Rulewski: Nie rozumiem przemiany Adama. Nazywając generała człowiekiem honoru był pijany?

Wojciech Jaruzelski i Adam Michnik. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Wojciech Jaruzelski i Adam Michnik. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Ja pamiętam, gdy Michnik siedział w więzieniu, grypsował. I pisał, że jeśli ktokolwiek ze strony solidarnościowej zbliży się do generałów, to będzie jak szympansica, która daje d… naczelnemu. Dlatego nie rozumiem tego, co stało się potem. Mówienia o ludziach honoru. Może Adam mówiąc to był kompletnie pijany. To byłoby jakieś wyjaśnienie – mówi Salonowi 24 Jan Rulewski, opozycjonista z okresu PRL, były senator Platformy Obywatelskiej.

W Telewizji Polskiej w programie Magazyn Śledczy Anity Gargas pojawiły się nagrania, na których widać Adama Michnika, chwalącego bardzo generała Wojciecha Jaruzelskiego. Jak ocenia Pan to działanie naczelnego „Gazety Wyborczej”?

Jan Rulewski: Zaskoczeniem była w ogóle wolta Adama Michnika po 1989 roku. To, że tak zmienił stosunek do generałów Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka.

Przeczytaj też:

"Miłość Michnika do Jaruzelskiego nie zaskakuje. Pod koniec PRL grali do jednej bramki"

Adam Michnik uznawał ich za „ludzi honoru”. Ale podawał argumenty, że oddali władzę?

Ale, o czym Adam Michnik powinien pamiętać, ludzie ci przyczynili się do śmierci Gajki Kuroniowej. Kobiety, która nie była ani politykiem, ani działaczem opozycji. Była żoną i wielką podporą Jacka Kuronia. Zasłużonego opozycjonisty, mojego kolegi i przyjaciela Michnika. Adam nie powinien o tym zapomnieć. Że Gaja Kuroń może umrzeć, mówił Międzynarodowy Czerwony Krzyż, były apele o jej wypuszczenie z więzienia. Władze na to nie poszły. Gajka umarła. Jacek i jego rodzina przeżyli wielką tragedię. Kiszczak doskonale wiedział, o stanie żony Kuronia. Miał możliwość ją uwolnić, nie zrobił tego.

Ale obrońcy Jaruzelskiego i Kiszczaka podkreślają, że oddali oni pokojowo władzę. A nie musieli tego robić?

Nie zgadzam się. Ja bym mógł Jaruzelskiemu dać jakiś plus, gdyby w czasie stanu wojennego zrobił choć jedną rzecz, która przyniosłaby Polsce jakąkolwiek korzyść. Czy to państwu, czy społeczeństwu. Nie było takiej rzeczy! Rozmowy z opozycją i oddanie władzy, za które niektórzy dziś Jaruzelskiego chwalą, nie były motywowane jakimś nagłym porywem serca, ale sytuacją. I były spóźnione. Przecież pieriestrojka to był rok 1986. A decyzja o rozpoczęciu rozmów z Solidarnością, 1988. I poprzedziły ją jeszcze protesty.

Wróćmy do Adama Michnika. Nastąpiła u niego zmiana przekonań, czy może – jak twierdzi część prawicy, Michnik zawsze był pozytywnie nastawiony do generałów?

O nie, na pewno pozytywnie nastawiony nie był. Ja pamiętam, gdy Michnik siedział w więzieniu, grypsował. I pisał, że jeśli ktokolwiek ze strony solidarnościowej zbliży się do generałów, to będzie jak szympansica, która daje d… naczelnemu. Dlatego nie rozumiem tego, co stało się potem. Mówienia o ludziach honoru. Może Adam mówiąc to był kompletnie pijany. To byłoby jakieś wyjaśnienie.

Przeczytaj też:

„W Polsce mamy kolejne przejawy rasizmu ekonomicznego wobec przedsiębiorców”

W trakcie procesu ginęły dowody, teraz sąd zgubił biegłą. Farsa toczy się dalej


Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura