System w Rosji zmienił się w totalitarny. Groźba wojny atomowej zmienia cele Zachodu

fot. PAP/EPA/OLEG PETRASYUK
fot. PAP/EPA/OLEG PETRASYUK
Groźba konfliktu nuklearnego sprawia, że cele Zachodu muszą być ograniczone. Są nimi jednoznaczne zerwanie wszelkich wpływów korupcyjnych Kremla na Zachodzie, wzmocnienie własnego potencjału i wspieranie tych państw, które chcą być od Rosji niezależne. Wspieranie ich poprzez dostarczanie broni, materialne, ale bez angażowania się bezpośrednio w wojnę. I bez prób zmiany władzy w samej Rosji – mówi Salonowi 24 Paweł Zalewski, poseł Polski 2050.

Wojna na Ukrainie przynosi coraz więcej przerażających opisów rosyjskich zbrodni. Jednocześnie celów militarnych Rosjanie nie osiągnęli. Czy można powiedzieć, ile ta wojna jeszcze potrwa i jak powinien dalej zachowywać się Zachód?

Paweł Zalewski: Trudno powiedzieć, ile wojna jeszcze potrwa. Rosja jest spadkobiercą imperium sowieckiego. Jej strategia podobnie jak ZSRR polegała na tym, że bardzo ostrożnie angażowała się w konflikty. To znaczy wchodziła w nie, dokonywała agresji, ale minimalizując swoje straty. Teraz sytuacja jest o tyle inna, że straty strony rosyjskiej są duże, Ukraina się broni. A sama decyzja o ataku została podjęta na skutek błędnych informacji od wywiadu. Dziś widzimy już, że najprawdopodobniej Rosjanie zrezygnowali z pierwotnego celu, jakim było opanowanie całej Ukrainy, skupią się raczej na zajęciu Donbasu, wschodniej Ukrainy i opanowaniu połączenia między Donbasem a Krymem. Natomiast celem Zachodu jest dziś jak najmocniejsze wsparcie Ukrainy, bez jednoczesnego angażowania się w wojnę. Przede wszystkim dostarczenie broni. Bardzo ważne jest, by Rosjanie nie mieli przewagi w powietrzu oraz by Ukraina miała możliwość kontrataku. By mogła odzyskać odebrane terytorium. I oczywiście jeszcze raz podkreślę – to ma być jednoznaczne wsparcie dla Ukrainy, ale bez angażowania się bezpośredniego w konflikt zbrojny z Rosją. Jeśli taka strategia będzie przez Zachód przyjęta i realizowana, to jest szansa na sukces strony ukraińskiej.

Przeczytaj też:

Rosjanie ćwiczyli strzelanie na cywilach. Najeźdźcy używają też nowego rodzaju min

Jak będą wyglądać dalsze relacje Zachodu z Rosją?

Zachód ma doświadczenie kilkudziesięciu lat współistnienia ze zbrodniczą Rosją Sowiecką. Zachód ma doświadczenie współistnienia z Chinami, które dokonują rzezi Ujgurów, wcześniej dokonały podboju Tybetu i eksterminacji Tybetańczyków. I tak samo po wojnie na Ukrainie trzeba będzie jakoś wypracować model współistnienia z Federacją Rosyjską. Muszą być tu pewne ramy. Po pierwsze – Zachód musi wyraźnie określić, że zawsze będzie wspierać te państwa, które chcą być demokratyczne i niepodległe. I nie będzie zgody na agresję ze strony Rosji. To znaczy, że gdy jakiś kraj zostanie przez Moskwę napadnięty, to otrzyma daleko idące wsparcie ze strony Zachodu – broń, wsparcie finansowe, dyplomatyczne. Bez angażowania się w konflikt zbrojny. Po drugie – należy jednoznacznie przeciąć ekonomiczne i korupcyjne wpływy Rosji w Europie. To znaczy jednoznacznie osłabić jakiekolwiek związki gospodarcze z Rosją. Co także ograniczy możliwość finansowania agresji rosyjskiej.

Najbardziej przerażające są dziś oczywiście opisy i zdjęcia rosyjskich zbrodni. Według organizacji broniących praw człowieka wszystkie przesłanki przemawiają za postawieniem Władimira Putina przed Trybunałem Praw Człowieka w Hadze. Jest to realne?

Pamiętać należy, że Rosja jest mocarstwem nuklearnym. To nie jest państwo, które prowadzi normalną kalkulację ryzyka. Może zawsze schować się za swoją bronią nuklearną. Dlatego też Zachód nie może ani angażować się w konflikt zbrojny z Federacją Rosyjską. Ani dążyć, próbować wpływać, stawiać sobie za cel obalenie władzy w Rosji. To zadanie samych Rosjan. Bez ryzyka konfliktu nuklearnego zmiana władzy w Rosji przez czynniki zewnętrzne, a tym samym postawienie Putina przed sądem, jest nierealna. Także dlatego, że przy okazji wojny na Ukrainie Putin dokonuje radykalnej zmiany systemu politycznego w Rosji. System w Federacji Rosyjskiej pod rządami Putina jeszcze niedawno opisywałem jako autorytarno-korupcyjny. Dziś on się na naszych oczach zmienia na totalitarno-korupcyjny.

No tak, ale czy w takim razie jest możliwe, że Rosjanie sami obalą Putina i jego reżim?

Putinizm ma dziś wszelkie instrumenty do tego, by zdusić jakiekolwiek przejawy buntu społecznego. W tym układzie zmiana władzy w Rosji przez samych Rosjan także jest, w przewidywalnej przyszłości, niemożliwa. Jednak Zachód musi to uznać. Nie jest w jego interesie doprowadzenie do wojny o obalenie władzy w Rosji. Natomiast jest w jego interesie wspieranie całym potencjałem każdego państwa, które chce być demokratyczne i niezależne od Rosji. Na tym trzeba się skupić. Groźba konfliktu nuklearnego sprawia jednak, że cele Zachodu muszą być ograniczone. Są nimi jednoznaczne zerwanie wszelkich wpływów korupcyjnych Kremla na Zachodzie, wzmocnienie własnego potencjału i wspieranie tych państw, które chcą być od Rosji niezależne. Wspieranie ich poprzez dostarczanie broni, materialne, ale bez angażowania się bezpośrednio w wojnę. I bez prób zmiany władzy w samej Rosji.

Przeczytaj też:

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka