Powodem samobójstwa 12-letniej Kingi nie było molestowanie? Na jaw wyszły nowe fakty

Unsplash
Unsplash
Historia 12-letniej Kingi, która miała tragiczny koniec poruszyła całą Polskę. Wszyscy za jej śmierć obwiniali niesprawny system. Tymczasem prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej (Małopolskie) nie łączy samobójczej śmierci 12-letniej Kingi ze sprawą molestowania seksualnego.

Historia dziewczynki ujrzała światło dzienne jeszcze we wrześniu. Sprawę nagłośniło radio TOK FM. Kilka miesięcy później dziewczynka popełniła samobójstwo. Sprawa poruszyła opinię publiczną.

Dramat 12-latki

12-letnia Kinga spod Dąbrowy Tarnowskiej w czerwcu zgłosiła nauczycielce, że znajomy rodziny zachowuje się w stosunku do niej w niewłaściwy sposób - chciał wykorzystać ją seksualnie. Kiedy rozpoczęły się wakacje o sprawie dowiedziała się również ciocia Kingi ze Środy Śląskiej, do której dziewczynka przyjechała w odwiedziny. Wcześniej dziewczynka zwierzyła się również nauczycielce.

Zobacz: Śmierć 12-letniej Kingi. Zdecydowane stanowisko minister Maląg

Sprawa 12-latki, zarówno zgłaszanego przez nią molestowania, jak i jej samobójczej śmierci, jest zdaniem prokuratury skomplikowana i wielowątkowa, a przez niektóre media została przedstawiona jednostronnie.

W połowie stycznia prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej postawiła zarzut Przemysławowi R., którego Kinga oskarżyła o molestowanie. Zarzut ten dotyczy doprowadzenia małoletniej poniżej 15. roku życia do poddania się innej czynności seksualnej. Do zdarzenia doszło w czerwcu ubiegłego roku w miejscowości, w której mieszkała Kinga. Według śledczych mężczyzna miał dotykać dziewczynkę, a także siłą przytrzymywać ją, by ta nie mogła się uwolnić.

Miał od niej tylko odebrać list

- Przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do zarzuconego mu czynu. Złożył bardzo obszerne wyjaśnienia - przekazał w rozmowie z PAP Witold Swadźba, zastępca Prokuratora Rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej.

- Mężczyzna potwierdził jedynie fakt, że spotkał się z dziewczynką celem odebrania od niej listu, który następnie miał przekazać wskazanej przez nią kobiecie - dodał.

Prok. Swadźba wyjaśnił, że w toku śledztwa przesłuchiwana była też Kinga, która podkreślała, iż zawarła z mężczyzną "porozumienie". W jego ramach - w zamian za dostarczenie listu - zgodziła się na spotkanie, w trakcie którego "miała zgodzić się na wykonanie przez podejrzanego względem niej pewnych czynności seksualnych" - podał prokurator.

Jak przekazała prokuratura, według relacji dziecka do spotkania doszło, ale w jego trakcie sama Kinga zdecydowała się je zakończyć; została jednak przez chwilę siłą przytrzymana przez R. Podejrzany z kolei przekonywał śledczych, że nie zawarł z dzieckiem żadnego "porozumienia"; choć spotkał się z dziewczynką, nie doszło między nimi do żadnego kontaktu o charakterze seksualnym - przekazała prokuratura.

Mężczyzna usłyszał zarzut; został też objęty dozorem policyjnym i ma zakaz opuszczania kraju. Nie może również kontaktować się ze świadkami w tej sprawie, czyli z matką Kingi i partnerem kobiety.

Dziewczynka była zauroczona starszą kobietą

Prowadzący sprawę prokurator powołał zespół biegłych lekarzy - psychiatrów, psychologa i seksuologa, w celu ustalenia poczytalności podejrzanego w chwili zdarzenia. Medycy mają również stwierdzić, czy u R. nie występują ewentualne zaburzenia preferencji seksualnych.

Przyczyny tego, że dziewczynka odebrała sobie życie, prokuratura, posiłkując się m.in. opinią biegłego psychologa, upatruje przede wszystkim w tym, że Kinga miała być zauroczona dużo starszą od siebie kobietą. Zdaniem śledczych, to właśnie tej osobie R. miał dostarczyć napisany przez nastolatkę list.

- Śmierć Kingi w niektórych przekazach medialnych była łączona z tym czerwcowym zdarzeniem z R. Można zakładać, że przez pół roku [do dnia samobójstwa] w tym dziecku narastały ból, cierpienie i trauma. Ale wątek zauroczenia starszą kobietą potwierdziła podczas przesłuchania przed sądem sama Kinga - powiedział prok. Swadźba.

Prokurator poinformował, że psycholog badał nastolatkę właśnie wtedy, gdy jej sprawą zajął się sąd. Odbyło się to już na etapie postępowania przygotowawczego, w specjalnym trybie. Umożliwia on przesłuchiwanie pokrzywdzonych m.in. w sprawach o charakterze seksualnym, tylko raz - po to, aby nie potęgować ich traumy ponownym przesłuchaniem w trakcie postępowania sądowego.

Kobieta miała odrzucić 12-latkę

- Podczas tego październikowego przesłuchania Kinga wprost powiedziała, że wszystkie myśli samobójcze, które deklarowała, i o których informowała otoczenie, mają podłoże w zauroczeniu tą starszą osobą - wyjaśnił prok. Swadźba. Kobieta miała zdawać sobie sprawę z uczuć Kingi, w związku z czym nie chciała wchodzić z dzieckiem w tego typu relację - dodał prokurator.

- Przed sądem dziewczynka była przesłuchana w tzw. przyjaznym pokoju przesłuchań, z udziałem biegłego psychologa i pod nieobecność matki - doprecyzował z kolei sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik tarnowskiego sądu okręgowego. Jak wyjaśnił sędzia, chodziło o to, aby rodzic nie mógł wpłynąć na treść zeznań nastolatki lub krępować jej swoją obecnością.

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo