Ostatnio media obiegły informacje, że Donald Tusk pędził na elektrycznej hulajnodze mimo, że wcześniej stracił prawo jazdy za przekraczanie prędkości autem. Tym razem przewiewnie popełnił minister z obozu rządzącego.
Limuzyna Przemysława Czarnka gnała na trasie Lublin-Warszawa - informuje "Fakt". Szef MEiN spieszył się z powrotem do stolicy. W Lublinie prowadził wykłady, odwiedził też m.in. Wojskową Komendę Uzupełnień oraz swoje biuro poselskie.
Czytaj też: Czarnek zdecydował o trybie nauki uczniów. Nie mamy dobrych informacji
Limuzyna Czarnka pędziła 180 km/h
Po załatwieniu spraw w Lublinie Czarnek wracał do Warszawy. Po Lublinie poruszał się autem marki Renault, ale do stolicy wiózł go już rządowy Mercedes. "Fakt" ustalił, że jeszcze w 2017 roku należał on do floty samochodów Służby Ochrony Państwa.
"Z Czarnkiem w środku limuzyna pędzi 180 km/h na godzinę, przekraczając dopuszczalną prędkość na trasie o kilkadziesiąt kilometrów!" - pisze "Fakt". Jak donosi gazeta inni kierowcy jadący trasą do Warszawy, widząc pędzący samochód ministra mieli w popłochu zjeżdżać na prawy pas.
Z relacji "Faktu" wynika, że przejechanie trasy zajęło Przemysławowi Czarnkowi niecałe 90 minut. Czarnek nie chciał komentować, czy i na jakiej podstawie korzysta z ochrony SOP.
Polecamy:
- T-Mobile żąda od ZPP miliona złotych. Poszło o podatek CIT
- Popierasz PiS? W jednym z warszawskich sklepów zapłacisz dwa razy więcej
- Szykują się zmiany w Polskim Ładzie. Jeszcze większa liczba osób skorzysta
- Citizen Lab: Lider Agrounii i antypisowski pisarz na celowniku Pegasusa
- Gawkowski: Rząd abdykował przed COVID-em. Na następne spotkanie nie przyjdziemy
KJ


Komentarze
Pokaż komentarze (89)