnej kobiety, z kręgosłupem (rzekłbym nawet jajami), która przebiła się, osiągnęła sukces w życiu zawodowym i osobistym. Hurra!!!

A według wiedźm, co sobie uzurpowały wypowiadanie się w imieniu polskich kobiet, to pełna tragedia. I jeszcze z blokowiska! Wychodzi szydło z worka tych, co to zawsze jazgoczą w obronie, biednych polskich kobiet z ... blokowisk. „Wara wam, siedźcie w blokowisku i nie wysuwajcie swoich nosów do centrum miasta, nie mówiąc już o stolicy!” – czysta dulszczyzna i kołtuństwo. Wszystkie polskie kobiety z blokowisk powinny im dać po buzi. Że z blokowiska do pałacu, to przecież bajka o kopciuszku, ale te mądrzalskie tego nie zakapowały. A skąd ma być? Z burdelu czy pałaców pezeteperowskiej nomenklatury? A jaka im się dama marzy u boku prezydenta? Najlepiej co to zrobiła 3 skrobanki, 2 razy się rozwiodła i nienawidzi „tego kraju”. Wiem! Karol, rozwiedź się tą pokraką Martą, a weź sobie w żony doktor Gizelę! Że się nie uśmiecha? Bo ma ciężką pracę. Albo z Magdaleną Środą – dziewczyna ma prezencję.

Zawsze mnie dziwiło wypromowanie Jolki na wzór damy tysiąclecia. Moja Mama, co się jeszcze urodziła we dworze (Burdzińska z rodu Żakowskich) niezmiennie nazywała ją Shazza i stawiała za wzór drobnomieszczaństwa, prowincjonalności i kołtuństwa. Ale co mogą zrobić błyszczące czasopisma jeśli kogoś kochają … A jak zostać postępową, inteligentną kobietą? To proste. Głosować na PO, kupować Wysokie Obcasy (nie trzeba oczu nawet męczyć czytaniem tych lewackich wypocin) i paplać ze starannością wszystko co niesie mainstreamowy rynsztok. Trzeba robić to konsekwentnie i pasowanie na wielką damę murowane.

A więc dlaczego tyle prymitywnej, babskiej agresji? Że Pierwsza Dama coś powiedziała? Nie. Chodzi, o to co zrobiła, właściwie czego nie zrobiła. A nie zrobiła skrobanki i z uśmiechem na ustach wkroczyła do Pałacu Namiestnikowskiego. I to jest właśnie okropne. Bo przecież ta ciąże powinna jej zniszczyć życie, upodlić i na zawsze zamknąć w piwnicach blokowiska. A wygląda na to, że kochając swoje dziecko i mając odwagę je obronić doszła do tego, do czego doszła. Właśnie ta decyzja zrobiła z niej człowieka i damę. A gdzie straszne traumy związane z małoletnią ciążą? Otóż trauma jest, ale poaborcyjna. Sam się z tym spotkałem. W Kirgistanie, postkomunistycznym muzułmańskim kraju, gdzie aborcja to jak wyrwanie zęba mądrości, rozmawiałem z kobietami, które pytały mi się, czy ich załamanie, depresja, różne problemy zdrowotne może być związane z zabiciem dziecka? Nic nie słyszały o traumie poaborcyjnej, ale jej doświadczały.

Dlaczego jednak taka furia ze strony Pań feministek? Myślę, że mamy tu do czynienia z sprawami niezwykle osobistymi. Kobiet po dokonaniu aborcji może przyjąć kilka różnych postaw: wypierać ten fakt z pamięci i mieć nadzieję, że czas sprawę rozwiąże; przyjąć odpowiedzialność za swój czyn i prosić o wybaczenie; twierdzić, że aborcja to zwykła procedura medyczna – takie wyciśnięcie pryszcza na nosie. W młodym pokoleniu Polek mało mamy kobiet, które dokonały aborcji, natomiast w starszym i średnim bardzo dużo. Historia Marty Nawrockiej nie słowami, lecz czynami pokazuje, że to nie był pryszcz, że to dziecko można było urodzić i każdy z tych kobiet miałaby wspaniałego syna lub córkę. Nawrocka pokazała na praktyce, że aborcja nie jest żadną konieczność, ani ciąża tragedią. Dopóki w Polsce będą kobiety, które aborcję dokonały, dopóty matki typu Nawrockiej będą dla nich płachtą na byka. Prezydentowa jest więc wyrzutem sumienia, którego nie można się pozbyć.

A więc aborcja znowu na wokandzie. W ostatnim czasie na naszym katolickim podwórku pojawiła się taka podstępna teza, że nie może być prawdziwym działaczem pro live człowiek, który równocześnie nie wspiera migrantów i nie walczy z karą śmierci. Bo jak być obrońcą życia, to trzeba być konsekwentnym i bronić go w każdej sytuacji i na każdym miejscu. Jestem za, a nawet przeciw. Takie sformułowanie ma sporą dozę demagogii i jest pozbawione logiki. Otóż dziecko nienarodzone (nawet ciężko chore) jest całkowicie niewinne i bezbronne. Mordowanie go z zimną krwią przez lekarza nie można w żaden sposób usprawiedliwić. Czy doktor Gizela wie co robi? Oczywiście, jest lekarzem i wyśmienicie rozumie co się dzieje, kiedy odcina ręce i nogi, miażdży czaszkę, odrywa pod ciśnieniem kawałki ciała lub robi zastrzyk w serce tak, jak to robili esesmani w Auschwitz. Wykonuje egzekucję niewinnego człowieka posługując się swoją wiedzą medyczną. Wielu ludzi uważa to za normalne, bo dziecko było chore, a mama go nie chciała. A jeśliby doktor Gizela zarąbała rocznego, upośledzonego noworodka tasakiem, ponieważ też mama go nie kochała, to byśmy również wzruszyli ramionami?

A co się dzieje z przestępcą skazanym na śmierć? Otóż jest to człowiek, który kogoś zabił, często w sposób brutalny i bezmyślny. Zabójstwo jest jedną z najcięższych zbrodni. Wykonanie kary śmierci jest karą, wymierzeniem sprawiedliwości, zadośćuczynieniem bliskim ofiary. Ta śmierć ma zupełnie inną wartość niż zabójstwo niewinnego człowieka. Co powiemy o tym, że Anders Breivik, który zamordował 77 osób nie został skazany na śmierć? Czy będziemy twierdzić, że wykonanie na nim kary śmierci jest tak samo niemoralne jak zabicie niewinnego dziecka? Kara śmierci jest wykonywana w obronie życia – jest zaporą powstrzymującą tych, którzy nie mają żadnych zasad. Niestety Breivik dostał 21 lat, czyli 3,27 miesiąca za każdego zabitego. Oczywiście, że Breivik sobie wszystko wykalkulował, jeśliby wiedział, że grozi mu niechybnie kara śmierci, pewnie by się jeszcze dobrze nad wszystkim zastanowił. Zramolałe norweskie sądownictwo chciało go w ogóle uniewinnić, jako osobę niepoczytalną. Czy jego faktyczna bezkarność nie jest zachętą dla naśladowców? Dlatego wykonanie w tym wypadku wyroku śmierci miałoby ogromne siłę odstraszającą dla innych podobnych potencjalnych morderców. Tymczasem Breivik jest na tyle pewny siebie, że oskarżył w sądzie europejskim Norwegię o dręczenie. Jeśli skandynawskie lewactwo tak dba o życie swoich własnych lewackich dzieci, które Breivik wystrzelał jak kaczki, to jak będzie dbać o życie innych?

Oczywiście pomoc imigrantów jest chwalebna, ale nie zapominajmy, że swojej masie nielegalna imigracja jest naruszeniem prawa i często powiązana z przestępczością (choćby nasza białoruska granica). Czy wydalenie z USA nielegalnych emigrantów oznacza dla nich śmierć lub tortury? Jeśli nie, to znaczy, że w żaden sposób nie można ich problemów stawić na równi z zabójstwem nienarodzonego dziecka. Jeśli nawet walka z karą śmierci, czy obrona imigrantów jest warta wsparcia, to w żaden sposób nie można tego zrównać z działalnością pro live. Wsypywanie tego wszystkiego do jednego worka jest poważną manipulacją i skierowane jest bez wątpienia w celu dewaluacji obrońców nienarodzonych. Dla mnie w różnych tego typu dyskusjach czerwone światełko zapala się zawsze tam, gdzie widzę, że mainstreamowy potok coś usilnie wspiera – jeśli tak się dzieje, to w sprawie na pewno jest drugie, śmierdzące dno. Tak jest ewidentnie w tej sprawie: przedstawić działalność pro-live jako wrogą ludziom i nieczułą na los pokrzywdzonych, ponieważ działacze na rzecz życia nie angażują się jakoby w obronę nielegalnych emigrantów lub skazanych na śmierć. W czołówce peletonu tego rodzaju hipermanipulacji mieści się ONZ, która ostatnio wydało manifest oskarżające obrońców życia nienarodzonych o działa godzące w prawa człowieka. Specjalny Program ONZ ds. Badań nad Reprodukcją Człowieka, działający przy WHO, wskazuje, że sprzeciw wobec aborcji to „dezinformacja” podważająca prawa człowieka. Agendy te wzywają do usuwania treści pro-life z internetu, uznając je za szkodliwe dla dostępu do tzw. zdrowia i praw seksualnych oraz reprodukcyjnych. Wezwanie do cenzury i represji, bo aborcja to prawo człowieka (z jakiego punktu Powszechnej Deklaracja Praw Człowieka albo innego międzynarodowego dokumentu to wzięto?), a dziecku przed narodzeniem prawo do życia się nie należy.

W październiku 2025 roku archidiecezję chicagowską chciała przyznać nagrodę „za całokształt działań” (Lifetime Achievement Award) senatorowi Dickowi Durbinowi (demokrata z Illinois). Senator, nominalnie katolik, znany jest ze swojej proaborcyjnej postawy, a zarazem angażuje się na rzecz imigrantów. Czy można powiedzieć, że jest obrońcą życia? Nie, ponieważ nie można jednego życia bronić, a drugiego niszczyć. Dlatego też Leon XIV delikatnie zwrócił mu uwagę, że lepiej by było tej nagrody nie przyjmować.


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo