Służby nie wierzą w zapewnienia Banasia. Węszą wokół białoruskiej wizyty

Marian Banaś. Fot. PAP
Marian Banaś. Fot. PAP
Służby sprawdzają wyjazd delegacji NIK na czele z Jakubem Banasiem na Białoruś. — dowiadujemy się z wtorkowego wydania “Rzeczpospolitej”. Kontrolerzy w Mińsku wymienią się informacjami z Najwyższym Organem Kontroli, czyli białoruskiej NIK. Rzecznik Pawelski odmówił udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy taka wizyta jest słuszna w obliczu kryzysu migracyjnego i wojny hybrydowej, wywołanej przez reżim Aleksandra Łukaszenki na granicy z Polską.

Mowa o grudniowym wyjeździe przedstawicieli NIK na spotkanie z Komitetem Kontroli Państwowej Białorusi. "Jego celem miało być — jak czytamy w piśmie prezesa Mariana Banasia do szefa sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej Wojciecha Szaramy — powołanie »roboczego zespołu kontrolerów do przeprowadzenia kontroli równoległej w Puszczy Białowieskiej z udziałem przedstawicieli Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kontroli UNESCO«" — czytamy w "Rzeczpospolitej".

Polecamy:

Co dalej z waloryzacją rent i emerytur? Padła kluczowa data

Morawiecki na Ukrainie. Kijów nazywa nas "przyjaciółmi" i chwali zaangażowanie Polski

— Wydaje się, że kontrola, o której mówią oficjalnie przedstawiciele NIK, była jedynie fasadowym powodem tej podróży. W sytuacji trwających działań strony białoruskiej przeciwko Polsce takie kontakty budzą zdumienie — mówi Stanisław Żaryn, cytowany przez "Rz".

Zaznacza też, że “tej wizycie przewodził faktycznie Jakub Banaś. Wątpliwe są podawane publicznie podstawy do organizowania tej wizyty”.

Banaś junior a interesy za wschodnią granicą

Źródła “Rzeczpospolitej” mówią o służbach sprawdzających, czy owy wyjazd jest powiązany ze wschodnimi interesami Jakuba Banasia. "Jedna z jego firm miała prowadzić interesy ze stroną białoruską, wykorzystując stare kontakty ojca" — dowiadujemy się z “Rz”.

"Banaś senior ma posiadać znajomego ze służb białoruskich w randze generała, który odpowiada za tamtejszą administrację skarbową. Może to być znajomość z czasów pracy w Ministerstwie Finansów" — mówi jeden z rozmówców "Rzeczpospolitej".

Jak czytamy “Pytań jest więcej. W NIK w tym samym czasie powstawała analiza dotycząca budowy muru na granicy polsko-białoruskiej, która, co oczywiste, godzi w interesy Białorusi. Jej krytyczne wyniki opublikowała 21 stycznia Gazeta.pl. NIK nie odpowiedział, czy raport kontroli jest dostępny i kiedy powstawał. Śladu po nim nie ma też – jak przyznaje nam – MSWiA. – Kontrola muru była w projekcie planu kontroli NIK w 2022 r. jako planowa, ale Kolegium w grudniu ją wykreśliło.

Do prokuratury złożone zostało doniesienie prezesa Najwyższej Izby Kontroli na wiceministra spraw zagranicznych - Piotra Wawrzyka. Banaś uważa, że został przez niego zniesławiony.

"Zdrada państwa"

Zawiadomienie trafiło do prokuratury 25 lutego. Banaś wraz ze swoim doradcą Grzegorzem Haberem oraz Januszem Pawelczykiem, będącym dyrektorem białostockiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli wnoszą o podjęcie przez prokuraturę działań w sprawie wypowiedzi Wawrzyka na temat wyjazdu przedstawicieli NIK na Białoruś. Wiceszef MSZ wówczas stwierdził, że w obecnej sytuacji politycznej jest to “zdrada państwa”.

We wniosku szef NIK wraz ze swoimi ludźmi piszą “Jako pokrzywdzeni (…) zawiadamiamy o podejrzeniu popełnienia przestępstw polegających na przekroczeniu uprawień przez funkcjonariusza publicznego Piotra Wawrzyka sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, polegających na publicznym pomówieniu, znieważeniu i poniżeniu (…) konstytucyjnego organu Rzeczpospolitej Polskiej — Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, jak również funkcjonariuszy publicznych, pracowników Najwyższej Izby Kontroli”

Banaś: "To polityczna nagonka"

W związku z wizytą przedstawicieli NIK w Białorusi, 24 stycznia Marian Banaś wraz z synem i kilkoma dyrektorami NIK zostali wezwani na posiedzenie połączonych sejmowych komisji kontroli państwowej i spraw zagranicznych.

— To polityczna nagonka, a komisja została zorganizowana w celach politycznych — powiedział Banaś na posiedzeniu komisji. Oświadczył też, że nie boi się prawdy, podczas gdy wezwana przez kontrolerów NIK do złożenia zeznań w charakterze świadka Elżbieta Witek - nie stawiła się na przesłuchanie. Przypomniał przy tym, że każda osoba wezwana na przesłuchanie ma obowiązek się na nie stawić lub usprawiedliwić swoją nieobecność. W przypadku zignorowania wezwania - jest to łamanie prawa.

— Mam nadzieję, że do wstawiennictwa pani marszałek dojdzie wkrótce. Mam nadzieję, że na przesłuchaniu stawi się także prezes Jarosław Kaczyński, dla którego będzie to nie tylko obowiązek, ale i kwestia honorowa — mówi Marian Banaś.

Dodał, że wyjaśnienia w sprawie wyjazdu na Białoruś zostały udzielone marszałek Sejmu 21 stycznia.

— NIK to niezależny organ kontroli państwowej o konstytucyjnym umocowaniu. Nie pozwolę, aby politycznie sterowany marszałek Sejmu ingerował w niedozwolony sposób w kwestie dot. niezależności NIK — powiedział.

Przewodniczący komisji Wojciech Szarama zaznaczał, że wizyta ta jest bardzo poważną sprawą, gdyż miała ona miejsce w trakcie konfliktu na polsko-białoruskiej granicy.

Sytuacja w Puszczy Białowieskiej

Janusz Pawelczyk, dyrektor białostockiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli poinformował, że głównym celem dyskusji była sytuacja w Puszczy Białowieskiej, gdzie prowadzona jest kontrola NIK.

— To nie była wycieczka, żeby zrobić komuś na złość, czy też pogłębić kryzys pomiędzy oboma państwami. Ten wyjazd podyktowany był bardzo pragmatycznymi kwestiami. Na dzień dzisiejszy mamy poważne ustalenia, które wskazują na konieczność podjęcia radykalnych działań, zmierzających do tego, żebyśmy zniwelowali ryzyka, bo w niedługim okresie czasu możemy mieć poważny problem chociażby w komunikacji z UNESCO i innymi organizacjami międzynarodowymi — mówił.

— Podczas spotkań ze stroną Białoruską nie poruszaliśmy kwestii politycznych, bo nas to nie interesuje. Poruszaliśmy kwestie merytoryczne, te kwestie, które mają istotne znaczenia dla aktualnie prowadzonych kontroli, a które mogą mieć poważny wpływ w najbliższym czasie — dodał.

Wątek prywatnych biznesów Jakuba Banasia nie został poruszony na posiedzeniu.

— To wyłącznie kwestie polityczne determinują działania przewodniczących połączonych komisji, którzy zgodnie realizują scenariusz politycznego ataku na mnie i kontrolerów NIK — stwierdził Banaś.

 — Motywy tych działań są oczywiste: obecna wątpliwa większość parlamentarna boi się niezależności NIK i obrazu Polski, jaki wyłania się z rzetelnych wyników kontroli przeprowadzonych przez niezależnych kontrolerów o najwyższych kompetencjach — zaznaczył.

KW

Czytaj dalej:

Kontrowersyjna decyzja T-Mobile. Niezaszczepieni stracą natychmiast pracę

Uwaga - paszport covidowy będzie ważny krócej. Radykalna zmiana Komisji Europejskiej

Mniej ofiar na drogach po zmianach w kodeksie. To efekt wyższych mandatów

Gowin: Zgłosiłem się do Citizen Lab. Ufam Kamińskiemu, ale nie służbom

Koniec pandemii w jednym z krajów UE? “Wchodzimy w endemię”

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka